Dewizą tzw. prawdziwego Polaka jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Ale warto zwrócić uwagę, że Ojczyznę wymienia dopiero na trzecim miejscu. Po Bogu i Honorze. Zwłaszcza „honor” , rozumiany często jako wygórowane poczucie własnego znaczenia i wartości.

Arystoteles wyróżniał trzy poziomy retoryki.

Logos.
Ethos.
Pathos.

Czyli, rozum, wartości i emocje.

W polskim dyskursie publicznym, zwłaszcza politycznym, używane są wyłącznie dwa ostatnie: wartości i emocje.

A wartości, jak tyłek, każdy ma własne.
Zgodne ze swoim światopoglądem i sposobem poznawania i rozumienia świata.

Dla konserwatysty, to tradycyjne wartości wyrosłe z etyki katolickiej.

Dla liberała, wolność człowieka i prawo do decydowania o własnym losie tak jak chce, bez wskazywania mu co ma myśleć, w co wierzyć lub jak postępować.

Porozumienie obu tych grup, właśnie na platformie wartości, jest często niemożliwe.
Co pokazują debaty np. o prawie kobiet do aborcji czy stosowaniu antykoncepcji.

I nie można się tym gorszyć, tak było, jest i będzie.
Jedynym sposobem na nawiązanie dialogu pomiędzy oboma jest, przejście na poziom „logosu” czyli rozumu.

Tak się jednak nie dzieje i tzw. konserwatyści i tzw. liberałowie okopali się na swych pozycjach.
Są jak leibnitzowskie monady: bez okien i drzwi.
Co wyklucza jakiekolwiek porozumienie na gruncie stanowionego prawa.

Od lat wkurza mnie niezmiernie zwłaszcza ethosowa retoryka tzw. prawdziwych Polaków, o których mówią bez przerwy Kaczyński z Nawrockim.

Będąca jakimiś popłuczynami postszlacheckiego ethosu, w której Bóg jest traktowany jako gwarant Polski jako „przedmurza chrześcijaństwa, a Honor, jako megalomańskie przekonanie o własnej racji.

Ba nieomylności.

O Ojczyźnie jako dobru wspólnym mówią dopiero na końcu, prezentując jej wizję jako „przedmurza chrześcijaństwa” opierającego się nawale Teutonów i imigrantów.
W której na dobre mamy sojusz tronu z ołtarzem, a biskupi są drugim, równoległym rządem sprawującym władzę nad duszami Polaków.

Efekty takiej retoryki widzimy przed Trybunałem Konstytucyjnym lub na mszach sprawowanych przez o. Rydzyka.
Oczadziały motłoch podjudzany słowami, które już dawno, w ich ustach, straciły pierwotne znaczenie.

Zdaję sobie sprawę, że mówienie im o tym, że jednak warto używać rozumu, właśnie w trosce o dobro wspólne jako wartości nadrzędnej, jest jak rzucanie kulą w płot.

Ale mam taką nadzieję, że może któraś jednak trafi.

#rozum #warości #emocje #Kościół #Kaczyński #liberałowie #Konserwatyści #dialog