W sobotę 14 stycznia w południe w wadowickiej Bazylice pod wezwaniem Ofiarowania NMP odprawiona została msza święta za duszę porucznika Mieczysława Wadowlnego „Granita” „Mściciela” w 70. rocznicę jego śmierci, oraz za jego żołnierzy. Po mszy św. złożono kwiaty i zapalono znicze przed budynkiem Komendy Powiatowej Policji oraz pod krzyżem na wadowickim Cmentarzu Parafialnym. Była to pierwsza oficjalna, godna uroczystość upamiętniająca tego Bohatera Ziemi Wadowickiej.

W bazylice – szacunek dla prawdy, Chwała Bohaterom!

Mszę św. celebrował w ksiądz Adam Garlacz, który rozpoczynając nabożeństwo m.in. powiedział, że w dniu kiedy, w którym modlimy się za duszę ś.p. kapitana Mieczysława Wądolnego i za jego żołnierzy, oddajemy w sposób szczególny cześć wszystkim, którzy walczyli i oddali życie za wolność Ojczyzny. Dziękujemy Bogu za ich postawę i świadectwo. I oby ta pamięć o nich, która jest wskrzeszana, stała się przyczyną wzrostu patriotyzmu i poczucia odpowiedzialności za Ojczyznę, szczególnie wśród ludzi młodych.

Wśród gości, których w imieniu posła J. Brynkusa powitał jego asystent Michał Siwiec-Cielebon, byli: reprezentujący wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dra hab. Krzysztofa Szwagrzyka naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa w Krakowie, dr Maciej Korkuć, dyrektor krakowskiego Oddziału IPN, dr hab. Filip Musiał oraz naczelnik Oddziałowego Archiwum IPN w Krakowie Rafał Dyrcz. Przybyli przedstawiciele wadowickiego Oddziału NSZZ „Solidarność” z pocztem sztandarowym i przewodniczącym Zdzisławem Szczurem, radny samorządu województwa małopolskiego Filip Kaczyński oraz radna Rady Miejskiej

Wadowic Zofia Kaczyńska. Z powodu choroby w uroczystości nie mogli wziąć udziału wadowiccy parlamentarzyści, dr. hab. Józef Brynkus, który był organizatorem uroczystości, oraz Ewa Filipiak. Zabrakło na uroczystości przedstawicieli władz powiatu wadowickiego i włodarzy miasta oraz harcerzy. Obecna za to była asysta honorowa Stowarzyszenia Obrony Terytorialnej „Granit” Wadowice oraz delegacja Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Śląsk Cieszyński. W uroczystości uczestniczyli także członkowie rodziny Mieczysława Wądolnego oraz represjonowani za działalność antykomunistyczną.

W modlitwie powszechnej modlono się za wszystkich Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, bohaterów Ziemi Wadowickiej, towarzyszy broni Mieczysława Wądolnego, jego podwładnych i przełożonych: majorów Jana Kęska „Zygmunta”, Władysława Kęska „Igniewicza”, Stefana Sordyla „Nieborę”, kapitana Feliksa Kwarciaka „Staszka”, podporuczników Mieczysława Kozłowskiego „Żbika”, Jana Ziomkowskiego „Śmiałego”, plutonowego Mieczysława Spułę „Felusia” i kaprala Jana Sałapatka „Orła” oraz wszystkich żołnierzy ich oddziałów.

Przed gmachem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego – o prawdę i pamięć.

Po zakończonej walce w Łękawicy ciało Mieczysława Wądolnego przewieziono do Wadowic i złożono na dziedzińcu PUBP, gdzie oglądali je funkcjonariusze bezpieki i aktywiści PPR, a także widzieli więźniowie aresztu, wykonujący prace porządkowe w urzędzie. Według niektórych relacji zwłoki bezczeszczono, kopiąc je i strzelając do nich. Ostatnia wzmianka o zwłokach M. Wądolnego znajduje się w aktach przechowywanych obecnie w krakowskim IPN. Ówczesny szef krakowskiego Wojewódzkiego UBP mjr Olkowski informował w niej Wojskowego Prokuratora Rejonowego w Krakowie, że: „zwłoki Wądolnego pochował PUBP w Wadowicach”.

W roku 1977 lub 1978, podczas budowy garaży dla ówczesnej Komendy Miejskiej MO w Wadowicach (mieszczącej się w budynku dawnego PUBP) miasto zelektryzowała informacja o wykopaniu ludzkich kości, bardzo szybko wyciszona przez organy MO i SB szeroko kolportowaną plotką, iż były to kości zwierzęce. Jednak robotnicy wykonujący te prace  twierdzili jednoznacznie, że były to kości ludzkie. Według innej wersji, ciało bohatera Ziemi Wadowickiej może spoczywać na Cmentarzu Parafialnym, pochowane tam bezimiennie przez funkcjonariuszy UB.

Po złożeniu kwiatów u stóp pomnika Jana Pawła II przed bazyliką oraz pod tablicą upamiętniającą żołnierzy 12 pułku piechoty Ziemi Wadowickiej, z którego szeregów wywodziło się wielu Niezłomnych i do którego tradycji partyzanci niepodległościowi Ziemi Wadowickiej nawiązywali, kilkadziesiąt osób przeszło za pocztem sztandarowym „Solidarności” oraz asystą wojskową Obrony Terytorialnej „Granit” przed budynek Komendy Powiatowej Policji, gdzie mieścił się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (w latach 1945-54) i Powiatowy Urząd do spraw Bezpieczeństwa Publicznego (1954-56). W pochodzie przedstawiciele najmłodszego pokolenia, uczniowie wadowickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity nieśli poduszkę z odznaczeniami: Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych oraz Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Przypominały one, że kpt./por. Mieczysław Wądolny nie był samozwańczym watażką, ale zasłużonym synem Rzeczypospolitej, karnym i wiernym żołnierzem Wojska Polskiego. W 70 lat po śmierci bohaterskiego dowódcy po raz pierwszy przed gmachem dawnego PUBP złożono wieńce i wiązanki kwiatów oraz zapalono znicze, przypominając ofiary tej instytucji oraz miejsce, gdzie przebywał i skąd zbiegł M. Wądolny po aresztowaniu w lutym 1946 r. oraz gdzie przywieziono jego ciało po obławie 14 stycznia 1947 r.

Reprezentujący wiceprezesa IPN prof. Krzysztofa Szwagrzyka, zajmującego się m.in. poszukiwaniem miejsc pochówków ofiar bezpieki, dr Maciej Korkuć mówił m.in., że oddajemy w tym miejscu hołd nie instytucji, która reprezentowała stworzoną przez Stalina komunistyczną namiastkę Polski i represjonowała Polaków, ale właśnie jej ofiarom. Tym, którzy zginęli walcząc do końca o wolną Polskę, którą dumnie reprezentował orzeł w koronie, jakiego nosili Żołnierze Niezłomni. Mamy nadzieję, że w kolejnych latach nie tylko będziemy tutaj składali kwiaty, ale że będziemy je składali pod stosowną tablicą, upamiętniającą tych, którzy tutaj zostali zamęczeni – powiedział M. Korkuć.

Wadowicki Cmentarz Parafialny – miejsce bezimiennego spoczynku bohaterów.

Po złożeniu kwiatów przed KPP zebrani przemaszerowali na wadowicki Cmentarz Parafialny. Tu u stóp krzyża symbolizującego bezimiennych pochowanych także złożono wiązanki i zapalono znicze. Przypomniano w ten sposób, że ziemia tej nekropolii kryje prochy wielu Żołnierzy Niezłomnych poległych na Ziemi Wadowickiej w latach 1945-48. Być może tutaj, jeżeli nie pod dziedzińcem dawnego PUBP a obecnej KPP, pochowany został także „Mściciel”. Na cmentarzu spoczywa również kilkudziesięciu żołnierzy podziemia niepodległościowego zmarłych po wojnie, a z reguły przez wiele lat represjonowanych przez komunistyczną bezpiekę. Groby partyzantów poległych w latach czterdziestych nie są w żaden sposób oznaczone i dzisiaj już nie można wskazać dokładnej ich lokalizacji. Komuniście nie mieli żadnego szacunku dla śmierci także swoich żołnierzy. Nie oznakowano nawet grobów pochowanych na tym cmentarzu żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego czy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy polegli w walce z żołnierzami podziemia niepodległościowego. I także po tych grobach nie ma dzisiaj na cmentarzu śladu.

Dyrektor krakowskiego Oddziału IPN prof. Filip Musiał w swoim wystąpieniu podkreślił, że postać kpt./por. Mieczysława Wądolnego „Granita” „Mściciela” to postać wyjątkowo krystaliczna i świetlista w panteonie Żołnierzy Niezłomnych. Jeżeli popatrzymy w jaki sposób działał oddział dowodzony przez por. „Granita” „Mściciela”, to jest to jeden z tych oddziałów, które bez żadnych wątpliwości, od początku do końca swego istnienia działały zgodnie z etosem Wojska Polskiego – podkreślił F. Musiał. – Dlatego Mieczysław Wądolny jest pięknym wzorcem do naśladowania dla patriotów i dla młodego pokolenia, jako Żołnierz Niezłomny. Cześć Jego pamięci!

Sobotnia uroczystość zapoczątkowała wielką oficjalną batalię o prawdę i pamięć o Żołnierzach Niezłomnych Ziemi Wadowickiej. Przez wiele lat komunistycznej okupacji zakazywano nam pamiętać o Żołnierzu Niezłomnym Mieczysławie Wądolnym i o jego towarzyszach broni, przełożonych, podwładnych. W wolnej Polsce należy o tę pamięć zadbać, przywrócić prawdę społeczeństwu. Bo Żołnierze Niezłomni ponieśli idee wolnej Polski mimo i wbrew komunistycznej okupacji i zapłacili za wierność tej idei cenę ogromną, często najwyższą. A jak pisał Mistrz z Czarnolasu, Jan Kochanowski „jeśli komu droga otwarta do nieba. Tym co służą Ojczyźnie”.

Autor: Michał Siwiec-Cielebon
Dziennikarz, historyk, działacz opozycji antykomunistycznej, wyróżniony nagrodą IPN „Świadek Historii”, wnuk z-cy dowódcy 12. Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej majora Michała Siwca, asystent posła na Sejm RP dra hab. prof. UP Kraków Józefa Brynkusa, kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowej Ziemi Wadowickiej im. 12 PP.