Kaucja – oddaj butelkę, oddaj godność. Miał być ekologiczny przełom, wyszedł kabaret z elementami haraczu. Oddajesz butelkę, tracisz czas, a pieniądze i tak często znikają w systemie. Za to ktoś liczy miliardy i opowiada, że to dla dobra planety. No jasne — szczególnie jego planety finansowej.
Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że system kaucyjny powstał dla ochrony środowiska, to równie dobrze może wierzyć, że korek od butelki jest przyczepiony dla wygody picia.
Badania robione jak sondaże — pod wynik
85% Polaków popiera system! Brzmi dumnie. Tylko że te „badania” wyglądają mniej więcej tak wiarygodnie jak ankieta przeprowadzona przez producenta chipsów pt. „czy lubisz chipsy?”.
Firma zarabiająca na systemie mówi, że system jest świetny. Szok. Następne odkrycie: deszcz jest mokry.
Logistyka na poziomie „jakoś się rozejdzie”
Ministerstwo najwyraźniej uznało, że planowanie to przeżytek. Po co wiedzieć, gdzie są punkty zbiórki? Po co sprawdzać dostępność?
Efekt? Oddanie butelki w małej miejscowości to wyprawa jak po Świętego Graala. Kilka kilometrów w jedną stronę, najlepiej z siatką plastiku pod pachą. Seniorzy? Niepełnosprawni? Spokojnie — system o nich pamięta. Dokładnie tak, jak pamięta się o zapasowym kole w aucie bez bagażnika.
Lotniska? Tam butelki przechodzą w stan metafizyczny — istnieją i nie istnieją jednocześnie.
System, który zarabia, gdy NIE działa
To jest absolutne arcydzieło. Nie odbierzesz kaucji? Świetnie! Ktoś właśnie zarobił.
Im bardziej system jest niewygodny, tym lepiej dla operatorów. To trochę jakby restauracja zarabiała więcej, im gorsze ma jedzenie — bo klienci wychodzą głodni i zostawiają napiwki z litości.
8 miliardów złotych. Tyle może „wyparować”. Magia? Nie — biznesplan.
Gotówka? Nie bądź śmieszny
Oddajesz butelkę, liczysz na swoje pieniądze… a dostajesz kupon. Z datą ważności, ograniczeniami i najlepiej do wydania tam, gdzie właśnie je „odzyskałeś”.
To już nie jest system kaucyjny. To jest program lojalnościowy przebrany za ekologię. Jeszcze chwila i za zwrot butelki dostaniesz punkty, naklejkę i może pluszaka.
Ekologia na dieslu
Butelka trafia do ciężarówki i rusza w trasę życia: setki kilometrów, spaliny, logistyka rodem z lat 90.
Ślad węglowy większy? Podobno nawet trzykrotnie. Ale spokojnie — najważniejsze, że wszystko odbywa się pod zielonym szyldem. To jak grillowanie plastiku i mówienie, że to aromaterapia.
Recykling… przez komin
Oddajesz plastik do „recyklingu”, a on kończy jako paliwo w piecu. Czyli zamiast przetwarzania mamy eleganckie spalanie.
To jak oddać ubrania do second-handu, żeby ktoś zrobił z nich ognisko. Technicznie coś się dzieje — tylko nie to, czego się spodziewałeś.
Zapłać kaucję, oddaj, zapomnij
System kaucyjny w tej wersji to majstersztyk:
– płacisz więcej,
– robisz więcej,
– dostajesz mniej,
– a ktoś inny zarabia więcej.
Gdyby to był sport, mielibyśmy złoto w konkurencji „jak utrudnić życie i jeszcze na tym zarobić”.
Oddajesz butelkę? Świetnie.
Pytanie tylko: kto naprawdę na tym zarabia…
Zostaw komentarz