Z każdym rokiem będzie coraz trudniej zapewnić jakąkolwiek opiekę osobom starym, a w nie tak dalekiej przyszłości nie będzie mówić się już wcale o aborcji a wyłącznie zachwalać eutanazję na wszelkie możliwe sposoby.

Rozwiązaniem jest jeszcze III światowa w czasie której nikt nie będzie nawet myślał o starych, a po jej zakończeniu „ze świecą ich szukać”.

Nie umiem zrozumieć ludzi, którzy nie potrafią połączyć ze sobą tak prostej zależności. Dziś aborcja spoko, ok, ale jutro właśnie ze względu na koszty „hitem” stanie się eutanazja.

Kto wie, kto wie może i po 70 roku życia – jak z aborcją do 9 miesiąca. A niby dlaczego nie?

A kto 70+ „starucha” obroni, kto się za nim ujmie?
Tylko własne dzieci … ale trzeba je mieć.

Obchodzi Was los starego sąsiada? No tak szczerze, niech ktoś powie.
Jak zachoruje, jak mu zabraknie czegoś, jak długo nie będzie wychodził z domu, … Pójdziecie zobaczyć, pomóc mu itd. zwłaszcza jak sami będziecie już może potrzebować pomocy?

Dziś jesteśmy w „przejściowym” czasie, w którym jeszcze jest kasa na emerytury i sporo ludzi w wieku w którym nie potrzebują sami opieki a mogą ogarnąć swoich staruszków.
Jednak to się właśnie bardzo szybko zmienia a za 15 lat będzie można mówić już o gwałtownej zmianie.

Dlatego w pewnych kręgach mówi się, że wojna jest całkiem kuszącym scenariuszem.
Kiedy się zacznie i po niej … wyjdzie ktoś i powie …”sory, ale żyjemy już w innej rzeczywistości i nie mam Pana płaszcza i co mi Pan zrobi?” Tzn. praw nabyte przed wojną przestaną być respektowane.

Miałeś prawo do emerytury, opieki zdrowotnej …? a kogo to dziś (w czasie wojny, po niej) obchodzi?
Miałeś wybór, byłeś wolnym człowiekiem, nikt nie zmuszał cię do tego, abyś rezygnował z dzieci, to zatem twoja sprawa „co dalej”.

Ludzie nie rozumieją, że ten „tymczasowy” porządek (system) opiera się wyłącznie na taniej energii i dużej ilości młodych ludzi.

Jedno i drugie może się „nagle skończyć”. Tzn. demografii nie da się naprawić przez kilka pokoleń a pewnego dnia na stacjach może zabraknąć paliwa a w gniazdkach prądu.

I co wówczas towarzystwo 50, 60, 70, 80 + zrobi?
Tym bardziej, że ci 50+ będą mieli nadal na karku swoich bardzo już starych rodziców a zero pomocy młodszych (bo dzieci zero lub np. jedna córka czy wątły syn nieprzyzwyczajony do wysiłku).

To tak trudno zrozumieć? Serio?
To mój syn w wieku 12 lat rozumiał, a to obyte światowo, wykształcoene dzisiejsze społeczeństwo nie kuma?

Myślicie, że kogoś będzie obchodziło to kim byliście za czasów waszej młodości?

Mijacie dziś staruszka na ulicy, w aucie i obchodzi was to kim był, kim jest?

No tak szczerze.

Tylko własne dzieci, wnuki, większa rodzina jest „miejscem” gdzie możecie liczyć na jakieś zaineresowanie (jak zrobi się nieciekawie).
Może się okazać, że nawet zgromadzony majątek nie pomoże.
Jak prawo stanie się wyłącznie wspomnieniem, sugestią, to będąc starymi ludźmi obronicie dom, zasoby jakie zgromadziliście?

Samo posiadanie dzieci to nie wszystko.
Trzeba jeszcze kochać je bardziej niż siebie.

Potrzeba ojców, którzy będą wzorami dla synów, córek. Potrzeba matek, które nie są zarobione, zdesperowane, zmęczone.

Polska obecnie starzeje się (zwija się) w zastraszającym tempie.
Wiedzą o tym rządzący, ale nic z tym nie mogą już zrobić.
Dlatego myślą jeszcze bardziej niż wcześniej o sobie i swoich bliskich. Wiedzą, że muszą się zabezpieczyć, bo pozostałym nic już nie pomoże.

Wiesz córeczko … my nie chcieliśmy mieć więcej dzieci niż jedno (Ciebie), ale Ty musisz mieć mieć trójkę a nawet czwórkę, aby „nas” ratować.

Córka popatrzy i pomyśli sobie – chyba Was popier….. o.
Nie dość, że nie mam zmiaru mieć więcej niż jedno, to nawet nie mam żadnych „wzorów”, umiejętności i ochoty aby zajać się Wami na starość.

Serio, … to tak trudno zrozumieć?

Serio ludzie myślą, że ktoś za nich wszystko zrobi i jakoś to będzie?

Totalny zbieg okoliczności, który nigdy w historii świata nie miał miejsca sprawił, że dziś starzy ludzie mają jeszcze emerytury.

I dobiega to końca.

Nawet jak pójdzie do przodu technologia znów (np. robotyzacja), to i tak skorzystają na tym nieliczni, bo większość przestanie być w tym scenariuszu potrzebna.

Pomyślcie chwile. Wielu myśli, że zgromadzili, zgromadzą jakiś majątek i mają ochronę przez obowiązujące prawo.

Jeden gigantyczny kryzys, wojna i w miesiąc wszystko co było ustalane przestanie obowiązywać.

I wydaje się, że świat do tego właśnie zmierza. Częściowo celowo i dlatego, że nie ma już wyjścia.

Autor: Diario