Z Damianem Kęską – czyli D.I.X.I. aka Charakternym Zbójem o szkole, pracy, edukacji, muzyce, sztuce, sporcie, życiu – jego pasjach i misji społecznej, artystycznej i sportowej, oraz o patriotyźmie rozmawia dla portalu pressmania.pl Tomasz Trzciński.

Czasami spotykamy kogoś, kto ma w sobie tak niezwykłą pasję że pociąga nią za sobą wszystkich, których spotka i, do których przemówi tym co robi. Fanatyk i pasjonat rapu i sportu – to brzmi mocno, ale w odniesieniu do bohatera tego wywiadu, jest to określenie prawdziwie.

Zaczęło się od informacji mojej znajomej ze Świdra, Małgorzaty Kupiszewskiej. Jest tutaj niezwykły człowiek – napisała. Zrobił mocny teledysk w najgorętszym czasie akcji strajkowej w polskich szkołach, pt. „ŁamiStrajk”. Porozmawiaj z nim, Ty artysta, On artysta, dogadacie się. Włączyłem więc YouTube i obejrzałem teledysk, i kierując się impulsem ciekawości, przygotowałem trochę pytań, poprosilem go o kontakt i zatelefonowałem. Zaczęliśmy rozmawiać. Od słowa do słowa, potoczyla się długa, niezwykle ciekawa, wręcz fascynująca rozmowa. Wywiad, który tutaj prezentuję jest jej pełnym obrazem, uzupełnionym jeszcze przez mego rozmówcę o wiele interesujących szczegółów. To fascynująca opowieść. Opowieść o życiu i pasji, pracy w szkole, pedagogice, wychowywaniu młodzieży. Opowieść o sukcesach i porażkach, wzruszeniach, wzlotach, walce o dobro, i odmienianiu nie zawsze szczęśliwego, a czasami bardzo trudnego losu młodych ludzi. Opowieść o pracy z determinacją i poświęceniem, na rzecz sztuki, sportu, szkoły i polskiej przyszłości, patriotyzmu i życia młodego pokolenia, zapatrzonego także w postać Rotmistrza Witolda Pileckiego. W końcu opowieść o Rapie, i całym środowisku tego stylu niezwykłej ekspresji scenicznej, a dla wielu nawet filozofii życiowej. I jego artystach, których oddziaływanie na młodych jest dzisiaj bardzo znaczące, a scena ta posiada ogromną publiczność, i wzbudza wielkie zainteresowanie. 

Opowie o tym wszystkim żywiołowy artysta i sportowiec z temperamentem – raper, trener, nauczyciel, wychowawca, organizator, pasjonat, patriota i idol młodzieży – Damian Kęska czyli raper D.I.X.I. aka Charakterny Zbój. Wywiad zilustrują piękne zdjęcia, nadesłane nam przez D.I.X.I. , za które, jak i za całe poświęcenie w powstaniu tego wywiadu bardzo serdecznie mu dziękuję a Państwa zapraszam na lekturę!

 

I. ŁamiStrajk

Taki już wyrosłem, że zarówno w twórczości artystycznej jak i innych działaniach życiowych wyrażam głośno swoje zdanie.

Tomasz Trzciński: Twój najnowszy teledysk pod znaczącym tytułem. „Łamistrajk” wyraża wielkie emocje wobec zaistniałej akcji strajkowej nauczycielstwa polskiego. Opowiedz, z jakim przesłaniem chcesz dotrzeć do słuchaczy? 

D.I.X.I.: aka Charakterny Zbój czyli Damian Kęska: Przesłanie tego utworu jest proste. Zacznijmy od perspektywy z jakiej się wypowiadam. Łącze w swoim życiu wiele rzeczy w obszarze swoich pasji – jestem: nauczycielem (po studiach magisterskich na kierunku Wychowanie Fizyczne), trenerem piłki nożnej, raperem oraz wychowawcą pracującym całe dnie z młodzieżą. Sam mam trójkę dzieci. Bardzo zależy mi na młodych ludziach – na tym żeby te nasze polskie dzieciaki miały odpowiednie warunki rozwoju.

Jestem patriotą w takim dobrym tego słowa znaczniu i uważam, że jeśli chcemy myśleć o narodzie przyszłości, który się rozwija i lepiej funkcjonuje – musimy mieć inteligentnych, kreatywnych, wykształconych ludzi.

A jeżeli nauczyciel nie może godnie egzystować ze swojej pensji nie mając spokojnej głowy, to na pewno odbija się to chcąc nie chcąc na jakości edukacji. 

TT: Czyli taka jest idea ŁamiStrajka?

D.I.X.I.: Idea jest tutaj jedna – chciałbym po prostu jako Polak, Patriota, Nauczyciel, Raper, Trener i Tata – żeby dzieciaki i młodzież miały jak najlepszą edukację. Zarówno te,  które do szkoły już chodzą jak i te, które jeszcze nie uczęszczają. I tutaj stoję murem za pracownikami oświaty, bo znam realia i ich skomplikowaną sytuację.

Akurat ja dużo w życiu robię i jakoś sobie daję radę, ale są ludzie, którzy działają tylko w szkole i naprawdę ciężko jest im w spokoju funkcjonować. Ciężko im wykonywać swój zawód z powodu skandalicznych zarobków – szczególnie w pierwszych latach pracy.

Ja jestem zupełnie apolityczny. Staram się wiedzieć co się wokół dzieje lecz bardzo mocno akcentuje, że nigdzie nie przynależę, i z nikim w tym sensie nie współpracuję, chociaż miałem różne propozycje. Taki już wyrosłem, że zarówno w twórczości artystycznej jak i innych działaniach życiowych wyrażam głośno swoje zdanie.Uważam, że kwestia zarobków nauczycieli jest zaniedbana nie tylko przez obecny rząd, lecz również przez kilka poprzednich. Doszliśmy jednak do ściany, ponieważ koszty życia rosną, a zarobki wykształconych pedagogów są lekko mówiąc obraźliwe.

TT: Czy Twoim zdaniem, także jako wychowawcy sportowego i nauczyciela – pasjonata, ten obecny strajk to właściwa forma takiego protestu?!

D.I.X.I.: Niestety, jest to jedyna forma, która może coś poruszyć do przodu. Tak jak mówię – będąc nawet apolitycznymi i nie sympatyzując z żadną opcją polityczną – nie jesteśmy jako nauczyciele traktowani poważnie, nie ma z nami rozmów na odpowiednim poziomie… Jest to bardzo przykre i niewygodne, że najzwyczajniej w świecie nie możemy normalnie prowadzić zajęć – czyli zajmować się tym co kochamy. Nikt z rządu nie chcę z nami rozmawiać. Mało tego – nie uczestniczymy obecnie w komisjach egzaminów, które się odbywają. Wychodzą ogromne komedie, bo zatrudniani są niejako „ z łapanki” : leśnicy, stażacy, emeryci etc. – bez przygotowania i szkoleń do egzaminowania uczniów. Z całym szacunkiem do każdej grupy zawodowej, i do „nauczycieli w stanie spoczynku” – jest to absurd. Rządzący płacą łamistrajkom dodatkowe pieniądze, by porzucili swoje ideały i relacje ze swoją grupą zawodową. Zachęcają, by za dodatkowe kilkuset złotych przyjść na egzamin pomimo strajku – i niektórzy się tego łapią. Ekonomicznie egzaminowanie w tej sytuacji stało się zachęcające i bardzo atrakcyjne – lecz jak ktoś w tej sytuacji potrafi sobie spojrzeć w lustro…  to bardzo się różnimy.

TT: A to jest przecież zadanie i obowiązek nauczycieli?

D.I.X.I.: Jasne. To my nauczyciele jesteśmy do tego szkoleni, a dziś – nikt nie zwraca na nas uwagi, jesteśmy „wyrzuceni za burtę”. My chcielibyśmy normalnie pracować, ale moment jest – powiedziałbym – historyczny dla polskiej edukacji. To są historyczne, przełomowe rzeczy. A zaszło to już tak daleko, że żaden inny sposób niż ekstremalne zwrócenie na siebie uwagi nie daje szans na rozmowy. Ten bałagan uderza w nas nauczycieli (finansowo i emocjonalnie) oraz rodziców i uczniów – stresogennie. Zdumiewające jest jednak, iż mimo zdecydowanej postawy pedagogów – rząd zamiast pochylić się nad problemem, szykuje ustawy mające pominąć nauczycieli przy klasyfikacjach uczniów. To nie są działania cywilizowanego państwa…

TT: Niebawem odbędzie się okrągły stół w sprawie reformy edukacji, który poruszy te wszystkie palące sprawy i zagadnienia, może więc uda się coś sensownego wspólnie osiągnąć i wypracować? 

D.I.X.I.: Choć pewnie jestem w dużym stopniu nadmiernym idealistą i optymistą – wierzę naprawdę, że strony reprezentujące nauczycielstwo i rząd w końcu usiądą, złapią się gdzieś pośrodku i wreszcie się dogadają. Niepokojące jednak są słuchy, iż okrągły stół ma się odbyć w przepełnionym i mało eksperckim gronie. Staram się jednak być dobrej myśli. Miejmy nadzieję, że wreszcie wrócimy do normalności i będziemy mogli dawać dzieciakom to, co najlepiej potrafimy. W obecnej sytuacji cierpią wszyscy – no może prócz rządu, bo ich wydaje się to nie interesować. Gdybyśmy się w tej chwili wycofali – to ani my, ani  żadna inna grupa zawodowa niczego nigdy już sobie nie poprawi. Nauczycieli – zwłaszcza w większych miastach, niebawem zacznie brakować z prostej ekonomicznej przyczyny. Patrząc na pasek wypłaty ze szkoły – serio idzie się załamać… Gdyby nie intensywność moich działań, pracując od rana do wieczora (prowadzę akademię piłkarską, działam w sporcie, muzyce i dwoch placówkach wychowawczo-oświatowych) nie miałbym szans na utrzymanie siebie, małżonki i trójki dzieci. Powtarzam: za wynagrodzenie stricte  ze szkoły – młody, ambitny człowiek z własną rodziną, który nie ma wsparcia bogatych krewnych – nie jest w stanie się utrzymać. Jest to bardzo  przykre, po pięciu latach studiów i doskonalenia się poza nimi. Jestem pewien że wielu jest takich ludzi, którzy chcieliby się maksymalnie zaangażować w pracę w obrębie pasji, do której latami dążyli. Lecz gdy mają możliwość – wybierają inne, bardziej płatne zajęcia, tylko po to by lepiej zarabiać…

TT: Zwłaszcza że bardzo lubisz uczyć, wychowywać młodych, i z nimi przebywać? 

D.I.X.I.: Tak, bo jeśli robisz to, co kochasz – masz wiedzę, umiejętności i chcesz to im przekazać, młodzi od razu to czują i pozytywnie do ciebie podchodzą. Według mnie o to chodzi w tym zawodzie.

Musisz chcieć i potrafić ich czegoś nauczyć, ale też  najzwyczajniej w świecie ich lubić, by każdego dnia starać się iść do nich z energią i uśmiechem. Oni wtedy to czują i to oddają.

Pamiętam, jak w drugim miesiącu pracy w szkole niezwykle się wzruszyłem. Przyszedłem do nowej placówki i akurat były jakieś głosowania na ulubionych nauczycieli, a ja dostałem od uczniów wypisane na drewnie i wyklaskane: 

Zbój swój ziom        

  niesamowite przeżycie… Do dziś takie ręcznie wykonane upominki od uczniów i wychowanków znajdują się na półce w moim mieszkaniu. To miłe i motywujące. To się czuje, że dzieciaki odbierają pozytywne wibracje. Jeśli przychodzisz do tej pracy zmuszając się lub z niechęcią – nie przekonasz ich do siebie. Uważam, że takich ludzi jak ja jest pewnie wielu, tylko zamiast koncentrować się na edukacji, martwią się jak przeżyć od pierwszego do pierwszego. Naturalnym jest, że na pewnym etapie życia większość osób chcę założyć rodzinę i być uczciwym, szczęśliwym obywatelem.

TT: Cała specyfika tego sporu polega na tym, że jest on sporem o podłożu ekonomicznym, bytowym. Jednak jego wydźwięk jest również czysto polityczny. Czy nie uważasz że nauczyciele dali się wciągnąć w walkę, która może spowodować inne skutki niż tylko zaspokojenie potrzeb bytowych, ekonomicznych, pieniężnych, czy nie obawiasz tego, że wydźwięk tego strajku może być później inny i konsekwencje również inne?

D.I.X.I.: Niestety – partie polityczne i podobne organizacje (niezależnie od barw) zawsze  przyklejają się do tego, co jest im wygodne, i próbują coś swojego ugrać. Zauważcie Państwo, że zawsze są obok – przy sprawach ideowych, życiowych, ekonomicznych, ludzkich. Ich punkt widzenia zależy od tego, czy są przy władzy, czy w opozycji. Ja nie trawię tego środowiska – choć znam też osoby, którze są w polityce, lecz to porządni ludzie. Jednak są to nieliczne wyjątki. Znam dosyć dobrze to otoczenie z racji tego, iż od dziecka uprawiałem sport. Gdzieś tam przebywałem, gdzieś mnie brali do grania w piłkę w turniejach ogólnopolskich. Był na to czas i możliwości, po zakończeniu w wieku 18 lat przygody z piłką nożną na poziomie klubowym 2 – z powodów zdrowotnych. Pracowałem wtedy w jednostce podlegającej miastu. Dużo tego środowiska poznałem – i wiesz co –

– oni często są tacy, że jak wiatr wieje, jak im wygodnie i interesownie, tak się przyklejają… Mówię zarówno o politykach poziomu samorządów lokalnych jak i tych z pułapu ogólnopolskiego. Niestety – gdy są sprawy w które zaangażowanych jest dużo ludzi, jest jakiś spór, debata społeczna, czy tego typu ruchy – jest to dla nich pole do działań dążących ku zaspokojeniu własnych interesów.

I najzwyczajniej w świecie uważam, że w takiej sprawie jak ta, nie unikniemy gierek politycznych. Nie da się uniknąć, by ktoś robił sobie lepszy lub gorszy pijar. Będzie tak, bo jest to dla nich interesujące. Oni łapią najgorętsze tematy.

TT: Uważasz więc, że jest to wydarzenie apolityczne? 

D.I.X.I.: Ja uważam, że wszyscy zaangażowani tj. nauczyciele, związki, środowiska sympatyzujące i motywujące, osoby wspierające nauczycieli powinny głośno podkreślać apolityczność tego strajku. Ja dbam o to w każdym wywiadzie, jakiego udzielam dla mediów. Trzeba głośno mówić, że tu nie chodzi o politykę. Ludzie muszą wiedzieć, że chodzi o przyszłość nas wszystkich, a nie o czyjeś interesy. Apeluję do osobowości, które są oglądane i postrzegane w mediach – podkreślajcie apolityczność tego tematu! Nie dajcie się wikłać w polityczne gierki – w których ci próżniacy są mistrzami.

Oni niestety bardzo sprytnie potrafią wykorzystać wizerunek: osób publicznych, artystów, organizacji… I bardzo łatwo później tym manipulują. 

TT: W ogóle nie da się tego uniknąć? 

D.I.X.I.: Nie, tego się uniknąć nie da. Ale cóż, my róbmy swoje. Mówmy mądrze, świadomie walczmy o swoje i miejmy pozytywnie nadzieje, że będzie dobrze. Żeby każdy Polak w tym kraju – młodszy czy starszy – czuł się tu dobrze i mógł się rozwijać. A w tym sporze o edukację najbardziej chodzi o młodszych obywateli, bo to oni mają całe życie przed sobą. Jeżeli nie dostaną edukacji na odpowiednim poziomie – będzie to mocno rzutowało na ich przyszłość.

II. Pasjonat

Często drugiego człowieka można ukierunkować na dobrą drogę, a nawet zawrócić ze złej, choć nie wszystkich oczywiście się da. Jednak zawsze trzeba próbować  o to walczyć – a ja kocham to robić.

TT: Raperzy to często buntownicy, którzy komentują swoimi tekstami sprawy, o których inni najczęściej mówić nie chcą. Czy Ty także uważasz się za takiego?

D.I.X.I.: To chyba nawet widać po moim artystycznym pseudonimie! (śmiech) Każdy kto mnie zna- wie, że jestem chłopakiem z podwórka, pochodzącym z dwudziestotysięcznego miasta Pionki. Chłopakiem w dresie, który nawet studia robił “na kredyt“. Ogólnie lekko nie było, bo o wszystko  musiałem się w życiu szarpać. Nie jestem wyjątkiem, bo wielu raperów szczególnie starszego pokolenia nie miało na starcie łatwo. Wszystko, co w życiu robię, staram się budować na szczerości oraz motywacji innych ludzi. Pragnę motywować, bo sam bardzo ciężko musiałem walczyć. Nie raz miałem chwile słabości w różnych segmentach moich działań i w różnych okresach życia. Chcę pokazać innym, że można- nawet startując „ z minusa”, jak to mówią: „Wyjść na ludzi“. Warto realizować swoje marzenia i pasje. Trzeba jednak pamiętać o słowach, które mam zapisane w tekście jednego z jeszcze nie wydanych utworów – „ ludzie chcieliby wszystko od razu, a to tak nie ma synek…”

TT: Powodzenie, sukces, to wszystko są rzeczy nieobliczalne, związane z wieloma czynnikami. Jak wygląda to u Ciebie?

D.I.X.I.: Czasami jest taki fart, że „siądzie” coś komuś na samym starcie – zależy to od wielu czynników. Zazwyczaj jednak, by coś wyszło, niezależnie w jakiej dziedzinie – trzeba się mocno napracować. Patrząc na muzykę – od powstania mojego pierwszego wydawnictwa undergroundowego liczę już 9 lat. Zagrałem około 170 koncertów w Polsce.  W większości były to tzw. „Supporty”, czyli wspomaganie innych muzyków i artystów. Od jakiegoś czasu jestem zapraszany też jako headliner – czyli po polsku „gwóźdź programu”. Powiem szczerze z doświadczenia:

ta droga to ciągła ciężka praca. Doskonalenie warsztatu i upór w dążeniu do celu. Często niewdzięczna – przyprawiona o wiele wzlotów i upadków, ale z pewnością warta i piękna.

Przeżyłem z muzyką wspaniałą przygodę – grając często za „pizzę i frytki”. Czasem wychodziły takie komedie, że nawet na zwrotach dojazdu nas oszukiwano. Rapował o tym kiedyś KęKę (pozdrawiam), bodajże w numerze „Ja się pytam”. Uważam, że wiele schodków już pokonałem – jednak najlepsze ciągle przede mną. Idę dalej swoim spokojnym tempem, bo prócz twórczości mam sporo zajęć zawodowych i rodzinnych. Lecz jak nawijałem w swoim pierwszym teledysku z TMK aka Piekielnym (pozdro Tomek) w 2011 roku – konsekwentnie „Drogą na szczyt”

Jednak mojego sukcesu nie mogę odnosić tylko do muzyki. Mam przede wszystkim wspaniałą rodzinę: trójkę zdrowych dzieciaków – Marka, Arka i Liliankę oraz uroczą małżonkę Paulinę. Spełniłem marzenie o Akademii Piłkarskiej „Espana F.A.B.”, która ciągle się rozwija. Udało mi się powołać do życia studio muzyczne „SenStudio” i założyć fundament pod wytwórnię muzyczną – „Zbójecka WataCHa”. Powoli spełniam marzenie o własnej marce odzieżowej – „SenS”. Mam też projekt fundacji „LepszyCzłowiek”, by pomagać potrzebującym. Mam za sobą swoją drugą rodzinę – czyli społeczność Ogniska Wychowawczego „Świder”. Każdy nowy dzień to wiele świeżych wrażeń. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Aby tylko było zdrowie.

TT: Wiele pracujesz z młodymi ludźmi, pokazujesz im drogę, odnosicie piękne sukcesy! Są to na pewno również wielkie doświadczenia pedagogiczne? 

D.I.X.I.: Tak, np.  w 2018 roku wraz z moimi wychowankami z Ogniska Wychowawczego „Świder” jako „Zbójecka WataCHa” zajęliśmy trzecie miejsce w ogólnopolskim konkursie hip-hopowym „Projekt Kostka”. To jest dla mnie bardzo ważna sprawa, bo są to tacy chłopcy – jakbym widział siebie dawniej. Niektórzy mają nawet jeszcze trudniej, bo wywodzą się z różnych trudnych środowisk i domów – czasem też patologicznych. Ja zawsze miałem wspaniałych rodziców i siostrę – kochającą się rodzinę. Jednak nie była nigdy wysoko sytuowana finansowo. Pamiętam okres, gdy byłem dzieckiem i w domu pracował tylko Tata – jeżdżąc rowerem w środku nocy na wieś do okolicznego tartaku. Mama nie miała wtedy pracy, lecz starała się by ten dom jak najlepiej funkcjonował. To były ciężkie czasy, jednak mocno hartują. Bywało później również, że było lepiej. Moi rodzice nie mieli jednak na tyle pieniędzy, by mi np. zapłacić za studia. Dali mi za to dużo miłości i serca, które myślę że ukształtowało mnie jako człowieka. Tato był dużym talentem piłkarskim – według wielu bardzo niespełnionym. Od lat jest trenerem – dziś współpracujemy nawet w Akademii Piłkarskiej „Espana F.A.B.”, którą otworzyłem w Otwocku. 

TT:  Ty także, jak on, trenujesz i uczysz tego sportu z wielką pasją?

D.I.X.I.: Piękne jest to, że fachu trenerskiego uczyłem się właśnie od niego, jeszcze jako grający, zbuntowany nastolatek. Pracowaliśmy z dwoma rocznikami chłopców 95’ i 97’ w klubie „Proch Pionki”, którego obaj jesteśmy wychowankami. Było to świetne doświadczenie, bo rywalizowaliśmy z sukcesami na najwyższym poziomie młodzieżowym na Mazowszu – m.in przeciwko Legii Warszawa prowadzonej wtedy przez Tomka Sokołowskiego. Ciekawostką jest fakt, że w roczniku 95’ podstawowym bramkarzem był Damian Matysiak, czyli „Himen”– o którym sporo jest w tej publikacji. Jak widać ludzie rapujący ze mną to zazwyczaj sportowcy (śmiech). Moja historia pokazuje, że czasami ważniejszymi od nakładów ekonomicznych są działania wychowawcze: Motywujące i podpowiadające.

Często drugiego człowieka można ukierunkować na dobrą drogę, a nawet zawrócić ze złej, choć nie wszystkich oczywiście się da. Jednak zawsze trzeba próbować  o to walczyć – a ja kocham to robić.

TT: Co to był projekt „Kostka“, co tam się wydarzyło? Jak wielkie było to przeżycie dla Twoich wychowanków?

D.I.X.I.:  To była niesamowita sytuacja. Jest tu w Ognisku taki lokalny kapłan – Ks. Filip Manikowski (serdecznie pozdrawiam). Jest tak niestandardowy w swoim świecie, jak ja w swoim – pewnie dlatego się świetnie rozumiemy (śmiech). To niesamowity człowiek, mimo że wśród księży, podobnie jak w każdym środowisku – znajdują się różni ludzie. Filip gra z nami w piłkę – jest otwarty, życiowy i pomocny, a młodzież go bardzo szanuje. Śmialiśmy się z młodymi, że trzeba się cieszyć póki jest z nami, bo w planach ma wyjazd na egzotyczną misję. „Księdzu”– bo taki ma tu pseudonim – zaprosił moich wychowanków na „Projekt Kostka“. Mówił im, że będzie na tym także telewizja – więc warto tam pojechać… Oni jednak się wahali. Któregoś dnia odebrałem telefon od Księdza:

„Zbóju, postaraj się ogarnąć ten termin, bo z Tobą pojadą…” 

No to mówię – dobra jedziemy. Pamiętam, że coś wtedy musiałem przełożyć. Myślałem jednak, że tam będą jakieś regulacje czy ograniczenia – i ktoś z moim doświadczeniem nie będzie miał możliwości wystąpić z chłopakami w konkursie. Nastawiłem się tylko na coaching. Wcześniej, nie wiedząc zupełnie, że będziemy brać udział w takim projekcie – napisaliśmy jako Zbójecka WataCHa pierwszy numer pt. „Wiara”. Ja i moich trzech wychowanków: Michał, Kuba i Patryk. Zaplanowaliśmy też zrobić do niego teledysk. Stało się tak, że właśnie z tym numerem zdobyliśmy duży aplauz i zagraliśmy drugiego dnia na koncercie wieńczącym 2-dniowy Festival.

Organizatorzy, którzy nie chcieli nas przyjąć z powodu „kontrowersyjnej” twórczości – przepraszali naszego Księdza Filipa, że z początku mieli wątpliwości co do udziału naszej grupy.

TT: A więc zaskoczyliście zupełnie, chłopcy byli na pewno bardzo dumni? 

D.I.X.I.: Tak! Pamiętam, że drugiego dnia po koncercie udzielaliśmy wywiadu dla telewizji TVP, którego fragment pojawił się nawet w programie „Studio Raban”. Stali na nim ze mną moi rapujący wychowankowie. Pomyślałem wtedy o Michale – jednym z nich i poczułem mega satysfakcję – powiem dlaczego. Pamiętam moment, jak Michał trafił do naszego ogniska z jednej z warszawskich szkół – miał w karcie adnotację, że jest niedostosowany, ale

dobrze gra w piłkę nożną.

Drugiego dnia wyciągnąłem go na trening, a za tydzień mieliśmy turniej na którym został królem strzelców. Obecnie jest trzykrotnym królem strzelców turniejów organizowanych w naszym ognisku. I to on teraz udzielał wywiadu dla TVP, a jego byli koledzy i nauczyciele mogli go za kilka dni zobaczyć w telewizji. I to jest właśnie przykład drogi takiego chłopaka – który był gdzieś w bagnie, uznawany za niedostosowanego, sfrustrowany. Bo go nie chcą, nie lubią, nie akceptują – w sensie środowiska, społeczności. Starsi ludzie odwracali się od niego… A tutaj ten sam chłopak w ogólnopolskiej telewizji! 

TT: Pokazaleś mu że można inaczej, otworzyleś inną mu inną drogę?! 

D.I.X.I.: Dałem mu wędkę, a on złowił rybę. To zasługa jego charakteru, bo nie każdy korzysta z szans danych przez los. Chłopak ma 19 lat – od września idzie do szkoły średniej, bo zaniechał edukację po gimnazjum. Jak ją skończy – zrobię mu kurs trenerski, bo już od kilku miesięcy odbywa staż na trenera w mojej akademii, ucząc się zawodu. On także jeździ ze mną na koncerty – rapuje, nagrywa kawałki, uprawia sport, rozwija się.

TT: A inni Twoi wychowankowie?  

D.I.X.I.: Na tym samym kanale YouTube „Zbójecka WataCHa”, na którym wyszedł numer „ŁamiStrajk“, promuję moich chłopaków z ogniska. Ruszyli z nagranami i wrzucam w sieć ich numery. Dzięki pomocy życzliwej nam Pani Dyrektor Ogniska – Ani Szostak wystartowało „SenStudio”, które chcemy ciągle udoskonalać. Jeden z wychowanków planuje nawet kształcić się w kierunku realizacji dźwieku. Ruszyliśmy – póki co, robiąc głównie kawałki na licencji ‘non commercial use’, jednak w miarę rozwoju będziemy działać z producentami. Mam ich w kraju sporo zaprzyjaźnionych. Zresztą zgłaszają się też lokalni i z pewnością będziemy współpracować. Jest z nami też Artur Miszczuk – który jest otwockim raperem, muzykiem i producentem. To właśnie on odpowiadał za brzmienie „ŁamiStrajka”.  Staram się budować i scalać lokalne środowisko hip-hopowe, stawiając nacisk na rozwój moich wychowanków, bo ci chłopcy mają bardzo dużo do powiedzenia. Nie przejmuje się tym, że niektóre kawałki są trudne w odbiorze. Czasem forma ich wypowiedzi jest kontrowersyjna. Zdarzają się wulgaryzmy – jak to w rapie, i nie wszyscy to rozumieją… Ważne jednak, że każdy z nich wyraża siebie – ma swobodę artystyczną i robi swoje idąc do przodu.

III. Wychowawca

TT: A jak wygląda Twoja praca w Ognisku Wychowawczym? 

D.I.X.I.: Ognisko wychowawcze „Świder“ w Otwocku,  gdzie działam od trzech lat – to jest mój drugi dom. Działam tutaj z Akademią Piłkarską „Espana F.A.B.” oraz ze studio muzycznym „SenStudio”. Prowadzę ogólnorozwojowe zajęcia sportowe dla dzieci i młodzieży ogniskowej, jak i również warsztaty ogólnomuzyczne. Na próby przychodzą młodsi i starsi, a potem sprawdzają się w majowym Festivalu Ogniskowym, na który przyjeżdżają młodzi z całego Mazowsza. Wracając do „SenStudio”- rapuje w nim już sześciu chłopców. Moją olbrzymią satysfakcją jest to, że jak przychodziłem tutaj – kawałki pisał tylko jeden z nich. Dziś nawet jeżdżą ze mną na koncerty – i jest to dla nich i dla mnie wielkie przyżycie.

Czasem sobie tak myślę, iż jeszcze bardziej cieszę się z sukcesów moich wychowanków – niż nawet ze swoich własnych. 

TT: Potrafisz do nich dotrzeć, przełamać ich niechęć i porwać ich za sobą!? 

D.I.X.I.: Z psychologii wiem, że dziecko z natury nie jest złe. Coś mu się w życiu musiało  przydarzyć – że jest zbuntowane, gniewne, podąża złą drogą. Może być człowiekiem zamkniętym, nie do końca kontaktowym, bo ma ukryte różne problemy. I tu przytoczę dwa tematy rapowe pokazujące,że rap może nauczać i motywować. Uważam, że jak rapował mój przyjaciel Rafał „PONO” Poniedzielski , warto mieć w życiu własne „Podejście”. Do wszystkich i wszystkiego co nas otacza. A także – jak rapował „Hinol” z Polskiej Wersji, którego twórczość szanuje :

„Wszystko to kwestia podejścia“. 

Hinol: Kwestia Podejścia  https://youtu.be/zR5NHi3DlRE_i

Bo właśnie tak jest. Jak podejdziemy do sprawy: pozytywnie lub negatywnie, z wiarą czy bez wiary – to wszystko będzie rzutować później na efekt. Staram się więc ludzi motywować swoją osobą – słowem i  czynem. Wiem, że warto ciągnąć w górę za sobą te młode, wartościowe osoby.

PONO: Podejście  https://www.youtube.com/watch?v=z10z8WCj0lw

(Pozdrowienia Obydwu Panom!)

 

TT: Damian, powiedziałeś przed chwilą piękną rzecz: Cieszysz się z sukcesów podopiecznych bardziej niż własnych. Nie ma chyba lepszego podejścia pedagogicznego, taki jest przecież sens pedagogiki, żeby nasi uczniowie byli od nas lepsi, prawda?

D.I.X.I.: Tak, staram się dużo w tym kierunku robić, bo przecież wiecznie młody nie będę (śmiech). Promuję moich chłopaków i ćwiczę z nimi. Chcę by kanał „Zbójecka WataCHa” był kanałem wytwórni muzycznej, którą w przyszłości rozwinę a pierwszymi, w których zainwestuję, będą moi wychowankowie. Jestem w trakcie produkcji pierwszych rzeczy pod szyldem marki odzieżowej „SenS”– wszystko buduję małymi kroczkami. 24 maja tego roku mamy w naszym Ognisku Wychowawczym „Świder” odbędzie się koncert hip-hopowy, na który zaprosiłem przyjaciół z różnych miast. Przyjadą i zagrają tu z nami. Uzbieramy może jakieś drobne środki na remont studio, i spędzimy przyjemnie czas. Moi chłopcy ze Zbójeckiej WataCHy, którzy już występowali oraz Ci, którzy jeszcze nie grali – mają już trochę utworów, więc będą mogli się pokazać.

TT: Czyli to ma wszystko #sens, i Ty go im nadajesz? 

D.I.X.I.:  Jak w moich hashtagach: #SenS, #bądzsobą czy #sportmuzykapasja uważam, że wszystko musi mieć sens, który będzie napędzał. Promuję i rozwijam chłopaków, którzy dziś są już moimi przyjaciółmi. Ciągnę ich za sobą. Zabieram do studio muzycznych oraz na koncerty. Mocno wierzę, że kiedyś któryś z nich… Oczywiście sam mam jeszcze wiele do zrobienia jako artysta i daleko mi do muzycznej emerytury. Jednak projekt #SenS tylko mnie mocniej nakręca, jakbym dopiero zaczynał. Mam swoje osobiste ambitne cele i marzenia. Ale mam też świadomośc, że dużo już Bóg mi dał.

Cały czas jako artysta i sportowiec, staram się jak najlepiej i jak najwyżej. Jednak jednym z moich marzeń – jak sam już powoli będę odchodził w cień jest doczekać, by któryś z moich wychowanków zrobił jeszcze większą karierę niż ja. Wtedy największą dumą będzie gościnnie zagrać na jego koncercie. Jak tak się stanie – powiem: „Mission Complete”! 

To chyba szczyt moich pragnień, jeśli chodzi o spełnienie zawodowe. Jednak najpierw poprzeczkę zawieszę wysoko, bo wydam bardzo dopracowany album… i to pewnie nie jeden. Potem będą moi synowie, którzy też już czasem ze mną występują odkąd skończyli 2 latka (śmiech).

 

 

TT: A przecież także trenujesz ich jako piłkarzy, budujesz z nich drużynę?

D.I.X.I.: Tak. Z wychowankami zagramy na naszym Ognisku turniej 16 czerwca, na który przyjedzie kilka ciekawych zaprzyjaźnionych drużyn z różnych miast. Formuła turnieju jest taka, że gramy z trenerami, więc i mnie będzie dane się poruszać jak będzie zdrówko… (śmiech). Co do sfery piłkarskiej – najwięcej dzieję się w mojej Akademii Piłkarskiej „Espana F.A.B.”, która działa w bliskiej współpracy z Ogniskiem Wychowawczym „Świder”. Mam w niej różnych chłopaków z całego powiatu, również tych biedniejszych z tutejszej okolicy. Pomagam im i wspieram w rozwoju. Mam w projekcie także swoją fundację, bo czym będę miał większe możliwości, więcej będę pomagał. I zawsze mawiam moim piłkarzom – podobnie jak tym rapującym chłopakom, że jak któryś z nich zajdzie daleko to:

„kiedyś starego trenera zaprosisz na mecz albo pomachasz mu z telewizji, to się trener będzie cieszył…“ 

I chłopaki się wtedy uśmiechają. To jest właśnie ta piękna rzecz, że można czynić dobro będąc sobą. Zarażać pasjami, marzeniami i motywować. Głoszę też często, że trzeba się do ludzi uśmiechać – być pozytywnym, zarażać pozytywną energią. Mówię chłopakom, że  do pani przy kasie w sklepie też trzeba się uśmiechnąć, wtedy od razu jest inna rozmowa (śmiech).

TT: Działasz jak wielka energia, pozytywna siła twórcza, odmieniająca życie innych? 

D.I.X.I.: To wielkie słowa – z pewnością dążę by tak było. Powtarzam moim wychowankom i uczniom: bądźcie pozytywni, twórzmy pozytywne społeczeństwo, bo wielu ludzi jest z automatu nastawionych do życia na „nie“. My mamy z tym w Polsce pewien kłopot. Nie wszędzie, i nie wszyscy, ale są ciągle takie naleciałości z historii, że jesteśmy często negatywni. A to trzeba odwrócić!

Uśmiechajmy się do siebie, zarażajmy się wzajemnie pozytywną energią, cieszmy się z sukcesów innych ludzi. Lecz żeby tak było – musimy wierzyć w siebie i w to że nam się uda: „Nawet, gdy jestem w najgorszym bagnie – zdołam z niego wyjść”.

Z takim nastawieniem będziemy szczęśliwi sami ze sobą. Efektem będzie to, iż przestaniemy być zakompleksionymi zazdrośnikami, a otaczać nas będą tylko pozytywni ludzie. Chciałbym kiedyś obudzić się w świecie, gdzie wszyscy tak myślą…

TT: A ludzie, którym pomagasz także bardzo Ci ufają, czujesz to wyraźnie? 

D.I.X.I.: W pierwszym lub drugim miesiącu mojej pracy w Ognisku miałem sprawdzian autentyczności. Zadzwonił do mnie o późnej porze 16-letni wychowanek, że jak nie będzie miał bodajże… 200zł, za godzinę – to będzie z nim bardzo źle, bo zadłużył się za narkotyki. Widocznie nie miał wyboru, bo przecież mało mnie znał. Wsiadłem w samochód. Pomogłem mu i porozmawiałem z nim. Za kilka dni oddał i podziękował. Powiedział też, że wyciągnie wnioski. Dziś mam z nim dobry kontakt i faktycznie idzie w dobrą stronę… 

TT: Kto wie, czy prawie nie uratowaleś mu życia? A zapewne jest takich przypadków więcej?

D.I.X.I.: Mam takie dzieciaki w ognisku, że niektóre rozmowy jakie z nimi przeżyłem – mocno mną wstrząsnęły. Niektórzy się cięli. Inni narkotyzowali np. środkami chemicznymi. Poznałem alternatywne użycie wielu produktów… Dobrze, że oni w ogóle żyją. Po niektórych poufnych rozmowach z nimi w cztery oczy, daję prywatny numer telefonu takiej osobie i mówię: 

– „Dzwoń, nawet o 3 w nocy, bo zawsze jest jakaś furtka, zawsze jest wyjście, nie ma tak, że wszystko jest źle i nie da się nic zrobić – zawsze jest iskierka, tylko trzeba jej poszukać“. 

I właśnie taki jest według mnie odpowiedni przekaz dla młodych, którzy się gdzieś pogublili. Nie, że od razu paragraf i z głowy… Według mnie taką postawę trzeba rozpowszechniać i oferować – wtedy ktoś nam może zaufać i będziemy mieli okazję go uratować. Oczywiście jak będziemy wywiązywać się z dyskrecji…

TT: To, o czym teraz opowiedziałeś przypomina mi historie znanej amerykańskiej gitarzystki bluesowej, Thomasiny Winslow, którą miałem okazję poznać kiedyś osobiście, a która oprócz grania i śpiewania bluesa zajmuje się zawodowo pracą jako nauczycielka w szkole, w Nowym Jorku. Pracuje z dziećmi, z wieloma problemami, ze środowisk i domów patologicznych, z ciężkimi przeżyciami w życiorysie. I ona opowiadała nam o podobnych sprawach, o podobnym podejściu do młodzieży, która wydaje się być bardzo trudna, i nieprzystępna, a tymczasem dzięki temu, że ona do tych ludzi wychodzi, że daje im serce, że poświęca im czas i zaangażowanie, że chce ich wysłuchać, i z nimi porozmawiać, stara się odmienić los. I to się czasami udaje… 

D.I.X.I.: Dokładnie tak. Ja się od razu odniosę, bo użyłeś tego określenia „trudna młodzież“. Kiedyś, wypowiadając się dla jednego z lokalnych portali, powiedziałem:

Nienawidzę tego słowa – „trudna młodzież“, bo uważam, że dziecko z natury nie jest złe. 

Co do Thomasiny – bardzo się cieszę, że ktoś myśli podobnie w Nowym Jorku! Nie ma trudnej młodzieży. Są dzieciaki, których sytuacje w życiu skłoniły do tego, że dzieję się coś złego. Mają gorszy czas – może jakieś zachwianie wartości, fundamentów. Wielką misją i zagadnieniem – pedagogicznym i ambicjonalnym: jest spróbować jakimiś ścieżkami dotrzeć do takiego człowieka. Jeżeli uważasz inaczej – to spójrz teraz w lustro i zapytaj sam siebie szczerze: czy sam nigdy w życiu nie zrobiłeś choć jednej głupoty?

TT: Ty robiłeś w życiu różne rzeczy, zbierałeś wiele doświadczeń?

D.I.X.I.: Słychać to nawet w utworach. Gdy cofniemy  się w czasie na kanale YouTube z którego jest numer ŁamiStrajk, usłyszymy bardzo różne efekty twórczości. Na różnych etapach życia, nagrywałem różne rzeczy. Dziś jestem z tego bardzo zadowolony, bo mam swoją historię gdzieś zapisaną. Bywałem trudny i niepokorny. Nieraz zrobiłem coś, co nie było mądre lub dobre. Uważam jednak, że niczego w życiu nie można żałować – tylko trzeba wyciągać wnioski. I to, co człowiek przeżył – i dobrego, i złego – dawać innym, żeby nie popełniali twoich błedów. Od wszystkiego uchronić się nie da, bo każdy musi swoje przeżyć. Jak to się mówi: „za kogoś życia nie przeżyjesz“. Ale daj mu wskazówkę – żeby miał szansę przemyśleć, zachować się lepiej w jakiejś sytuacji. Myślę, że na tym to właśnie polega. 

TT: Czyli wszystko jest doświadczeniem, tylko trzeba umieć wyciągnąć z tego wnioski, tak? 

D.I.X.I.: Tak, dokładnie tak.

 

IV. Raper

Pasja trzyma głowę w ryzach, a ja się nie poddaję. Każdą porażkę obracam w sukces, idę dalej twardo. Wiem po co idę, gdzie idę, co mówię – działam maksymalnie świadomie. I przede wszystkim jestem sobą.

TT: Twoja droga artystyczna rozpoczęła się oficjalnie, tak jak podajesz w życiorysie, w roku 2010, dlaczego właśnie wtedy? I dlaczego właśnie w rapie i hip-hopie?

D.I.X.I.: Od dziecka pasjonowałem się rapem. I tym zachodnim, którego wtedy łapałem tylko brzmieniowo – i pierwszym polskim, którego wielu starszych ludzi negowało. 

Działo się pewnie tak, bo było w nim sporo przekleństw i autentycznego buntu z opisem rzeczywistości. Słuchali go jednak starsi koledzy pod blokiem- i to dzięki nim miałem pierwsze płyty i kasety. Słuchałem dzisiejszych ikon takich jak: Peja (Rysio Andrzejewski), Adam Ostrowski (O.S.T.R.), Wojtek Sokół (WWO), Płomień 81. Na ich koncertach po latach udało mi się nawet wystąpić jako support. Bardzo przyjemne uczucie. Były też inne oldschoolowe składy z którymi nie miałem okazji poźniej osobiście się poznać – jak np. Hemp Gru czy nieistniejąca już Molesta. Fajnym przeżyciem jest to, że do powyższego grona którego dawno temu słuchałem mogę zaliczyć także PONO (Rafał Poniedzielski) – który dziś jest moim serdecznym kumplem. Współpracujemy w studio, i nawet działamy obecnie nad wspólnym numerem. Z „Zachodu“ słuchane były m.in takie tematy jak: Mob Deep, Public Enemy, House of Pain czy Eminem. Były to brzmienia, którymi się wtedy pasjonowalem.

TT: Czyli to była i jest wielka fascynacja?

D.I.X.I.: Cała ta kultura, jak i sama muzyka mnie fascynowały – więc sam zacząłem pisać „do szuflady”. Potem zacząłem to nagrywać na prostym sprzęcie – mikrofonie od słuchawek (śmiech). Po jakimś czasie nagrywałem już w Miejskim Ośrodku Kultury, gdzie zabrał mnie starszy koleżka z osiedla – Radi (pozdro dla Ciebie i Bucza) – który miał mikrofon i też rapował. Następnie przyszedł taki czas, że zrobiliśmy ekipą amatorskie studio u Dj-a Auxa w  garażu – nazywało się „WTW Studio”. Sami go ogarnialiśmy i inwestowaliśmy w nie. Udało nam się kiedyś zrobić w nim tzw. „Projekt 551”– 5 osób, 5 kawałków w jeden dzień! Totalne szaleństwo! Cała produkcja – pisanie, nagrywanie na swoich sprzętach i podkładach oraz amatorski klip ze studio w 17 godzin! Na pewno jest to gdzieś jeszcze na YouTube – chyba na kanale Himena.

 

 

W międzyczasie był pierwszy koncert – w MOK-u w rodzinnych Pionkach. Impreza  nazywała się Rap Sesja i była przeglądem lokalnych składów. Były to lata 2010/2011. Pamiętam jakie to było wydarzenie! Zagrałem na nim ze swoim bratem ciotecznym „Petniakiem”, który dziś jest prezesem Stowarzyszenia Patriotycznego Pionki (pozdrowionka). To był właśnie początek. Zaczęły rodzić się nowe możliwości – nagrywałem już na mikrofonie dynamicznym, a teraz przecież wszystko ciśniemy na mikrofonach pojemnościowych. Fantastyczna sprawa – że w 20-tysięcznym mieście znalazł się DJ Aux (pozdro Tomek), który do tej pory gra ze mną koncerty. Tomek gra też na co dzień z naszym wspólnym kumplem – finalistą TVN-owskiego „Mam Talent” Mateuszem – „Lasio Companija” (dużo zdrówka dla Ciebie Mati, Tobie zawsze mocniej się przyda). Właśnie z Mateuszem jeździliśmy wtedy na sporo koncertów – bo był na trochę dalszym etapie niż my. Lasio organizował też koncerty w Dęblinie. Zaprzyjaźniliśmy się po Festivalu Hip-Hopowym „Pojednanie Rodzi Siłę” w Siedlcach, gdzie grało dużo podziemia, a nawet bardziej znane składy jak ZDR czy RPK. Przed tym festiwalem mieszkaliśmy dwa tygodnie nad siedleckim zalewem w domkach – z raperami zrzeszonymi w undergroundowym labelu „Darkonia Records”. Mega czas i mega wspomnienia! (piona dla tej ekipy z całego kraju)

 

 

Pamiętam, że udzialełem wtedy pierwszego wywiadu do Radio Eska – reprezentując całą grupę, a mój kolega z Pionek szedł na niego przez całe miasto z ogoloną łydką w krótkich spodenkach (śmiech). Taka była atmosfera… Wracając do Pionek i ekipy z „WTW Studio”. Był mój „młodszy brat” – „ Himen”, który współtworzy do dziś ze mną i Auxem skład „Impact” . Damian to człowiek orkiestra -raper, producent i montażysta naszych pierwszych klipów jako HF. Pozdro również dla producentów z Pionek: Bonga i Freeza, którzy w swoim czasie robili nam sporo podkładów muzycznych. Było kilku kolegów raperów, którzy wtedy nagrywali w studio – Lu (Mały), RojuJotes. W tym samym czasie rapowo mocno działał inny kolega z Pionek – Paweł „Fizer”.  Zrobiliśmy kiedyś razem fajny teledysk pt. „Front”– na projekt – Impact, łącząc lokalne siły. Podkład zrobił wtedy nawet producent z USA – „Fashion Victim”. Pozdrawiam również raperów, którzy byli w Pionkach przed nami i radomską scenę, z którą sporo współpracowaliśmy swojego czasu.

W ogóle piona dobrym twarzom z  moich rodzinnych stron!

TT: Ale potem był czas studiów, i nadal grałeś, nie zrezygonowałeś z pasji? 

D.I.X.I.: Później wyjechałem do Warszawy, a następnie do Otwocka – założyłem rodzinę. Wiesz, różnie to bywa. Ludzie rezygnują często z różnych przyczyn ze swoich dążeń i  pasji a ja sobie obiecałem, że nigdy nie zrezygnuję! Mnie to motywuje, nakręca. Nauczyłem się tego w sporcie od Taty – bo on był przez całe życie sportowcem. Wychowałem się w szatni piłkarskiej – jeżdżąc z nim na mecze i treningi. Przez to zawsze miałem sporo starszych kolegów.

Sport mnie uratował. W trudnym czasie, gdy byłem zbuntowany, miałem różne pokusy. Mogłem zbłądzić. Mam nawet w jednym utworze, że mogłem „być po drugiej stronie słońca“ – zamiast teraz wyciągać młodych w górę. Pasja trzyma głowę w ryzach, a ja się nie poddaję. Każdą porażkę obracam w sukces, idę dalej twardo. Wiem po co idę, gdzie idę, co mówię – działam maksymalnie świadomie. I przede wszystkim jestem sobą.

A w mojej twórczości stawiam na to, że nie patrzę generalnie na odbiór. Mówię, co myślę – nie przejmując się co kto powie. 

TT: Masz bardzo zróżnicowaną twórczość, poruszasz wiele tematów, próbujesz, eksperymentujesz? Co Cię fascynuje?

D.I.X.I.: Znajdziesz u mnie kawałki imprezowe, gdzie się bawię – a także utwory przesłaniowe, gdzie chcę edukować lub motywować. Nie chcę żeby ludzie to klasyfikowali na zasadzie – to źle, tamto dobrze. Każdy człowiek lubi czasem poimprezować – więc to normalne, że to też będzie w tekstach – jeśli są autentyczne. Ale mój rap jest przede wszystkim przesłaniowy. Ma #SenS i można nim zdziałać dużo dobrego w kierunku odbiorcy. W ogóle uważam, że rap jest uzależniający… dużo młodzieży go bez przerwy słucha. To pewnie dlatego, że u większości wykonawców jest autentyczny i prawdziwy – więc identyfikują się z nim. Zresztą tak się składa, że ja od dziecka mam to w sercu i nie mogę żyć bez muzyki! Jestem na siłowni – to rap ulubionych wykonawców na słuchawki. Jadę sam autem – to rapuję. Ta muzyka mnie nastraja, motywuje. Mam swoje kawałki na gorszy stan i mam też kawałki motywujące „z powerem” – w sam raz przed konfrontacją. To było moje paliwo, gdy grałem w piłkę nożną lub walczyłem w kick-boxingu. Muzyka nastraja mnie do wszystkiego, wybieram tylko odpowiednie numery.

TT: To tak, jak gdybyś tym na okrągło oddychał?

D.I.X.I.: Muzyka jest naprawdę moim tlenem i życiem – nie wyobrażam sobie żeby przestać tworzyć lub słuchać. A miałem przez nią różne przeżycia… Jak mi się urodziły bliźnięta – straciłem pracę w poprzedniej szkole. Dyrekcja zażądała, bym usunął ten kanał YouTube – na którym teraz – ciekawostka, jest ten ostatni numer pt. „ŁamiStrajk“… Przekształciłem go jakiś czas temu z „D.I.X.I. TV” na „Zbójecka WataCHa”. To będzie potencjalnie wytwórnia, i to był sygnał, że nie tylko „D.I.X.I.”, ale też Wy – Zbójecka WataCHa – jesteście ze mną, i na was stawiam. I tak w życiu czasem jest, dlatego – jak mówię – nie można się poddawać. Trzeba walczyć się o zwycięstwo. Mnie tego nauczył sport i wiem, że osiągnę to co sobie założyłem – bo bardzo ciężko pracuję na to przez całe życie. #SenS Zbójeckiej WataCHy jest taki, że jesteście nią również WY – słuchacze i ludzie wspierający. A to grono nieustannie się powiększa, za co najmocniej dziękuje!

TT: Bardzo dynamicznie opowiadasz o tym wszystkim, sam, jako muzyk, odbieram Twoje opowiadanie prawie tak, jak gdybyś rapował! (śmiech) Ale wracając do życia, czego chciałbyś Polakom życzyć na następne miesiące i lata?

D.I.X.I.: Jestem młodym człowiekiem – to moi dziadkowie i pradziadkowie przeżyli najgorsze – wojnę. Największy kataklizm, jaki może się ludzkości zdarzyć. Natomiast nasza wojna – to co najwyżej wojna sportowa. Pozytywna, bo jest to wojna doskonaląca i  motywująca. I życzę Rodakom tylko takich wojen…

Mówię wielkie NIE – dla wojen militarnych i globalnych konfliktów. Życzę przede wszystkim pokoju oraz zdrowia – każdemu Polakowi, niezależnie po jakiej stronie barykady stoi.

Każdy ma prawo żyć (no może prócz pedofili i gwałcicieli…). Niech każdy robi swoje. Nawet jak ktoś błądzi i robi coś złego – to zawsze jest szansa, że jakaś sytuacja w życiu sprowadzi go na odpowiednie tory. No i oczywiście życzę rozwoju. Rozwijajmy się – niech nasi sportowcy osiągają sukcesy, a grupy zawodowe będą zadowolone ze swoich warunków pracy. Niech każdy wykonuje swoje obowiązki jak najlepiej potrafi!

TT: A widzisz często że wielu nie robi tego, co naprawdę kocha, co chciałoby w życiu robić? Skąd się to bierze? 

D.I.X.I.: Ja myślę, że przez to, iż ludzie często w siebie nie wierzą. Lądują wówczas sfrustrowani w pracy, której zupełnie nienawidzą. No i jak później mamy mówić o jakości? Mam taką tezę, że w życiu trzeba zaryzykować i poświęcić się – bo: „kto nie zaryzykuje, ten szampana nie wypije“. Trzeba twardo iść do przodu, walcząc o swoje cele i marzenia. Jako młody człowiek odpowiedzieć sobie na pytanie – co ja chcę robić? Następnie skierować siły w tym kierunku – nabywać umiejętności, rozwijać się. 

TT: Nie wszystkich stać na taką odwagę, to przecież niełatwy wybór? 

D.I.X.I.: To prawda, lecz jeśli będziesz zajmował się czymś zgodnym ze swoją pasją – będziesz robił to dobrze jakościowo. Jeśli dojdziesz do czegoś nawet na jakimś etapie -będziesz szczęśliwszy. Nie mówię, żeby każdy był milionerem, gwiazdą czy nie wiadomo kim… Ale niech człowiek odważnie pójdzie w ten segment, w jakim chciałby działać. To jest gwarancja zaangażowania i jakości. Jeśli nie może od razu – niech pieniądze z innej pracy zainwestuje w rozwój w wymarzonym kierunku, a gdy będzie już gotów – przejdzie na pracę w nim. Tego życzę, żeby wszystkim ludziom w jak największym stopniu szczęściło się w tym, co chcieliby robić. Dążcie do swoich celów i rozwijajcie się – wówczas będziemy mieli lepsze, bardziej zadowolone i uśmiechnięte społeczeństwo.

TT: No widzisz, a mi to tak teraz przypomniało cytat z mojego ulubionego filmu pt. „Chłopaki nie płaczą“ : „nie jesteś Tutsi ani Hutu te sprawy, musisz sobie odpowiedzieć na jedno (…) ważne pytanie: co chcesz robićżyciu – i zacząć to robić.” 

D.I.X.I.: Tak (śmiech). Jest w życiu taki etap, że trzeba to wiedzieć. Niekoniecznie już w podstawówce, ale w pewnym momencie już tak. Ja bardzo często pytam się młodych ludzi:

– A ty wiesz, co chcesz robić?

– No, jeszcze nie.

– Jak nie wiesz, to pewnie Ci przyjdzie, ale myśl o tym!

TT: A jeśli wie co będzie chciał robić, to co mu wówczas radzisz? 

D.I.X.I.: Gdy już wie, że chce być np. raperem, piłkarzem, kuturystą-  to mówię:

– Ćwicz, zasuwaj, ucz się, trenuj, dawaj z siebie jak najwięcej, to i nim będziesz. 

Albo , gdy inny mówi, że chce być np. dziennikarzem, ale nie wierzy że mu się uda… 

– A czemu nie wierzysz? 

– A no bo nie mam układów, nie mam możliwości, nie dam rady… 

A ja wtedy pytam: 

– A skąd wiesz że nie dasz rady? Może ci się poszczęści, będziesz dobry, spotkasz kiedyś kogoś z tej branży, dyrektora czy prezesa z danego segmentu, w którym chciałbyś działać- i mu zaimponujesz, zrobisz na nim super wrażenie zupełnie przypadkowo, nie wiedząc z kim masz do czynienia. On cię doceni, da ci szansę, i dostaniesz taką pracę! 

TT: Czyli trzeba zawsze myśleć pozytywnie, patrzeć, mówiąc słowami piosenki „na jasną stronę życia?“

D.I.X.I.:  Trzeba myśleć pozytywnie i działać w obranym kierunku, a wówczas będzie szansa. Ja jestem na to najlepszym dowodem – bo myślę, że w życiu nie ma przypadków. Opatrzność, czy Bóg gdzieś nad nami czuwa. Jeśli czynimy dobro lub zło – wróci to do nas, jako słynna „karma”. A jeśli dążymy uparcie do celu – to prędzej czy później w jakimś wymiarze on się do nas zbliży. 

TT:  Gdy pytam moich uczniów, kim chcesz być w życiu, a oni odpowiadają: „Nie wiem“ to pytam ich: Czyli chcesz być filozofem? Przecież nie można w życiu być „Nie wiem“, ale to jest dobra odpowiedź na to pytanie… Musisz wiedzieć kim chcesz być, przynajmniej o tym pomyśleć… 

D.I.X.I.:  (Śmiech) Zgadza się.

V. Patriota

Nie każdy dałby się pojmać okrutnym okupantom i zaryzykować życie, by walczyć o wolność dla przyszłych pokoleń. Jak mam chwilę słabości i się czymś stresuję – myślę sobie, co musiał czuć Rotmistrz uciekając z Auschwitz… i staje się to małą przeszkodą.

TT:  Pytając o życiowe drogi i cele, prześledziłem Twoją historie na kanale YouTube „Zbójecka WataCHa”, na którym znajduje się też nowy numer „Łamistrajk”. Zaciekawiło mnie, że jest tam sporo treści patriotycznych – ze sztandarowym w tym temacie teledyskiem „Przeleję krew”. Słuchając Twoich dawnych utworów oraz aktualnych numerów Twoich wychowanków – zapytam: Czym dla Ciebie jest patriotyzm? Jaki masz stosunek do Rotmistrza Pileckiego?

D.I.X.I.:  Fajnie, że pytasz o tę sferę. Myślę, że kultywowanie pamięci o wielkich postaciach oraz przypominanie ludziom o czasach, gdy nie było tak spokojnie jak dziś – tego nigdy nie jest zbyt dużo. 

 

TT: A jaki masz stosunek do Rotmistrza Pileckiego? Czy jego postać także należy do Twoich inspiracji?

D.I.X.I.: Mogę odpowiedzieć jednym zrzutem ekranu z teledysku „Przeleję Krew”, gdzie na tle obozu w Majdanku rapuję w koszulce z nadrukiem – „Rotmistrzowi Chwała”.

Krótko mówiąc według mnie – to jeden z najwybitniejszych i najszlachetniejszych Polaków w historii.

Kiedyś długo myślałem o tym, by stworzyć coś upamiętniającego stricte jego postać. Uprzedził mnie jednak inny artysta – Tadek (pozdrawiam) – z genialnym utworem „Rotmistrz Witold Pilecki”. Ostatnimi czasy dostałem kilka fajnych bodźców w tym temacie. Pod koniec września 2018 prowadziłem z kolegami WF-manami „Sportowy poranek” przy odsłonięciu tablicy upamiętniającej rtm. Pileckiego w Otwocku, w którym mieszkam. Dostałem wtedy „Raport Witolda” (co ciekawe ostatnio po premierze „ŁamiStrajka” dostałem go też od pewnej pozytywnej osoby – pozdrawiam Pani Małgosiu). Sezon od września do czerwca mam jednak tak intensywny, że bardzo zaniedbuję sferę, którą bardzo kocham – czyli czytanie literatury. Obiecałem sobie jednak, że w te wakacje zapoznam się dogłębnie z „Raportem Witolda”. Kto wie, może wtedy zbiorę siły by coś artystycznego w tym temacie stworzyć ? 

TT: A powiedz mi jeszcze – czy młodzi ludzie znają postać Witolda? Mają zdanie na jego temat? Co w  jego postaci ma dla Ciebie wartość i daje spojrzenie na świat wokół nas? 

D.I.X.I.:  Bywam w różnych środowiskach. Młodzi ludzie, którzy bardziej interesują się historią i patriotyzmem – znają i mocno cenią postać Rotmistrza (bynajmniej Ci, których ja spotkałem). Dużo młodych ludzi jednak stroni od historii i wiedzy na ten temat – interesuje ich tylko to, co tu i teraz. 

Dla mnie Witold Pilecki to absolutnie legendarna postać dla Polski. Nieprzypadkowo jest mocniej akcentowany podczas wymieniania bohaterów historycznych – nie każdy wyróżnił się aż tak ogromną brawurą i odwagą. Nie każdy dałby się pojmać okrutnym okupantom i zaryzykować życie, by walczyć o wolność dla przyszłych pokoleń. Jak mam chwilę słabości i się czymś stresuję – myślę sobie, co musiał czuć Rotmistrz uciekając z Auschwitz… i staje się to małą przeszkodą.

Wierzę, że Bóg mnie natchnie, by kiedyś stworzyć coś niesamowitego muzycznie i oddać hołd temu człowiekowi. 10 sierpnia tego roku mam zagrać koncert w Kałuszynie, gdzie obok mnie wystąpi czołówka Polskiej Sceny Patriotycznej. Z pewnością wezmę ze sobą swoich rapujących wychowanków, bo to będzie dla nich świetna lekcja historii i okazja do rozmów z wartościowymi ludźmi. Wcześniej pewnie przeczytam „Raport Witolda”. Po takiej dawce inspiracji może przyjdzie mi do głowy jakiś atrakcyjny spósób, by zapoznać szersze grono młodzieży z tą postacią i tematyką.

TT: Nad czym teraz pracujesz, jakie masz plany na przyszłość, co dalej?

D.I.X.I.: Aktualnie pracuję nad trzema rzeczami równolegle. Robię projekt „EP” z moimi wychowankami „Zbójecka WataCHa” (na którym jest m.in wspominany utwór „Wiara”) i z moim starym składem „Impact”. „EP” Impact będzie miało premierę z pewnością w tym roku, bo mamy już nagrane numery i dwa teledyski a teraz jeszcze tylko aranże i mix/mastering. Powoli pracuję również nad pierwszym „legalnym” solowym wydawnictwem – mam już kilka numerów u mojego przyjaciela Rafała „PONO”, o którym wyżej wspominałem. W najbliższych tygodniach będziemy działać nad wspólnym numerem pt. „CoolTy”, który będzie okraszony gościnną zwrotką Rafała i wyjdzie z teledyskiem. Numer powstaje na świetnym podkładzie jednego z najlepszych polskich producentów muzycznych – „EW” czyli Emiliana Waluchowskiego (pozdrawiam Cię przyjacielu serdecznie). Jest gotowe kilka singli – projekty z gościnnymi zwrotkami Ani „MoMo” Ołdak czy WoroKróla na bitach Lazy Rida , czy choćby „Ej Ziomuuś” na bicie SecretRanka. Jeżeli te numery nie znajdą się na moim solowym albumie – będę je wypuszczał w formie singli. Niebawem wyjdzie też mocny numer pt. „Spoiler” – na podkładzie Himena. Serdecznie pozdrawiam tych, których wymieniłem. Muszę jednak złapać chwilkę spokojnego czasu, by wszystko wydawniczo dokładnie zaplanować – a to pewnie dopiero jakoś  w okolicach czerwca – lipca.

TT: A bardziej odległa przyszłość?

D.I.X.I.: Na wszystko równolegle nie mam czasu ale powiedziałem sobie, że kiedyś zrobię projekt z muzykami, z  którymi pojadę w trasę. Kiedyś grałem kilka koncertów z bandem Najlepszego Przekazu w Mieście (NPWM)  i z pewnością jak zacznę to realizować – najpierw odezwę się do chłopaków, z którymi grałem. (pozdro Rafał, Dawid, Marek, Sebastian i Michał). Pamiętam taki koncert z nimi – w Toruniu, w klubie „Od Nowa”– gdzie musiałem zagrać z krzesła, bo kolano miałem uwięzione w protezie po poważnej kontuzji. Było inaczej, bo zazwyczaj biegam po scenie – ale wyszło super. Z pewnością kiedyś to zrealizuję, aby tylko zdrówko było …

TT: W takim razie życzę Ci serdecznie od siebie i od naszego portalu pressmania.pl powodzenia, samych sukcesów, i dalej tej niezwykłej, optymistycznej wiary w człowieka i w dobro, i w to, że można przestawiać góry dobrą chęcią, bo to się wyłania z naszej rozmowy, że wszystko można zrobić, jeżeli człowiek tylko zechce… Zresztą mam dla Ciebie taki przyklad, także muzyka, niezwykłej, wybitnej polskiej pianistki: Prawie 91 letnia, prof. Lidia Grychtołówna, niedawno powiedziała mi w wywiadzie, że może „albo grać, albo umrzeć, ale na to drugie nie ma na razie w ogóle ochoty, więc żyje i gra dla ludzi, i dla sztuki“.

D.I.X.I.: Dziękuję, tym dałeś mi teraz taki syrop wzmacniający. Kiedyś mój przyjaciel Paweł z  InspiRacje TV (pozdrawiam) pytał mnie o jakieś kwestie dotyczące rapu – dzwoniąc na żywo w swoim odcinku. Jak mu odpowiedziałem co i jak- powiedział mi: 

„Wiesz Damian, to jest taki syrop, który jak lekarstwo nam dałeś…” 

I to też jest taki syrop na zwątpienie. Jeśli  91-letnia osoba tak mówi, grając i działając na scenie – to te słowa powinny być wszędzie nagłośnione i rozreklamowane, bo to jest zupełnie niezwykłe! 

TT: Dziękuję Ci bardzo serdecznie, powodzenia i do zobaczenia, i usłyszenia!

 

Wideo ŁamiStrajk „ku chwale polskiej edukacji!“

Link na fanpage artysty: 

Facebook   https://www.facebook.com/charakternyzboj/

Instagram: https://www.instagram.com/charakternyzboj/

Wszystkie zamieszczone zdjęcia pochodzą z archiwum Damiana Kęski, serdecznie dzękujemy za udostępnienie!

Z Damianiem Kęską czyli D.I.X.I aka Charakternym Zbójem rozmawiał dla portalu pressmania.pl Tomasz Trzciński