Wyszli z tajgi.
Droga.
Tory.
Pociąg.
Czwórka siedzi w przedziale, zmęczona, ale spokojna.
Kloc patrzy przez okno.
— Nigdy więcej wakacji w takich klimatach…
Basza uśmiecha się lekko.
— Ale gdyby nie ta sytuacja, to pewnie nigdy nie wybralibyśmy się w te strony!
Dziad Borowy przeciąga się.
— E tam. Dobrze było. Człowiek się przewietrzył.
Wszak tylko kręci głową.

🚂 Donbas

Na miejscu czekają znajomi.
Krótka rozmowa.
Szybkie ustalenia.
— Przerzucimy was z powrotem — mówi jeden z nich. — Mam nadzieję, że nie będzie problemów.

🌾 Za linią frontu

Przechodzą przez wieś.
Cisza.
Spokój.
Jakby nic się nigdy nie wydarzyło.
Basza rozgląda się.
— To tutaj?
Wszak przytakuje.
— Tak. Ukraińcy ponownie odbili wioskę.
Dziad Borowy zatrzymuje się.
Patrzy na starą stodołę.
Uśmiecha się.
— O, nocleg znam.
Zanim ktokolwiek zdąży zareagować…
wchodzi do środka.

🍶 Powtórka

Chwilę później wychodzi z butelką.
— Znalazłem! — woła zadowolony. — „Z percem”! Musiałem zostawić jak mnie aresztowali.
Kloc łapie się za głowę.
— O nie…
Dziad bierze łyk. Potem drugi i trzeci …
Siada.
Opiera się o ścianę.
Zamyka oczy.
Zasypia.

👀 Czujka

Tym razem Wszak i Kloc stoją przy wejściu.
— Pilnujemy — mówi Wszak.
— Nawet nie mrugnę — dodaje Kloc.
– Mam nadzieję, że Ruscy znów nie wkroczą!
Basza siedzi obok, czujna.
Cisza.

🌅 Pobudka

Rano.
Słońce wpada przez szpary w deskach.
Wszak szturcha Dziada.
— Wstajemy. Wracamy do domu.
Dziad otwiera oczy.
Przeciąga się.
Patrzy na nich zdziwiony.
— Ale miałem absurdalny sen…
Siada.
— Śniło mi się, że do ruskiego łagru trafiłem!
Patrzy na nich uważniej.
— A wy co robicie na Ukrainie?
Wszak, Kloc i Basza patrzą na Borowego że zdziwieniem.