„W czasie podróży przekonałem się, że z moim doświadczeniem historii ojczyzny, z moim narastającym doświadczeniem wartości narodu nie byłem wcale obcy ludziom, których spotkałem. Wręcz przeciwnie, doświadczenie mojej ojczyzny bardzo mi ułatwiało spotykanie się z ludźmi i narodami na wszystkich kontynentach”.

Tak pisał nasz Wielki Rodak, św. Papież Jan Paweł II.

http://www.fronda.pl/blogi/tantum-quantum/papiez-polak-o-umilowaniu-ojczyzny,38864.html

A ja przypomniałem sobie dzisiaj inne słowa, z piosenki, tej o Janku Wiśniewskim:

„Świat się dowiedział, nic nie powiedział”.

Czyżby słowa Jana Pawła II i słowa piosenki,o Janku Wiśniewskim, a tak naprawdę o zamordowanym w Gdyni 17 grudnia 1970r. Zbyszku Godlewskim były rozbieżne? Przecież rzeczywiście, wtedy świat „się dowiedział, nic nie powiedział”.

I czy tylko wtedy?

Czyli, jednak kontrowersja?

I tak, i nie.

Tak, bo świat jest głupi, tępy, sprzedajny, podły i obojętny. Pokornie, jak wielkie baranie stado, idzie na pasku czarnych sił na czele z Komitetem Trzystu, jego Rothschildów, Rockefellerów, Sorosów. Poddaje się manipulacjom, kłamstwom, przede wszystkim medialnym. Po uszy pogrążony w konsumpcji, nawet teraz, kiedy widmo światowej wojny krąży nie tylko nad wschodnimi regionami świata. Jest przez to ślepy i głuchy, za wyjątkiem niewielkiej wspólnoty samodzielnie myślących z woli Boga i sumienia.

Nasz Ukochany św. Papież Polak już jedenaście lat jest w Domu Ojca. A obecny pontyfik pieprzy oburzające i żenujące, haniebne bzdury o „egzystencjalnym charakterze WEWNĘTRZNEJ wojny na Ukrainie”, całuje się z moskalskimi agresorami (niby według nauki Chrystusa i Ewangelii), podpisuje z nimi quasi-teologiczne, a w rzeczywistości po prostu debilne, zdradzieckie i rozłamowe memorandum.

Pamiętam, jak Ukraina powitała Papieża Wojtyłę: ze łzami radości i wdzięczności. A obecny też budzi łzy – rozczarowania, upokorzenia i poczucia zdrady. Bo też jest to zdrada, najczystszej wody. I nas z Wami zdradzi, w taki sam sposób, jak ukraińskich katolików, ten miłośnik tanga i pewnych bynajmniej nie chrześcijańskich rytów. Tak, przy okazji. Broń i zachowaj nas Boże od takiej okazji.

To cóż, czasy się zmieniły?

Nie. W żaden sposób.

Świat się zmienia, to prawda. Ale nie fundament na jakim ten świat umocowany.

Nie przypadkiem podnosi się ten światowy harmider właśnie wokół Polski i Ukrainy. Syria, Bliski Wschód, – to ten sam sterowany chaos, rutyna Komitetów, Klubów i lóż, ich szefów Rothschildów et consortes. A to co się dzieje u nas i naszych sąsiadów za Sanem, to już dla Komitetów i lóż przykrą niespodzianką.

Niby wszystko wedle ich scenariusza: nieustający sabat wszelkiej maści antypolskiej agentury, a na
Ukrainie rządy kryminalnej międzynarodówki, gangi i ich prowodyrzy na wszystkich najwyższych państwowych urzędach. U nas i u nich, mówiąc wprost – brak państwa. De facto, a często i de jure. Ale…

…Ale u nas coraz więcej samodzielnie myślących. Wyniki wyborów tego najlepszym świadectwem. Na nic cały przemysł medialnych kłamstw, nienawiści, szczucia, nagonek, donosów. Na nic całe czarne doświadczenie Michników, Lisów, Frasyniuków etc. A najważniejsze, że to jest klęską ojców globalnych kłamstw i manipulacji różnorakich Instytutów Tavistock i reszty laboratoriów oddziaływania na świadomość i podświadomość.

A to znaczy że klęskę ponieśli sponsorzy i szefowie tych laboratoriów na czele z Komitetem Trzystu, który uparcie neguje własne istnienie, i to w ciągu nie mniej od 200 latek.

To już na serio.

Tak, na razie nie mamy Państwa Polskiego, tego prawdziwego. Jeszcze nie wszyscy uświadomili sobie że naprawa III RP przypomina przygotowania do Igrzysk Olimpijskich pacjenta paliatywnego. Ten okropny nowotwór magdalenkowy należy zniszczyć radykalnym chirurgicznym zabiegiem z uzupełniającym wypaleniem przerzutów.

Po czym zbuduje się Czwartą Rzeczpospolitą, przedmiot polskiej dumy i antypolskiej paniki i skowytu.

W tym paniką podszytych listów wielkich obrońców demokracji, tej światowej, na wzór pana senatora Johna McCaina do polskiego Rządu. Takie, ot, spektrum obrońców, od US senatora do synala najstraszniejszego kata polskiego narodu, ludobójcy Hansa Franka, straconego w Norymberdze.

http://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/5624-to-jest-jakis-obled-syn-hitlerowca-hansa-franka-chce-obrac-polski-rzad

Martwi się też o wolność i demokrację w Polsce oraz tę światową, na łamach… no, a jakżeby inaczej, któż jak nie Czerska ostoją demokracji, – zresztą tej „ludowej”.

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,151081,19639133,niklas-frank-jestem-synem-hansa-franka-moj-ojciec-byl-tchorzem.html

W imię tej ich „ludowej demokracji” skazywał na śmierć Żołnierzy Wyklętych i każdego polskiego patriotę Stefan Szechter, sędzia stalinowski, jeszcze jeden zbrodniarz i kat, ten moskiewski, braciszek jednego z głównych obrońców tej samej demokracji. Kogóż jeszcze ma promować według rodzinnych tradycji brat moskiewskiego ludobójcy Adam Szechter vel Michnik, jak nie potomka ludobójcy berlińskiego.

Ot, kto obecnie rozpaczliwie próbuję przywrócić czasy ówczesnej nieograniczonej władzy nad zbiorową świadomością i podświadomością. A szans na to mają coraz mniej.

A Ukraina? Piszę ten artykuł w Dniu Drugiej Rocznicy Niebiańskiej Sotni, przed południem. Dlatego nie wiem, czym ten Dzień się zakończy w Kijowie.

Nasze Marsze Niepodległości 11 listopada od 2010 do 2014 roku pełne były prowokatorów i tłumione przez rządy PO-PSL. Boż NIEPODLEGŁOŚCI.

Wydawałoby się że nie może być nikogo gorszego od byłych naszych pokomunistycznych (a raczej PO-komunistycznych) władz agentury wrogich służb. Niestety może, a nawet jest.

Jeżeli u nas rządziła odkryta agentura, także kryminaliści, – skala kryminału i szpiegowania ukraińskich… hm… władz, jest po prostu nie do opisania. Powiedzieć że są skorumpowane, to zrobić wielki komplement, nie ma takiego słowa, przynajmniej cenzuralnego, dla dokładnego określenia stanu rzeczy. Tak bez owijania w bawełnę, tam rządzą gangi i gangsterzy, cały ten czas po „odzyskaniu niepodległości”, – tak samo w cudzysłowie, jak i u nas. A nędza i rozpacz takim… hm… rządom towarzyszą niezmiennie, to logiczne, wiemy choćby z własnego doświadczenia.

Są te… hm… władze, więc, niemiło widziane przez Ukraińców, i to delikatnie mówiąc. A sami nie chcą podać się do dymisji, no, ukraińska wersja Brońka i Dońka. A już co do Bolka, to dla tamtejszej „elity” on świętym. W taki sposób, dzisiaj można spodziewać się wszystkiego. Tam pytają już dwa lata, w imię czego poświęciła swe życia Niebiańska Sotnia. Dziś mogą zapytać nie tylko słownie. Zobaczymy…

Od grudnia 1970r. w Gdyni do lutego 2014r. w Kijowie spostrzegamy pewien postęp: świat się dowiedział, dużo powiedział (oraz mówi). Co prawda, nic nie robi, przynajmniej pożytecznego. Bo dygnitarze tego samego świata nawarzyli takiego piwa że prawie niemożliwe przewidzieć czym się może zakończy ten dzień.

Pan Obama nie tak dawno określił Ukrainę jako przykład kraju gdzie rządzą idioci. Gafa godna samego mistrza w tej dziedzinie Bronisława Zygmuntowicza Komorowskiego. Nie idioci, tylko „nasze sukinsyny”, jakie przestały być „naszymi” przez dziki poziom kryminału i kradzieży tych samych dolców z kredytów amerykańskich, setek miliardów owych. Takich figlarzy w Stanach nie lubią. Tym bardziej że chaos na Ukrainie przestał być sterowanym. To co, czy po raz pierwszy mają takiego pecha czcigodni szefowie pana Obamy i reszty w tym cyrku małp, – wystarczy wspomnieć sobie resety z kremlowskim hitlerkiem, także spojrzeć na Syrię oraz cały Bliski Wschód.

A Ukrainie ze strony tego cyrku proponuje się (a raczej rozkazuje w typowym stylu tow. Trockiego) bardzo ciekawe „reformy”, jak ta emerytalna, obowiązkowo pod dyktando tow. Balcerowicza. Zasługi tego towarzysza wobec Polski można porównać chyba tylko z Zakonem Teutońskim. Z różnicą że na tarczy balcerowiczowskiej nie ma krzyża, tylko sierp i młot. Teraz wyprawa sierpowa i młotowa tow. Balcerowicza udała się na Ukrainę, tak bowiem każe tow. Rothschild. W tym temacie wkrótce będzie napisany odrębny artykuł.

…Wspominam pielgrzymkę św. Jana Pawła II na Ukrainę w czerwcu 2001r., byłem jej naocznym świadkiem. Od tamtej pory nie opuszcza mnie wrażenie że Papież przyjeżdżał obronić tę ziemię wobec tego co ją czeka. Sama Jego obecność była temu poręką. Na kijowskim stadionie Czajka witali Go pieśnią: „Święty Ojcze, witaj na ziemi Ukrainy-Rusi”. Wielki Polak udał się na Ukrainę żeby ona została tym, co jej ukradła wieki temu fałszywa „ruś”, Moskowia.

Doświadczenie naszej Ojczyzny nauczyło tego Patriotę Polski i obywatela świata głównego, o co nieustannie prosi nas Pan Jezus: Solidarności. Jezus to Miłość i Solidarność. A nie udawanie, nie pozory tego i tamtego, nie umywanie nóg mieszkańcom przytułków i wycieranie gęby cierpieniami ukraińskich ofiar rosyjskiej agresji razem z samym agresorem.

Samo rozumienie podobnej różnicy jest znakiem niezmienności tego co naprawdę rządzi tym światem. To nie szatan i jego Komitety i Kluby, nie Instytut Dzieł Religijnych, czy to Bank Watykanu z jego gigantycznymi kontami, należącymi także do rozmaitych światowych mafii, od sycylijskiej do moskiewskiej.

To ta sama nić, od Jana Pawła II do Janka Wiśniewskiego z piosenki, Zbyszka Godlewskiego w życiu.

Teraz w tym Wiecznym.