Magda jest głupia, a ja idiota. Cóż? Magda jest inteligentna, jak na kobietę, a ja za idiotę nie uważam się, bo jestem mądry i szalenie skromny.

Coś wyjaśnię po raz kolejny:

1. Premier Beata Szydło nie jest zwykłym pasażerem, ale premierem rządu mojego kraju, czyli najwyższą instytucją władzy wykonawczej mojego kraju. Nie jest to więc osoba prywatna.

2. W związku z punktem 1, wypadek ten nie był zdarzeniem drogowym, ale incydentem z premierem rządu RP.

3. Nie obchodzi mnie wiek i nazwisko kierowców, ani kto złamał przepisy i jakie, lecz błędy w organizacji przejazdu premiera RP, czyli w zabezpieczeniu instytucji państwowej.

4. Nie można traktować podróże kilku instytucjonalnych osób w państwie, tak, jak traktuje się zwykłych „Kowalskich”, wracających z imprezy „w trzy samochody”.

5. (Brzydkie słowo) mnie obchodzą przepisy drogowe w związku z transportem premiera rządu RP.

Teraz o reformie BOR. Jeśli jestem idiotą to:

1. Nie zmieniajcie ustawy o tej służbie i nie twórzcie wydziału operacyjno-analitycznego, który będzie zbierał i analizował informacje o zagrożeniach oraz tworzył procedury zwykłe i nadzwyczajne.

2. Nie nadawajcie BOR uprawnień do nakazywania policji i ABW określonych zachowań w zakresie działania BOR i niech będzie tak, jak obecnie. Niech prosi się poszczególnych jednostek innych służb, w tym malutkich komisariatów o przysługę.

3. Nie wprowadzajcie szkoleń dla polityków w zakresie korzystania z ochrony BOR i nie przeciwdziałajcie zbytniej socjalizacji ochranianego z ochranianym, która jest możliwa wyłącznie w jednym przypadku, ale to teraz nie jest ważne.

4. Nie zobowiązujcie polityków do szkoleń w zakresie korzystania z ochrony państwowej i nie wyznaczajcie do tych szkoleń pracowników rzeczywiście pracujących „w polu”, pozostawiając je osobom z za biurek, które marzą o generale i transmitują w Internecie pobyt osoby ochranianej na jakiejś imprezie, albo robią sobie selfie.

5. Więcej nie napiszę, bo mi się nie chce.

Przejdźmy do polityki informacyjnej rządu, a właściwie do jej braku.

1. Rozumiem, lecz nie mogę z tym się pogodzić, dlaczego PiS coraz bardziej przechodzi do sytuacji „oblężonej twierdzy”. Jest rzeczywiście wściekle atakowany, ale to nie znaczy, że przeciwnikami jest absolutnie każdy, kto nie ma wymaganego życiorysu. „Twardy elektorat” nie wystarczy, a ciągłe odpychanie innych spowoduje, że PiS może znaleźć się w pułapce własnego sukcesu. Ja zostanę i tak z PiS, nawet jeśli ktoś doniesie ministrowi Błaszczakowi, że jakiś stary esbek śmiał skrytykować rząd. Wtedy każe zabrać mi całą emeryturę po roku 1990, a nie tylko 3/4, bo moja emerytura została wypracowana w UOP i AW, a za te siedem lat SB już mi zabrali i wcale jej nie chcę.

2. Wczorajsza „obrona Częstochowy” ministra Błaszczaka i jego zastępcy, była spektakularna, ale dzięki dzisiejszemu wystąpieniu pani Mazurek, była zupełnie niepotrzebna. Wczoraj ministrowie bronili i uspokoili „borowików”, a dzisiaj kolejny przedstawiciel tego samego rządu wprowadził ich w stan mocnego zaniepokojenia. Opowiadałem i opowiadam się od dawna za prawdziwą weryfikacją, ale weryfikacją opartą na konkretnych podstawach i skoordynowana. Uważam nadal, że wszystkie polskie służby winny być zbudowane od nowa, a reformy nie mogą polegać na malowaniu ruin, ale warto, by wszyscy w rządzie mówili jednym głosem, jeśli chcą rzeczywiście coś zreformować.

3. Zdrowie premiera rządu RP jest bardzo ważne dla bezpieczeństwa kraju i nie można zasłaniać się prywatnością. Brak polityki informacyjnej, która rozumie instytucjonalność niektórych urzędników państwowych powoduje, iż różne stonogi i glizdy wychodzą na światło dzienne, po czym nawet poważne z pozoru gazety zaczynają spekulować, a to nie uspakaja sytuacji, ale ja zaognia.

To tylko część moich zastrzeżeń, wynikających wyłącznie z troski o Dobrą Zmianę i PiS, który jest gwarantem tej zmiany. Rozumiem, że minister Błaszczak, jeśli ktoś mu ten post doniesie, skwituje moje obawy tradycyjnym „stary esbek, agent Moskwy, powiesić go”, lecz wierzę, że w jakiejś części dojdzie jednak do wniosku, iż polityk, który przyzna się, że czegoś nie wie, zasługuje na większy szacunek od „wszechwiedzących” (taki był minister od „ośmiorniczek”) i znajdzie sobie fachowców z poprawnym obecnie życiorysem. Ucieszy mnie to nawet, gdy będę dyndał na latarni w towarzystwie mojej skażonej moim esbectwem rodziny. Tu chodzi o Polskę, a nie moje idiosynkrazje lub uprzedzenia innych. Są tacy w PiS i jest ich wielu, którzy to rozumieją.

Idę szykować powróz, by państwo zaoszczędziło na wydatkach. Pozdrawiam zwolenników Kukiz’15 i jego; idera, który wytłumaczył, że jego hejt nie jest hejtem tylko troską o dobro państwa i był bardzo zajęty tabletem.

Polecam nasz program „Piękna i Bestia”, a w nim szokujące FAKTY ws. wypadku Premier Beaty Szydło! Kto jest winny?