Zawsze irytowała mnie naiwność tzw. „obrońców uciśnionych”. Nie znam casusu Salara Farsiego, ale skoro odmówiono mu obywatelstwa musiały być jakieś powody. W takich przypadkach biorę zawsze stronę ABW, bo to prawdopodobnie na opinii Agencji oparł Prezydent swoją decyzję. Pamiętam z czasów UOP nasze walki z politykami o każdy „negat”. Mimo ewidentnych dowodów, iż „uchodźca”, „rodak” wcale nie jest tym za kogo się podaje i w swoim kraju czeka go raczej tylko „opieprz”, że źle wykonał zlecone mu zadanie, politycy wiedzieli swoje. Szybko wyczuli to Rosjanie i nawet założyli kancelarię prawną, obsługująca wyłącznie obywateli krajów byłego ZSRS. Pod siedzibą Biura Cudzoziemców MSW na Koszykowej stale „dyżurował” prawnik, obywatel FR z KSP, który wybierał, pozycjonował i „prowadził” ubiegających się o pobyt stały w Polsce. Potem „prawnik” ten założył fundację „pomocy rosyjskojęzycznym bezdomnym w Polsce” i nawet dotarł do kilku posłów, a ci twierdzili w rozmowach z UOP, że „stosujemy esbeckie metody”. Oj, niektóre nazwiska były „znane i zasłużone”, a nieżyjący już dyrektor Konstanty Miodowicz, na ogół spokojny, powiedział mi kiedyś: „Panie Piotrze, ja już nie mam siły z nimi gadać. Utrzymujemy negaty nawet jeśli przegramy”. Co ciekawe, to kilka lat później lokal tej fundacji, jeden z lokali, został wynajęty na potrzeby osób związanych z prawicą. Nie bezpośrednio, oczywiście.

Pani Waltz broni Irańczyka. Robi to ewidentnie z przyczyn politycznych, bo wątpię, by los jakiegoś cudzoziemca ją obchodził. Podobnie było w przypadku pary Ukraińców. Zrobiono medialny cyrk z przyznaniem im mieszkania, jako „uchodźcom z Ługańska pochodzenia polskiego”. Przypadkiem znam ta sprawę dokładnie i z dokumentów. Wynika z nich, iż wcale nie uciekali przed wojną, bo trochę wcześniej „zaczepili się” w Polsce i to poprzez bank niemiecki, w którego ukraińskim oddziale pracowało jedno z nich. Nie mieli też śladu pochodzenia polskiego o czym świadczą nawet napisane przez nich życiorysy i posiadane dokumenty. Od początku, zresztą, ich pobytu w naszym kraju „opiekowali się „nimi „wielcy” z poprzedniej władzy.

A teraz „Kawa na Ławę”.

Jedynym rozsądnie mówiącym w dzisiejszej „Kawie na Ławie” jest poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15. Pani poseł Scheuring-Wielgus nie wie chyba w jakim kraju jest posłem, a pan poseł Neumann ucieszył mnie strasznie. Cieszy się z 70 ludzi na spotkaniu. Ja miewam więcej.

Dziennikarz nie jest uprzywilejowany i musi działać w granicach prawa 

Jestem przeciwny obrażaniu przeciwników i tego nie robię, mimo, że mnie obraża się ciągle. Nie rozumiem jednak podwójnej miary do dziennikarzy, którzy mają prawo, zdaniem redaktora Morozowskiego, publikować zdjęcia polityków w mundurze hitlerowskim i do jakiejś pani, która tak potraktowała pana Tuska. Uważam, że oba przypadki są naganne.

Przypominam, że to ja, bez żadnych eufemizmów powiedziałem w TV i w radiu o tym, iż były premier jest odpowiedzialny za całość działań rządu przed i po 10 kwietnia 2010 roku. Jest to jednak dyskusja o odpowiedzialności premiera za swoich urzędników.

Reakcja pana Tuska, jak zauważa to red. Stankiewicz, jest wyłącznie reakcją polityczną, bo nigdy nie reagował na podobne publikacje. Dodam też, że konsul honorowy, to wyłącznie funkcja honorowa i nie jest związana z administracją polską. Konsul honorowy nie jest pracownikiem MSZ i nie ma żadnego znaczenia poza emocjonalnym. Cała awantura służy jedynie propagandzie.

Fot. strona olsztyn.uw.gov.pl