„Nieszczęścia chodzą parami” – pomyślałem sobie, kiedy dzisiaj rano przyszedłem do kancelarii i odebrałem w portalu sądowym orzeczenie, że moje zażalenie zostało odrzucone z powodu jego niezłożenia w terminie.

Tak się akurat składa, że, nie zapeszając, jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło.

Pamiętacie Państwo historię o rozmazanej pieczątce i 28 miesiącach czekania na „odkrycie” braku formalnego? System znów uderzył, ale tym razem z prędkością światła.

W sprawie przeciwko syndykowi Getin Noble Bank Sąd Apelacyjny odrzucił mi zażalenie w zaledwie… miesiąc. Jak to możliwe? Otóż gdy w grę wchodzi „spóźnienie” strony, maszyna rusza błyskawicznie.

Gdzie leży problem?
Sąd przyjął, że odpis postanowienia odebrano przez portal 25 lutego. I rzeczywiście – w portalu stoi jak wół, że odebrałem postanowienie 25 lutego!

Przetarłem oczy ze zdziwienia – alkoholu od wielu lat nie piję, a na trzeźwo nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy to ja odbierałem doręczenie przez portal?

Mocno zdenerwowany sięgnąłem po akta a tam … koperta z pieczątką poczty, na której widnieje, że placówka otrzymała ją dopiero 26go! To jakim cudem ja miałbym ją dostać 25go?

Oczywiście fizyczne potwierdzenie odbioru i pieczątka na kopercie wskazują na datę 27 lutego. Ten „portalowy błąd” skrócił termin o dwa kluczowe dni, czyniąc zażalenie nadane 5 marca „spóźnionym” o dobę.

Najprawdopodobniej sędzia nie zajrzał do akt, tylko kwestię przekroczenia terminu ustalił na podstawie wpisu w systemie.

Gdyby do akt zajrzał, to zobaczyłby, że w tym przypadku Sąd I instancji odstąpił od doręczenia za pośrednictwem portalu, co jest napisane na samym doręczeniu (na górze strony).

Niewyjaśnioną sprawą pozostaje dla mnie jednak w jaki sposób data 25 lutego znalazła się w portalu. A sprawa dotyczy kredytu frankowego – 1,5 mln zł.

Adwokaci i radcowie prawni powinni z uwagą i zastanowieniem przeczytać ten post.

Wnioski są gorzkie:

Kiedy sąd zwleka latami (jak przy mojej apelacji z 2024 r.), to „dojrzewanie akt”.

Kiedy sędzia widzi w systemie datę, która pozwala odrzucić pismo – nagle zyskujemy niespotykaną sprawność procesową. A przecież wydział frankowy należy podobno do najbardziej obciążonych wydziałów sądowych!

To kolejny przykład „pułapki procesowej”. Skrajny formalizm znów wygrywa z merytorycznym rozpoznaniem sprawy. Wygląda na to, że „wolne sądy” potrafią być niezwykle szybkie – szkoda tylko, że głównie wtedy, gdy zamykają obywatelowi drzwi do sprawiedliwości.

Grafika: AI.