Bardzo mnie cieszy to orzeczenie NSA. Choć ideowo Cenckiewicz nie jest mi bliski, sprawa ta dobitnie pokazuje, jak ABW bywa wykorzystywana do walki z przeciwnikami politycznymi – niezależnie od tego, która opcja jest aktualnie u władzy.
To nie jest więc kwestia realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, lecz kwestia donosów i instrumentalnego traktowania procedur. Widziałem te rzeczy będąc chwilowo w MSZ.
Ta historia pokazuje mechanizm: jeśli jesteś niewygodny, uruchamia się machinę „sprawdzającą”.
Jak działają te mechanizmy?
Podstawowym aktem prawnym regulującym tę kwestię jest Ustawa o ochronie informacji niejawnych z dnia 5 sierpnia 2010 r. (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 632).
Podstawa cofnięcia: Zgodnie z art. 33 ustawy, poświadczenie bezpieczeństwa cofa się, jeżeli osoba przestała dawać rękojmię zachowania tajemnicy.
Jest to pojęcie niedookreślone, co w praktyce otwiera furtkę do daleko idącej uznaniowości.
Rola ABW/SKW: Służby mają ogromną swobodę w interpretacji tego, co stanowi „zagrożenie dla bezpieczeństwa”. W praktyce często wystarczy anonimowy donos lub notatka operacyjna, aby wszcząć postępowanie kontrolne, które dla osoby sprawdzanej jest niezwykle obciążające.
Problem uznaniowości: Ustawodawca stworzył procedury, w których decyzja często opiera się na tzw. „materiajach” (określenie moje) niejawnych, do których osoba sprawdzana ma ograniczony dostęp.
To czyni obronę przed zarzutami skrajnie trudną, a proces często przypomina walkę z cieniem.
Dlatego nie wierzę, że Cenckiewicz ma coś na sumieniu. To brudna gra, w której poświadczenia bezpieczeństwa stają się narzędziem nacisku, a nie ochrony państwa. Mechanizm jest ten sam – zmieniają się tylko aktorzy.
Skupianie się na poszukiwaniu wewnętrznych politycznych wrogów niekoniecznie służy bezpieczeństwu naszego państwa – co pokazuje afera sędziego Schmidta.
Jak to możliwe, że przez tyle lat mieliśmy szpiega w najbardziej wrażliwych obszarach państwa a ABW zajmowała się hasaniem za politycznymi przeciwnikami aktualnie rządzących i mieszaniem się do kampanii wyborczej?
Fot. KPRP
Zostaw komentarz