Premier Orban właśnie pokazuje jak odważnie bronić interesów własnego narodu – Ukraina zablokowała tranzyt ropy na Węgry rurociągiem „Przyjaźń”, więc Orban zablokował darowiznę 90 miliardów euro dla Ukrainy do czasu wznowienia tranzytu.

„Nie damy się szantażować” – zakomunikował węgierski rząd, który oświadczył, że to wspólne działanie Kijowa z Brukselą i węgierską opozycją, aby wywołać zakłócenia w dostawach i podnieść ceny paliw przed wyborami na Węgrzech. Jak wiadomo UE lubuje się w ingerowaniu w wybory tam, gdzie władza im się nie podoba.

Twardo o swoje walczy również Słowacja, bo premier Fico zagroził Ukrainie odcięciem dostaw energii elektrycznej od poniedziałku, jeśli nie przywrócą tranzytu potrzebnej im ropy.

Tusk oburzył się, że ktoś potrafi być asertywny i napisał na X: „Premier Orbán zablokował właśnie europejską pomoc dla Ukrainy, Kaczyński próbuje zablokować SAFE, czyli pieniądze na obronę i polski przemysł zbrojeniowy. Zgadnijcie, kto się cieszy”

Orban odpowiedział: „Drogi Donaldzie, Jestem odpowiedzialny za naród węgierski i za Węgry. Jeśli ktoś im szkodzi, moim obowiązkiem jest ich bronić. Tak będzie i teraz. Dopóki prezydent Zełenski nie wznowi dostaw ropy, nie powinni oczekiwać od nas żadnego wsparcia”

Jak z kolei pytam premiera Tuska – a kto się cieszył, gdy podpisywał w imieniu Polski fatalną dla nas umowę gazową z Rosją? Kto się cieszył, gdy oddawał Rosjanom śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej? Kto się cieszył, gdy razem z Sikorskim wjechali na pełnej z polityką resetu z putinowską Rosją, mordującą opozycjonistów i dziennikarzy?

Zamiast atakować innych premierów, którzy mają odwagę bronić interesów swojego państwa, może Tusk wreszcie przestałby klękać przed wszystkimi ośrodkami zagranicznymi? Rząd Tuska chce nas wmanewrować w unijną pożyczkę SAFE na 44 miliardy euro, którą będziemy spłacać 45 lat i którą w każdej chwili Komisja Europejska będzie mogła nam zablokować, bo objęta jest mechanizmem warunkowości. A wszystko po to, byśmy nakarmili niemieckie firmy i ich przemysł, a do tego częścią tych środków mamy się jeszcze podzielić z… Ukrainą.

To nie jest reprezentowanie Polski, tylko wydawanie jej innym. Zawsze na kolanach, zawsze dla innych, nigdy w obronie zwykłych Polaków, którzy za tę podległość muszą płacić. Dlatego 2027 rok musimy być rokiem wielkich zmian i przywrócenia Polsce podmiotowości na arenie międzynarodowej!

AutorEwa Zajączkowska-Hernik
Polska polityczka, historyczka i dziennikarka, posłanka do Parlamentu Europejskiego X kadencji.