„Wszyscy” rzucili się, aby krytykować Poradnik Bezpieczeństwa, na który poszło podobno kilkadziesiąt milionów złotych.
Logiczne jest, że został zrobiony po to, aby ten śmieszny rząd mógł powiedzieć, że cokolwiek zrobił dla obywateli.
Logiczne, że przy okazji ktoś przytulił dobrą prowizję. To standard w państwie z dykty i kartonu i nie powinno to nikogo dziwić, ale…
Zdecydowana większość ludzi naprawdę nie ma pojęcia, co zrobić ze sobą, jeżeli zrobi się źle. Jeżeli cokolwiek z tego, co tam jest napisane, pobudzi ich do myślenia, to już będzie dobrze. Może kupią latarkę, może zrobią zapas czegoś na kilka dni, może zrobią coś innego, co ich przygotuje na trudne sytuacje.
Często przejeżdżam obok bloków, w których jest bardzo duża liczba ludzi starych. To osoby, które dawniej pracowały w okolicznej hucie.
Takich miejsc, blokowisk, jest mnóstwo już w Polsce.
Jeżeli zrobią cokolwiek z tego, co jest napisane w poradniku, to już będzie to jakiś sukces.
Często ci, co krytykują, to „duże zdrowe chłopy”, które przyciśnięte do ściany wyrwą dziecku i staruszce kromkę chleba i przeżyją.
Polska jednak zaczyna być Wielkim Domem Starców, domem ludzi z problemami, z jakimiś dolegliwościami, którzy nigdzie nie będą się ewakuować. Część z tych osób nawet nie podejmie inicjatywy szukania pomocy, bo nie będą do tego z różnych powodów zdolni.
To w głupawych opowieściach „niedzielnych komandosów”, survivalowców po rozwodach, których dziecko jest z matką, bo sami nie potrafili utrzymać związku, rodziny, pojawiają się porady o ewakuacji, o plecakach ucieczkowych/ewakuacyjnych, o paleniu ognisk pod lasem…
Prawda jest niestety inna i smutna. Wystarczy znać historię.
Większość ludzi „umiera po cichu” w swoich domach.
Nie organizują się w grupy okradające sąsiadów z ostatnich okruszków chleba.
Poddają się i cicho odchodzą z tego świata, tracąc siły każdego dnia.
Autor: Diario
Zostaw komentarz