Specjalne Podziękowania dla Czarnego
ojca księdza papieża biskupa kardynała
Tadeusza Rydzyka.

Powiedziano i napisano już miliony słów na temat radiomaryjnego samozwańczego księdza Tadeusza Rydzyka, ale czegoś mi w tym wszystkim brakowało, czegoś bez czego obraz Tadeusza Rydzyka nie tylko wydaje się niepełny, ale wręcz zafałszowany.

Tadeusz Rydzyk to bowiem geniusz wśród bandytów. I trudno mi tego nie docenić. Powinien być wymieniany w jednym szeregu z Hannibalem Lecterem od „Milczenia Owiec”. Nie ma na świecie równie skutecznego mordercy dusz, sumień i umysłów ludzkich, przynajmniej wśród współcześnie żyjących.

Nie musiał łupić staruszków „na wnuczka”. Nie musiał organizować młodych przestępców w gangi mokotowskie polujące na dobre samochody wraz z Korkiem i Góralem, nie musiał obcinać palców u Rympałka ani prosić o pozycję u Andrzeja Koligowskiego zwanego Pershingiem. Nie musiał też tworzyć Ambergold ani ART B, ani nawet kraść pieniędzy z Telegrafu, Skoków czy ukrywać miliardowego majątku w spółce Srebrna. Nie musiał poślubić kochanki, oblubienicy mafii by wydawać zlecenia na liczne morderstwa.

Nauczył się kraść setki milionów w taki sposób, by rząd był mu za te kradzieże wdzięczny i uległy wraz z milionami wyznawców.

To jest niemożliwe do zakwestionowania mistrzostwo świata.

Co prawda możliwe – tylko w najgłupszym narodzie świata, ale to juz zupełnie inna kwestia.

Szczegółowo jak to zrobić jak ułożyć to wszystko w proste przepisy publikuję w Czarnej Księdze Manipulacji.

Czasem jednak – nawet najbardziej jadowity wąż zaczyna w zapale swojej żarłoczności zjadać własny ogon, za co chciałbym niezależnie podziękować Tadeuszowi Rydzykowi. Tego geniusz myślę, że nie jest świadomy, co układa się w swoisty paradoks.

Tadeusz Rydzyk bowiem w roli Czarnego Ojca, Czarnego Papieża, Czarnego samozwańczego księdza, kardynała i biskupa w jednej osobie jest najskuteczniejszym nieświadomym narzędziem zniszczenia nie tylko zarazy stęchłego kościoła jako instytucji ale równie skutecznym ośmieszeniem do szpiku kości polskiej, przaśnej ludowo- faszystowskiej wersji patologicznego katolicyzmu, który jest jawną schizmą czyli rakiem innymi słowy Chrześcijaństwa.

Nie znam nikogo, żadnego nie tylko naukowca, filozofa czy ateisty a może nawet wroga kościoła czy religii, który mógłby to zrobić porównywalnie skutecznie do Tadeusza Rydzyka.

I za to właśnie należy się Rydzykowi najwyższa cześć i pochwała.
NIkt nie byłby w stanie tak mocno obrzydzić wiarę, religię, kościół, obłudę, i ludowy zabobon i ciemnotę.

Tym też różni się Zło od Dobra – w zasadniczy sposób.

Czyste Dobro – może być Dobrem tylko i niczym więcej.
Czyste Zło – wcześniej czy później – obróci się samo przeciw sobie, zbrodniarze wcześniej czy później zaczną i siebie mordować – bo to ich naturalny sposób życia.
Dlatego PiS zarżnie kiedyś samo siebie. Dlatego kościół zabije sam siebie własnymi rękami.

Zło jest bardziej fascynujące od Dobra, ponieważ wcześniej czy później będzie musiało po pierwsze pokazać Prawdziwe swoje oblicze, a po drugie – samo siebie skutecznie unicestwić.

To Największe i Najlepsze Dzieło Samozwańczego Zakonnika
współczesnego Kapitana von Koepenig, czy Nikodema Dyzmy w czarnym wydaniu – jak kto woli.

Nikt też tak mocno jak Rydzyk nie ukazuje stada milczących owiec – jako stada baranów i bydła niczym wielkie zwierciadło dusz czy umysłów ludzkich.

Alleluja i do Przodu …
Heil Rigs