Pogrążony w smutku z powodu śmierci ks. Stanisława  Pawlaczka, jak  w kalejdoskopie przesuwam wspomnienia  z nim związane. A było ich  wiele, bowiem znaliśmy się przez  20 lat  i co ciekawe  spotykaliśmy się częściej na Ukrainie niż we Wrocławiu, bo  ks. Stanisław  był nie tylko  oficjalnym kustoszem  słynącego łaskami obrazu, ale przede wszystkim  gorącym  rzecznikiem   działań  pojednawczych   przez  cudowny  wizerunek  inspirowanych.

15 lat temu pisałem  o powrocie  flagi  biało czerwonej do Mariampola.

Ostatni raz widziano ją tam – w tym, położonym na wysokiej naddniestrzańskiej skarpie miasteczku, nieopodal historycznego Halicza 3 Maja 1939 roku. Udekorowany bowiem był nią w rocznicę uchwalenia Konstytucji okazały budynek szkoły powszechnej, a także 15 sierpnia, w 19 rocznicę zwycięstwa nad bolszewikami, w święto Wniebowzięcia NMP.

Obecny powrót nie był, tak jak jej wieloletnia nieobecność efektem dramatycznych wydarzeń, które zmieniły mapę Europy po zakończeniu II Wojny Światowej.

Nie zatknęły flagi  hufce zbrojne, nie była też elementem rewanżystowskiej demonstracji.

Nie!

Biało-czerwoną flagę wniesiono 27 sierpnia 2006 na polecenie ukraińskich władz państwowych na scenę, na której odbywał się I Festiwal Pieśni Maryjnych.  W  taki to sposób i nie ma potrzeby dodawać, że najgodniejszy – uhonorowano wszystkich przebywających w tym czasie w Mariampolu Polaków. Uhonorowano także  ich przewodnika duchowego,   ks. Stanisława Pawlaczka, ale  przede wszystkim,  wywieszając jej barwy — uhonorowano  Rzeczpospolitą.

I był to w moim głębokim przeświadczeniu – kolejny cud, który za pośrednictwem słynącego od wieków łaskami wizerunku Matki Boskiej Mariampolskiej zwanej też Zwycięską – się wydarzył.

A my wszyscy obecni tam, przyjezdni i stali mieszkańcy byliśmy tego cudu świadkami i uczestnikami.

On się bowiem, dokonał w naszych sercach i umysłach. Nadprzyrodzonym sposobem pokonał uprzedzenia, żal, niechęć, nienawiść, pragnienia odwetu.

A zapoczątkowany był tym, że   ogniskując w obrazie podarowanym przed wiekami z kaplicy polowej przez hetmana Stanisława Jabłonowskiego do Mariampola  kult Najświętszej Maryi Panny,  zjednoczył wyznawców trzech wyznań, rzymskokatolickich, grekokatolickich i prawosławnych, obywateli obydwu narodów Polski i Ukrainy.

Przerwany przez lata komunizmu kult NMP w miasteczku, które stanowiło wotum za uchronienie w 1683 roku chrześcijańskiej cywilizacji przed nawałą islamską  – rozgorzał na nowo.  Powrócono do starej nazwy, która jest dla wszystkich zrozumiała,  a tłumaczy się jako Miasto Maryi w języku polskim i ukraińskim. Wzbogacono społeczne inicjatywy kontaktów na poziomach  samorządowych, edukacyjnych, kulturalnych, turystycznych a z chwilą wywieszenia obok flagi niebiesko-żółtej, flagi białoczerwonej – politycznym.