To prosta matematyka na poziomie szkoły podstawowej i to nawet nie 8 klasy.

Po co nauka matematyki, historii w podstawówce i w kolejnych szkołach, latach jak i tak społeczeństwo ostatecznie niewiele kuma i zawsze wybierze własny komfort, nawet jeżeli będzie „to chwilowy komfort”.

Nie ma takich cudów na tym świecie (nie będzie), aby coraz mniej liczni dali radę utrzymać coraz bardziej licznych, którzy nie pracują, którzy przyzwyczajeni są do pewnego poziomu życia (i domagają się tego od polityków na których głosują).

Tzn. jest zawsze pewna granica za którą zaczyna się „sypać”.

Już dziś w Polsce prawie 30 osób na 100 to emeryt. Oczywiście, że część może jeszcze pracować, nadaje się do pracy czy w razie W jakoś sobie poradzi, ale jak dodamy do tego mimo wszystko osoby, które nie są w wieku emerytalnym, ale są „życiowo” zwyczajnie ułomne czy głęboko niechętne do produktywnej pracy (jakiejkolwiek), do tego dzieci, osoby chore, niepełnosprawne, sporą liczbę osób na etatach państwowych, samorządowych, …, to okaże się, że może 1/4 Polaków utrzymuje całą resztę.

Ta dysproporcja, już i tak bardzo duża, w najbliższych latach powiększy się jeszcze bardziej.

Swoim dzieciom powtarzam co pewien czas. Nie patrzcie na starych, nie przejmujcie się nimi (obcymi) ponieważ oni będą za wszelką cenę (Waszym kosztem, ręka im nie zadrży nigdy) dążyć do zapewnienia wyłącznie sobie poziomu życia jaki mieli wcześniej. Zagłosują na najbardziej populistyczne i zamordystyczne rozwiązania, byle zachować swoje przywileje, status, prawa, majątek.
Ludzie starzy wcale z wiekiem nie stają się lepsi.
To może opowieści z dawnych czasaów, kiedy było więcej wierzących ludzi i częściej stykali się ze śmiercią bliskich, widzieli kruchość życia.

Dziś pokolenie starych jest coraz bardziej roszczeniowe, bezczelne (statystycznie, a nie że każdy), chciwe i wymagajace od innych, jakby urodzili się z tytułem szlacheckim.

Nieuchronnie musi dojść do zmian, spięcia, a nawet konfrontacji (co już widzimy we Francji, gdzie młodzi, silni, z innej kultury czy też nie akceptujący systemu również biali Francuzi wolą podpalić okolicę niż czekać aż sami się zestarzeją i może coś się zmieni).

Tak jak dziś coraz częścij i chętniej ludzie pozbywają się własnego dziecka (aborcje) tak pozbędą się tym bardziej starego człowieka, który jest ogromnym kosztem.

Wyobraźmy sobie sytuację w której zaczyna brakować zasobów (żywność, paliwo, …).

Sądzicie, że ktoś będzie obecnie odmawiał sobie (od ust sobie odejmie) aby wesprzeć inną osobę?

Mogę się założyć, że te kobiety, które pozbyły się własnego dziecka w swoim życiu (aborcja) nie będą miały problemu aby udusić poduszką swoją starą matkę czy ojca (kiedy będą bardzo głodne).

Upraszczam oczywiście, ale przyjmijmy, że nagle państwo nie wypłaci emerytur czy to co wypłaci nie starczy na kilka jajek nawet i stara matka, ojciec zwróci się o pomoc do dziecka.
Córka, która nie miała problemów z aborcją nie będzie miała też żadnego problemu, aby odciąć się od rodziców, kiedy jej samej będzie brakowało.

Inna sprawa, że dziś mnóstwo ludzi pomimo tego, że posiada mnóstwo rzeczy, to jednak nie posiada nic co może pomóc im przetrwać w razie zapaści porównywalnej do tej z czasów np. II światowej.

Autor: Diario