Gdy zapytać lewaka CO złego robi PiS, ale tak konkretnie, co przekładałoby się na życie ludzi tak na co dzień, to słabo wypadają odpowiedzi. Przytaczane są różne sprawy, ale zazwyczaj w otoczce dodatków w stylu: „może teraz tego nie widać, ale jak już to zrobią do końca to wtedy zobaczysz”, przy czym nie wiadomo na czym miałby polegać „koniec” (w polityce przecież wszystko polega na tym, żeby żadnego końca nie było właśnie!) i nie wiadomo co zobaczę.

Najbardziej żenującym problemem dla wrogów obecnych rządów jest brak własnego programu, brak pomysłu na to, jak to wszystko powinno wyglądać. Potrafią doskonale pokazywać, że władza idzie złą drogą, licząc na to, że wzbudzą u ludzi oburzenie, a nawet strach przed przyszłością, ale gdyby zapytać o dobrą drogę, to potrafią jedynie powtórzyć, że obecna jest zła.

Chodzi o to, by utrzymać stan oburzenia. Wzbudzenie i utrzymanie poczucia strachu i stanu oburzenia to cel terrorystów. Trzeba mieć tego świadomość – gdyby terrorystów zatrzymywano i zabijano na miejscu dokonywanych przez nich zbrodni, ale tak natychmiast, bez zbędnych ceregieli, to zamachy terrorystyczne by się skończyły, bo zwyczajnie zlikwidowałoby to strach i bezsilne oburzenie zastępując je błogim dla większości poczuciem zemsty. Ślepy terroryzm, z którym mamy dziś do czynienia, przestałby mieć sens bo straciłby swój cel.

Celem terrorystów jest destabilizacja społeczności. Stan podwyższonych emocji, złych emocji, tworzy nadzieję na destabilizację, a jak ona nastąpi, to wszystko jest możliwe.

Pierwszy raz z takim rozumieniem spraw spotkałem się pod koniec lat 80 we Francji. Miałem okazję być w Maisons Laffitte pod Paryżem, gdzie przez około godzinę rozmawiałem z Jerzym Giedroyciem u niego w domu. Nie miałem wówczas wiedzy o świecie, którą nabyłem później, więc nie potrafiłem tego nazwać ale właśnie wtedy pierwszy raz poczułem, że tak nie można. Że tak jest ŹLE!

Giedroyć mówił, że z wielką uwagą śledzi działania takich grup jak Wolność i Pokój (czytaj więcej) oraz Pomarańczowa Alternatywa (czytaj więcej), bo ważne jest, „żeby było zamieszanie. Bo z zamieszania nie wiadomo co może wyniknąć. Trzeba te ruchy popierać.”. Nie miałem jeszcze jasno skrystalizowanej świadomości moich przekonań, dodatkowo tak naprawdę byłem daleko od tych spraw, bo mieszkałem od lat we Francji, nie w Polsce, a jednak to, co powiedział do mnie Giedroyć głęboko mną poruszyło. Nie potrafiłem jasno sprecyzować czemu, ale czułem, że tak nie można!

Dziś widzę, jak spadkobiercy Giedroycia robią dokładnie to, o czym on wówczas mówił – próbują wywołać zamieszanie, licząc na to, że „nie wiadomo co z tego wyniknie”. Próbują to robić rozbudzając emocje w kwestiach, które tak naprawdę są najczęściej całkowicie anegdotyczne i marginalne.

Chyba nie przypadkiem dla większości religii zło i chaos są ze sobą nierozłącznie powiązane. Organizowanie chaosu jest złe, a liczenie na to, że z chaosu powstanie coś dobrego jest głupie i jest to zrozumiałe dla każdego, kto choćby tylko słyszał o 2 prawie termodynamiki. Cały świat, wszystko co nas otacza kieruje się ku chaosowi i potrzeba nakładu energii, by odwrócić ten proces, a i to jedynie lokalnie.

Doprowadzenie do chaosu nie może prowadzić do niczego dobrego z przyczyn statystycznych – różnych rodzajów chaosu jest nieskończenie wiele, natomiast porządek (czyli coś dobrego, coś do czego teoretycznie powinniśmy dążyć) to coś rzadkiego, coś, co można osiągnąć jedynie mając jakiś plan, jakiś pomysł.

Pogrobowcy Giedroycia niczego takiego nie mają. Liczą naiwnie, że gdy emocje zostaną rozbujane do maksimum, gdy oburzenie i strach przed przyszłością połączy wszystkich, to pojawi się chaos, dzięki któremu oni znów wrócą do władzy.

To możliwe, choć bardzo mało prawdopodobne. Problemem jest właśnie ten chaos. Otóż, jak słusznie zauważył wówczas Giedroyć, z chaosu nie wiadomo co może wyniknąć. NIEWIADOMOCO to coś, co może być wszystkim, ale z całą pewnością nie jest to to, czego ktokolwiek może się spodziewać. Czyli doprowadzenie do chaosu w Polsce (do czego, nie niepokójmy się, jest BARDZO DALEKO) wcale nie musi oznaczać powrotu do władzy miernot w stylu Kopacz, Schetyny czy innego Petru. To raczej oznacza pojawienie się całkowicie nowych sił, nowych idei i co najważniejsze nowych ludzi.

Powrót do władzy PO i reszty aferałów, którzy poukrywali się w jakichś tam .Nowoczesnych i tym podobnych jest mniej więcej tak realny, jak realny byłoby zjawisko takie, że patrzymy na leżący na podłodze, rozbity kieliszek wina, po czym obserwujemy, jak kawałki szkła i czerwony płyn zbierają się w kupę i wlatują razem na stół. Prawa fizyki tego nie zakazują, ale wiek Wszechświata jest o grube rzędy wielkości zbyt mały, by do czegoś takiego gdziekolwiek mogło dojść. Proste zasady prawdopodobieństwa tu się odzywają.

Oni to wiedzą, więc nie wysilają się specjalnie, by tworzyć jakieś programy. Wiedzą, że to nie programy przywrócą im władzę, tylko jakaś siła. Ponieważ nie mają tej siły sami, szukają jej na zewnątrz licząc na to, że w odpowiednim momencie taka zewnętrzna siła powstrzyma chaos i ona odda im władzę. A do tego nie potrzeba programów, wystarczy posłuszeństwo.

W to wierzą.

Na to liczą.

I z tego wynika ważna rzecz do zapamiętania dla zwolenników opozycji totalnej – popieracie głupków. Jak już to zrozumiecie i oburzycie się na to i na to jak byliście głupi popierając tamtych, to nie dawajcie za bardzo znać wszystkim o swoim oburzeniu – mamy w Polsce już wystarczająco takich emocji. Po prostu stuknijcie się w łeb i zajmijcie się hodowlą dżdżownic – to uspokaja, a przy okazji na sprzedaży przetrawionej przez dżdżownice gleby można zarobić. To też będzie takie mieszanie gówna, ale bardziej pożyteczne niż to, czym się dotychczas zajmujecie.

Autor: Adam Pietrasiewicz
Dziennikarz, wydawca, tłumacz, programista i analityk, półliterat, audytor dostępności – www.akceslab.pl Prowadzi bloga autorskiego tutaj (adres: pietrasiewicz.net/blog/). Współautor, razem z Wojciech Bogaczyk powieści Powroty, alternatywnej historii opublikowanej w 2014 roku przez Narodowe Centrum Kultury w serii Zwrotnice czasu. Samodzielnie opublikował Ponadczasowy przewał.