Tak dokładnie to nie wiem po co są wybory. Wszystkie partie, wszyscy kandydaci mają praktycznie podobne programy i podobne oficjalne cele do zrealizowania. Z lekcji historii wiem doskonale, że aby doszło do jakichkolwiek zmian potrzebne są zamachy stanu, wojna lub całkowita zmiana ustroju.

Wszystkie hasła wyborcze kandydatów są śmieszne. Jakieś: „Polska razem”, „Zgoda buduje”, „Postaw na Polskę”, „Czas na zmiany”, „Zasługujecie na więcej” – to zwykłe niezobowiązujące brednie. Najbardziej bekowy plakat wyborczy jaki widziałem jest we wstępie do artykułu. Proponuję niech kandydatka jeszcze obieca, że słońce będzie wstawało na wschodzie, zachodziło na zachodzie, a ona zawalczy by lato trwało dłużej.

Jakiś czas temu Palikot obiecał konkretną rzecz – legalizacja dobrego zioła. Efekt był piorunujący. Obecnie Kukiz obiecuje, że JOWy umożliwią KAŻDEMU kto ma odpowiedną dużą ilość kumpli zasiadanie w sejmie. Beka z Komorowskiego, który uważa, że obiecując JOWy zyska głosy Kukiza. W sukcesie Kukiza tak naprawdę nie chodzi o JOWy ale o coś zupełnie innego (pozdro dla kumatych) czego Komorowski nie ogarnia.

Skoro nikt nie potrafi to może ja czternastolatek odpowiem na pytanie „jak wygrać wybory”. 10% sukcesu to hejtanie oponenta. Hejting powinien być na tyle mocny, by o nim było głośno. Nie powinien mieć żadnych hamulców. Dodatkowo podany powinien być z dużą nutą prześmiewczą. Kolejne 10% to szokowanie ludzi – czymkolwiek byleby złamać obowiązujące kanony. 30% to bycie mistrzem ciętej riposty. Niestety wymaga to bystrości umysłu i sporej wiedzy, co dyskryminuje szacownych polityków. 50% to obiecanie czegoś wymiernego oraz miłego i uczynienie z tego głównego hasła. Przykład – „bezpłatny internet domowy”. Skąd brać kasę? Z opodatkowania internetu bezprzewodowego (kaprys bogatych) i przerzucenie kosztów na internet przewodowy „dla wszystkich”. Zresztą nie wiem, nie znam się na finansach. Myślę, że kandydat z takim hasłem spowodowałby u osób w wieku 18-30 zdecydowaną chęć brania udziału w wyborach. Coś innego? Hmmmm… Może coś związanego z okresem letnim? To musi być coś co niewiele kosztuje ale równocześnie jest czymś miłym.

Mój tata był komisji. Liczenie głosów skończyło się o 2 w nocy. Wszystko się zgadzało. Mąż zaufania z PiSu wyszedł z lokalu wraz z komisją. Po 2 godzinach Przewodnicząca wraz z wybranymi osobami wróciła policzyć ponownie głosy. Do czego potrzebne było powtórne liczenie głosów?

Mój kandydat na prezydenta:

Kandydat z poza układu

______________________

FoxyBoy