Historia Zachodu ma w sobie pewną powtarzalność. Gdy Europa pogrążała się w chaosie, to właśnie Stany Zjednoczone wysyłały swoich żołnierzy przez Atlantyk, by walczyć o wolność kontynentu. Amerykańscy chłopcy ginęli na plażach Normandii, walczyli o wyzwolenie miast i wsi, które wcześniej znalazły się pod niemiecką okupacją w czasie II wojny światowej.

Po wojnie Ameryka zrobiła coś jeszcze ważniejszego. Zamiast upokarzać zrujnowaną Europę, pomogła ją odbudować. Dzięki Planowi Marshalla ogromne środki popłynęły do zachodniej części kontynentu, pozwalając odbudować przemysł, gospodarkę i stabilność polityczną. Europa mogła się podnieść.Tak przecież odbudowano Niemcy. Dzisiaj100 tysięcy amerykańskich żołnierzy stacjonuje w Europie, a Stany Zjednoczone przeznaczają 60 bilionów dolarów rocznie na jej obronę, nie otrzymując nic.
Historia pokazuje też coś niewygodnego. W czasie wojny część elit europejskich państw współpracowała z III Rzeszą lub dostosowywała się do okupanta. Były rządy kolaboracyjne, były interesy robione z okupantem. Europa nie zawsze była symbolem odwagi. Często była również symbolem oportunizmu.
I jest jeszcze jeden element tej układanki. W ramach Unii Europejskiej coraz wyraźniej widać powrót twardej polityki interesów prowadzonej przez Niemcy. Berlin próbuje wyznaczać kierunek gospodarczy i energetyczny całemu kontynentowi, często kierując się przede wszystkim własnym interesem. Historia uczy, że gdy Niemcy zaczynają dominować politycznie i gospodarczo w Europie, prędzej czy później pojawiają się napięcia,kryzysy i degeneracja.Dziś Stany Zjednoczone znów pchają cywilizację do przodu. Inwestują w technologie, rozwijają przemysł, wracają do wielkich projektów kosmicznych, takich jak program Artemis. Budują potęgę gospodarczą i jednocześnie wciąż utrzymują parasol bezpieczeństwa nad Europą.
Tymczasem Unia Europejska grzęźnie w regulacjach, biurokracji i chorych ideologiach klimatycznych Ze swoich obywateli uczyniła śmieciarzy zbierających i segregujących śmieci. Zamiast wielkich projektów cywilizacyjnych pojawia się stagnacja gospodarcza i zapaść.
Historia nie powtarza się identycznie, ale często rymuje się w podobny sposób. I znów widać dwa światy: Amerykę, która patrzy w przyszłość, oraz Europę, która coraz częściej zajmuje się swoimi urojeniami. A mnie najbardziej irytuje europejski antyamerykanizm i też polski powielany przez pożytecznych, bezrozumnych, idiotów.