Teraz muszę skomentować śmierć dwóch oficerów służb wojskowych. Pierwsza miała miejsce około miesiąca temu i dotyczyła oficera SWW, druga – wczoraj i dotyczyła oficera SKW. To rzeczywiście dziwne i niepokojące, ale przestrzegałbym przed wyciąganie wniosków oraz budową teorii spiskowych. Sam mam własne. Przemilczę je, gdyż nie chcę przeszkadzać prowadzącym działania operacyjne, zmierzające do wyjaśnienia tych zgonów, o ile takie działania są prowadzone.

Niestety, od roku 1990 wszystkie „dziwne” zgony oficerów służb specjalnych na terenie Polski tłumaczone są zawsze alkoholem, sprawami rodzinnymi, kłopotami finansowymi lub wypadkami. „Józwa”, Felicjan K., Darek W., mój szwagier, Wojciech G. i jeszcze kilku innych. Dziwnym trafem każdy z nich zajmował się sprawami na pograniczu kierunku wschodniego i niemieckiego. To nie jest żadna sugestia. To tylko drobna wzmianka. Nie wymieniam też powszechnie znanych spraw, bo nimi wszyscy się interesują, a nikt nie dba o ludzi, pracujących bezpośrednio w styku z przeciwnikiem.

Szczerze?

To i ja zacząłem się troszkę bać, bo naraziłem się i narażam, poruszyłem potężne siły. Od 25 lat zamiatamy wszystko pod dywan dla „dobra służb”, a wszelkie słowa o krecie traktowane są jak zdrada, a ten, który je wypowiada nazywany jest wariatem lub sugerowane są jego powiązania z obcą służbą. Nie dziwmy się więc, że takie „przypadki” zdarzają się i będą zdarzać dalej, dopóki nie przeprowadzimy prawdziwego kontrwywiadowczego sprawdzenia funkcjonariuszy i osób z nimi związanych. Prawdziwe procedury, a nie te śmieszne i nic nie dające pseudo sprawdzenia w ramach procedury nadawania certyfikatu dopuszczenia do materiałów klauzulowanych (widziałem jak to się robi wobec ludzi na stanowiskach i wierzcie mi – można umrzeć ze śmiechu). Dotyczy to również polityków. Większość z nich zaraz zacznie krzyczeć o wolnościach obywatelskich, zapominając, że państwo musi być pewne swojego „personelu”. W USA, czy w Niemczech nikt się takim procedurom nie dziwi i uznaje je za oczywiste. Nie ma w nich nic uwłaczającego, a tylko troska o bezpieczeństwo nas wszystkich. Istnieją przecież ludzie i środowiska, które z racji wykonywanej pracy, funkcji, życiorysu, są szczególnie zagrożeni kontrwywiadowczo, bez względu na jakim szczeblu znajdują się obecnie. Podam swój przykład. Z racji pracy w służbach specjalnych dwóch systemów, kierunków, na których pracowałem oraz osób, z którymi miałem kontakt, powinienem być pod szczególnym nadzorem kontrwywiadowczym. Nie rozpracowywany, ale wspomagany. Nie ma to nic wspólnego z brakiem zaufanie, ale właśnie z pomocą w zabezpieczeniu ludzi o moim backgroundzie i życiorysie. To kwestia bezpieczeństwa instytucjonalnego przede wszystkim, a nie wyłącznie osobistego. To jeden z głównych elementów KChT.

I jeszcze jedno: kurestwem najgorszego rzędu jest wykorzystywanie śmierci człowieka przez byłego generała i szefa służby w celach politycznych, po to, by „przyłożyć” obecnej władzy. (Czytaj więccej)

Szanowni Państwo, błagam: nie piszcie idiotyzmów i wybaczcie mi to określenie. W sprawie ostatnich zgonów funkcjonariuszy SWW i SKW wiemy zbyt mało, by spekulować. Napisałem poprzednio, że mam swoje hipotezy, ale nie chcę ich „upubliczniać”. Sam czuję się „dziwnie” i pamiętam swoich kolegów, którzy „dziwnie” zginęli i nikt nie próbował tego wyjaśnić do końca. Podtrzymuję swoje zdanie o „krecie w środku” bez względu na konsekwencje. mam nadzieję, że nowe kierownictwa służb znajdą go i wyeliminują, zanim to zrobi przeciwnik. Dajmy już spokój spekulacjom. Jak się grzebie kijem w mrowisku, trzeba liczyć się z bolesnymi, czasem śmiertelnymi konsekwencjami (to akurat o mnie, choć nie doznałem nagłego wzrostu ego).

Jestem ciekaw co na to pan redaktor Stankiewicz i pan Rabiej. Skoro ja jestem obrzydliwy esbek, opluskwiający niewinnymi pytami człowieka ze szczytów, który może po prostu na nie odpowiedzieć lub je zignorować, to co powiedzieć o politycznej fanfaronadzie generała Noska, który wykorzystuje tragedię człowieka i jego rodziny do leczenia własnych idiosynkrazji i niespełnionych ambicji politycznych? To nadużycie i całkowity brak wyczucia oraz empatii. Już rozumiecie dlaczego nie cierpię generałów! Nie dość, że spieprzyli wszystko, to jeszcze zmarłym nie dają spokoju. Poczekajmy. MON na pewno wyjaśni sprawę. (Czytaj więcej)

Druga sprawa, to nasi domorośli „bombiarze”. Proszę Państwa, czy wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby ładunek wybuchł we wrocławskim autobusie? Ilu by było rannych? Ile zawałów spowodowanych zwykłym, ludzkim strachem? Sugerowanie, że to „zaplanowana akcja w celu pokazania iż ustawa antyterrorystyczna jest potrzebna” jest nie tylko idiotyzmem, ale sugestią uwłaczająca obecnemu rządowi. Takie akcje „propagandowe” robi się przy użyciu atrap, albo poprzez akcje propagandowe. Gdyby ktoś zginął wskutek wybuchu, to z rządu nic by nie zostało. Znam teorie dot. WTC, ale wiem również, że którakolwiek z tych spiskowych teorii wymagałaby takich sił i środków, o których u nas nikomu nawet się nie śniło. jest to niemożliwe.

Zresztą, chcecie Państwo teorii, no to posłuchajcie: te polskie zamachy służą przede wszystkim opozycji. Po pierwsze, obalają twierdzenia władzy, że jesteśmy bezpieczni. Po drugie, pokazują, że to nie uchodźcy są zagrożeniem, ale my sami. Po trzecie, od razu w opozycyjnej narracji pojawiły się zdania, że polityka PiS i tolerancja dla skrajnych ugrupowań, nazywanych przez drugą stronę „narodowymi i faszystowskimi”, co samo w sobie stanowi propagandowe zestawienie, spowodowała radykalizację i prowadzi do zachowań quasi terrorystycznych, czyli, że władza „zachęca” do zachowań skrajnych. Po czwarte, teoria o związku zamachów z ustawą terrorystyczną i rzekoma rola władzy w udowodnieniu, iż jest to ilustracja konieczności jej wprowadzenia, służy opozycji. Nie na darmo TVN24 zestawia informacje o Wrocławiu i Warszawie z krytycznymi wypowiedziami pseudo fachowców na temat tej ustawy. Podsumujmy: komu każdy z tych punktów służy? Tylko opozycji, bo każdy z nich osłabia poparcie dla PiS. czy to oznacza, że ktoś z ugrupowań opozycyjnych wymyślił taki plan? Nie odpowiem na to pytanie, chociaż druga strona walczy o bezpieczeństwo interesu wartego niewyobrażalne pieniądze. Interesu, który zaczyna się sypać pod wpływem rządów PiS.

To była tylko teoria spiskowa i ma taką samą jakość, jak pewność niektórych tłumaczy oraz politologów, sugerujących „właściwe” powody tych zamachów. Dla mnie nadal to są gówniarze, którzy naoglądali się filmów Vegi. Ktoś kiedyś może ich wykorzystać, jeśli tego jeszcze nie zrobił. To pewne, więc kibicujmy policji, by szybko to gówniarstwo zneutralizowała.