Od 2011 roku niewiele się zmieniło. Owszem, nie odpowiadamy już finansowo za to, że wypisaliśmy lek refundowany choremu nieubezpieczonemu – bo nie było żadnej możliwości weryfikacji jego ubezpieczenia. Dysponujemy programami podpowiadającymi aktualne wskazania „refundacyjne”, ale główna zasada odpowiedzialności finansowej lekarza/pielęgniarki za wypisanie leku zgodnie ze stanem klinicznymi pacjenta, wytycznymi towarzystw naukowych, należytą starannością w wykonywaniu naszej pracy, ALE niezgodnie z ustawą refundacyjną – ponosimy MY.
Mamy doskonałą pamięć i pamiętamy panią Kopacz, pana Arłukowicza, pamiętamy byłego prezesa NIL Radziwiłła, ich wypowiedzi w czasie debat sejmowych i posiedzeń Komisji Zdrowia, pamiętamy ich kompletny brak wiedzy na temat preskrypcji leków, refundacji, mylenia zniżek na leki z ubezpieczeniem pacjenta.
Pamiętamy dziennikarzy, którzy pisali bzdury na ten temat, bo nie chciało im się wykonać żadnego procesu myślowego, bo przybliżyć obywatelom zawiłe meandry ubezpieczenia, refundacji leku i zasad ich preskrypcji.
Pamiętamy obywateli, którzy za wszystko winili lekarza, od którego znowu dostali lek na 100%, ale nie chciało im się dowiedzieć dlaczego stają się bezwolnymi płatnikami podatku zdrowotnego i nie mają żadnego wpływu na to, co się dzieje z ich pieniędzmi.
Jak teraz słuchamy polityków wylewających krokodyle łzy nad „dobrem dziecka”, to można zadać pytanie: GDZIE byliście wtedy, kiedy lekarze mówili wam o SKUTKACH ustawy, która tak radośnie wprowadzacie? Bo to nie naszymi rękami – z wyjątkiem posłów lekarzy głosujących za ustawą – wprowadzano niekorzystne dla lekarzy i pacjentów zmiany w prawie.
Nie naszymi. To WY broniliście budżetu NFZ, który wydatnie skorzystał na tym, że koszty leczenia przerzuciliście na chorych i na lekarzy płacących kary za „nienależną refundację”.
Rzeczywistość refundacyjna jest, jaka jest. Przecież od 12 lat widzimy, że nic się w tej kwestii nie zmienia i nie zmieni. Układ jest korzystny dla polityków, dla płatnika, potrzebny do trzymania w ryzach lekarzy, którzy chcieliby leczyć zgodnie z wiedzą medyczną, a na to pozwolić im nie można. I dopóki tak będzie, nie możemy bawić się w białych św. Mikołajów i refundować z własnej kieszeni leki. Będziemy przeżywać i przeżywamy dylemat moralny i etyczny co mamy zrobić? Czy kierować się zasadami etyki lekarskiej i refundować? Czy też zasadami ustawy refundacyjnej i nie refundować, mimo wskazań klinicznych?
Chyba wiemy już bardzo dobrze, że w naszym kraju na respektowanie zasad, normalizację relacji lekarz>>pacjent, polityk>>wyborca, państwo>> obywatel – nie możemy liczyć. Nie wchodźmy w ten konflikt, bo oberwiemy MY, a nie winni patologicznemu systemu.
Zostaw komentarz