Ostatnio zaktualizowałem zdjęcie w tle. Jednemu z mieszkańców się to nie spodobało. Bo zdjęcie, które wstawiłem, zostało zrobione kilka miesięcy temu, a ja w opisie tego nie wskazałem. Dostało mi się też w sieci za zajmowanie się młodzieżą i nocne dyskusje. Bo burmistrz ma się zajmować Urzędem i kropka. Dość często tak mam, że moje działania nie są rozumiane. Często są oceniane jako chaotyczne, zwykle przez osoby, które słabo mnie znają. Tu akurat moi recenzenci są w błędzie. I właśnie o tym dziś, w szczerym, piątkowym, jeszcze lekko noworocznym wpisie.
Żyjemy w dziwnych i trudnych czasach. Mamy tak wiele możliwości i tylko 24 godziny na dobę. Tak wiele byśmy mogli, tak ciężko nam wybrać, tak często się zastanawiamy, czy podjęliśmy najlepsze decyzje. Tak często żałujemy…
Ja akurat nie żałuję. Odkąd pamiętam chciałem pracować dla ludzi, odkąd pamiętam, chciałem pracować ze zwierzętami, odkąd pamiętam, chciałem pomagać innym. Z pozoru nie da się tego pogodzić. Dziś, po ponad 20 latach od rozpoczęcia pierwszych studiów, po 17 latach od podpisania pierwszej umowy o pracę, mogę powiedzieć, że jestem prawie u celu. I nie jest to dzieło przypadku.
Moje pierwsze studia, zootechnika, potem doktorat na Wydział Hodowli i Biologii Zwierząt Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, samorząd studencki kilku szczebli, praca w Uniwersytet Rolniczy w Krakowie, Krakowski Park Technologiczny, Centrum Innowacji, kolejne szczeble samorządu gminnego, studia magisterskie z psychologii, MBA, 20 lat wolontariatu, kurs zooterapeutyczny. Z pozoru to nie ma sensu. Ale tylko z pozoru. Tu nie ma przypadku. Jest żelazna wręcz konsekwencja😁
Lata społecznej pracy w samorządach, poparte formalnym wykształceniem managerskim otwarły mi drogę, by jako burmistrz służyć lokalnej społecznośc i jednocześnie z tego zajęcia zapewnić utrzymanie mojej rodziny. Te doświadczenia pozwoliły mi również godnie wpisać się w rodzinną sztafetę służby w barwach Polskie Stronnictwo Ludowe 🍀 Ponad 20 lat wolontariatu, liczne kursy i pełne studia psychologiczne dają mi mandat, by profesjonalnie pomagać ludziom w potrzebie, a wykształcenie zootechniczne w połączeniu z wiedzą zooterapetyczną, poparte prowadzeniem „od zawsze” rodzinnej Zagrody pozwalają mi włączyć w proces pomocy tak ważne w moim życiu zwierzęta. Tak więc zawodowo kieruję lokalnym samorządem, społecznie pomagam potrzebującym, prywatnie angażuję się w prace bliskiego mojemu sercu Stronnictwa. Pozornie zupełnie nie pasujące do siebie puzzle nauki, pracy społecznej i zawodowej składają się w logiczną całość. Z chaosu wyłania się koncepcja. Dziś już klarowna, jasna i spójna. Nie tylko dla mnie, czyli jej autora 😊
Po co o tym piszę? Nie po to, żeby przekonać kilku frustratów. Ich zdanie średnio mnie interesuje. Pisze o tym po to, by dodać siły i odwagi tym, którzy mają „plan na siebie”, ale boją się go realizować. Boją się oceny, hejtu. Boją się zrobić ten pierwszy krok. Nie bójcie się. Róbcie swoje. Jak powiedział kiedyś Gandhi, najpierw Cię ignorują, potem się z Ciebie śmieją, potem z Tobą walczą. Na końcu wygrywasz.
Dobrego weekendu.
Autor: dr Krzysztof Klęczar
Burmistrz Kęt (miasto w Małopolsce, pow. oświęcimski), prezes zarządu wojewódzkiego PSL w Małopolsce.
Zostaw komentarz