Nie jest to pierwszy Premier RP, który „kładzie nacisk na służbę zdrowia” – tylko, że ten nacisk dotyczy coraz większej ilości obowiązków wrzucanych nam na barki i zabierania krok po kroku wszystkiego, co nas jeszcze w tej pracy trzyma.
Medialnie brzmi świetnie: sprawiliśmy, że lekarze masowo będą wracać zza granicy, zniesiemy limity przyjęć do specjalistów w AOS, stworzymy agencje zajmujące się świetnym zarządzaniem szpitalami, a procenty PKB przeznaczone na „służbę zdrowia” zakręcą nam w głowie. Być może znajdzie się parę milionów wyborców, którzy naiwnie w to uwierzą.
My – nie. Zza granicy wrócą nieliczni, inni zrezygnują z obywatelstwa, bo podwójne opodatkowanie nikogo nie cieszy. Limity można znosić, ale od dyrektyw rządowych nie przybędzie specjalistów, a wyceny porad przez NFZ już od lat nijak się mają do cen rynkowych porad komercyjnych. Dlatego liczba poradni specjalistycznych systematycznie maleje, co zresztą nie powoduje, że nasi decydenci mają łzy w oku i ból w sercu – im mniej ubezpieczonych korzystających z systemu publicznego, tym lepiej dla budżetu NFZ.
Planowany zmiany w prawie podatkowym z uwzględnieniem coraz szczęśliwszego stada świętych krów ubezpieczonych w KRUS tylko pogłębią przepaść między systemami publicznymi i komercyjnymi. Jeśli już mamy ciężko pracować i płacić słone podatki, to będziemy pracować w takich placówkach, które za tą samą pracę w tych samych godzinach dadzą nam większy przychód. Bo głupotą byłoby dorzucać sobie więcej pracy, by płacić większe podatki. Kto pomyśli i zrobi weryfikację miejsc pracy i źródeł przychodu – wybierze najkorzystniejszy wariant finansowy dla siebie. Najczęściej – nie będzie nim NFZ. Itd, itd …..
Można po kolei obalać wdzięczne mrzonki naszego Premiera, ale po co tracić czas. Te hasła nie są przeznaczone dla nas, bo nas nie okłamią -pracujemy w tym systemie i widzimy jego degrengoladę codziennie. To są hasła dla wyborców, ogłupiałych bałaganem medialnym, propagandą i bardzo, bardzo naiwnych. Hasła są wygodne dla rządzących, bo wskazują winowajcę – nie ma lekarzy, bo nie chcą wracać, choć ich tu przecież wykształciliśmy …. kolejki do specjalistów rosną mimo braku limitów, bo lekarze patrzą jedynie na kasę i idą pracować do komercji….. szpitale toną w długach, bo są źle zarządzane, ALE jak dowalimy podatki tzw. bogatym, rozkułaczymy „służbę zdrowia”, wprowadzimy naszych wybitnych menedżerów do szpitali, zmusimy lekarzy do pracy na etacie w szpitalach i poradniach, żeby „w ramach etatu” pracowali ile im każemy, to wtedy i tylko wtedy będzie super! Dajcie nam tylko pełnię władzy, a my to zrobimy.
Myślicie, że naiwni i łatwowierni tego nie zrobią? Ależ zrobią, zrobią ….
Zostaw komentarz