Nie zmieniam strony, ani nie ulegam propagandzie. PiS ma bardzo trudną sytuację, jest atakowany brutalnie ze wszystkich stron. W tle dzieją się rzeczy trudne, a naprawa państwa wymaga ogromnego samozaparcia i odwagi. Nie rozumiem jednak dlaczego PiS pozwala na „produkcję” argumentów przeciwko sobie. Cały czas podkreślam, że sprawy etyczne nie mogą być elementem walki politycznej, ale jeżeli już się stała, to nie można wpisywać się w tą walkę.

Oczywiście, że mówię o wypowiedziach min. Waszczykowskiego. Nie może polityk, minister konstytucyjny, obrażać ludzi, za to, że protestują. Musi także myśleć. Mnie też ten protest się nie podoba, ale widzę masę zmanipulowanych ludzi, którym powinno się wiele rzeczy wytłumaczyć, a nie obrażać.

W „czarnym proteście” wzięły udział głównie kobiety, z których większość nie jest w ogóle zainteresowana polityką. Takie reakcje, jak reakcja ministra, sprawia jedynie, iż wszystkie ruchy antypisowskie mogą znaleźć – i znajdują – nowe środowiska dla własnej polityki. To jest teraz niepotrzebne, szczególnie gdy zagrożenia są takie, iż sprawa aborcji może szybko stać się drugorzędną. Z punktu widzenia taktyki PiS przegrywa tą batalię.

Tłumaczenie, że mamy jeszcze trzy lata do wyborów jest śmieszne, ponieważ trzy lata to mało, a naprawa państwa wymaga zaangażowania nas wszystkich. Nie zmuszenia, ale zaangażowania. Przypuszczam też, że wiele z tych protestujących kobiet głosowało na PiS i nie można traktować je w ten sposób.

Pycha i brak szacunku dla ludzi, nawet dla przeciwników, zgubił SLD, PO i wiele partii. Czy PiS chce tego samego? Po wyborach pisałem o niebezpieczeństwie tryumfalizmu. cały czas mam wrażenie, że największym wrogiem PiS jest sam PiS. Może nie cały, jestem pewien, że nie cały, bo głos min. Waszczykowskiego nie jest głosem całej partii.

Wiem, że mój post spowoduje wiele inwektyw pod moim adresem, gdyż zamiast przeczytać go i zrozumieć tak zwani „prawicowi” dziennikarze, politycy wolą obrażać ludzi z moim życiorysem, niż przyznać, że niektórzy z tych ludzi – niewielu, ale są tacy – mogą mieć rację, a głoszona przez nich krytyka wynika tylko z troski o to, iż „dobra zmiana” może zostać zniweczona, nie udać się, przegrać. Jeśli czyjeś ego nie pozwala widzieć zastawionych min i kłód pod nogami, to powinien, jak najszybciej otrząsnąć się, spojrzeć w lustro i znaleźć usterkę we własnym wyglądzie, inaczej wyleci na tej minie.

Najbardziej przez szatana ulubionym grzechem z siedmiu grzechów głównych jest grzech pychy. Także najczęstszym w świecie naszej polityki.

I miałem rację. Po fejsbukowym wpisie o awanturze wokół „czarnego protestu” już ktoś mi zarzuca złe intencje i obronę „ubeckich emeryturek”. Co prawda, moja emerytura po samo ujawnieniu się, to 23 lata po 1990 roku, a tego bronić chyba nie muszę, ale zgodnie z przewidywaniami mój tekst został przeczytany pod kątem negatywnym, po to, by udowodnić, iż wszystkich takich jak ja należy powiesić. Już obie strony chcą mnie powiesić na jakiejś kolumnie, albo gałęzi. To oznacza, że trafiam.

Wiem, że nie PiS wywołał tę awanturę, ale uważam, że powinien ją kontrolować. Przecież można nie mówić nic, albo to, co powiedział minister Błaszczak, czyli, że on ma swoją robotę, równie ważną i nie zajmuje się takimi sprawami. bardzo dobre wystąpienie pani poseł Mazurek, która „pojechała” trochę moim postem 🙂, pozostaje niezauważone. Ja zaś spodziewam się wyznaczenia gałęzi, na której będę wisiał i kolejnych inwektyw oraz kolejnego wytłumaczenia moich intencji.

A ostrzegali mnie! Nawet dość brutalnie. I co z tego? Nadal będę pisał to, co piszę i nie bał się krytykować każdego, jeśli moim zdaniem popełni błąd. Nawet jeśli cały czas zaliczany jestem i będę do wrogów.