Lider Kukiz’15 potrafi wznieść się ponad podziały. – Żeby nie było, że tylko „w kontrze” wiecznej jestem. Wkrótce będę zabiegał o spotkanie z Panem Premierem, by móc poprosić go o inicjatywę w zakresie zwiększenia podmiotowości Obywateli i ograniczenia wszechwładzy partii politycznych. A szczególnie tych, które wygrywają wybory – deklaruje Paweł Kukiz.  – Jeśli dostąpię zaszczytu audiencji, to zwrócę się przede wszystkim o poparcie rządu PiS przy uchwaleniu ustawy o veto ludowym (obowiązuje m.in. we Włoszech i Szwajcarii) – dodaje niestrudzony wojownik.

Jednocześnie wyjaśnia. – Co to jest veto ludowe? To możliwość wyrażenia sprzeciwu wobec przyjętego przez parlament aktu normatywnego (konstytucji, ustawy). To możliwość odwołania uchwalonej przez Sejm ustawy w drodze ogólnokrajowego referendum – informuje. – Mówiąc „po ludzku” – chodzi o możliwość wpływu Obywateli na władzę w trakcie kadencji Sejmu. Bo dziś nasz jedyny wpływ na partię władzy to dzień wyborów. Raz na 4 lata. Ten dzień, kiedy wrzucamy swój głos do urny. A potem – przez całe cztery lata- możemy władzę w cztery litery pocałować, bo każdy sprzeciw, względem nawet najdurniejszych ustaw, kwitowany jest przez partie władzy słowami – „myśmy wygrali demokratyczne wybory i mamy mandat społeczeństwa do robienia tego, co chcemy” – przypomina jak działa system polityczny w partiokracji.

Argumentem przemawiającym za wprowadzeniem takiego prawa jest „bat na władzę”. – Sam fakt istnienia takiego „przepisu” powodowałby, że Władza 100 razy zastanowiłaby się przed wrzuceniem do Laski Marszałkowskiej projektu ustawy. Ustawy nie byłyby (jak dziś) pisane „na kolanie” ale musiałyby być mocno przemyślane, bo ciążyłoby na Władzy prawdopodobieństwo odrzucenia niedopracowanego projektu przez Naród. A to byłby cios w powagę Władzy. Osłabiałaby się pozycja partii rządzącej. Reasumując – istnienie instytucji veta ludowego poprawiłaby JAKOŚĆ tworzonego prawa. Dziś Władza po wygranych wyborach moze uchwalić byle bubel („bo wygraliśmy wybory”) a Naród może im nagwizdac i czekac na kolejne wybory – wyjaśnia Paweł Kukiz.

Przewodniczący klubu parlamentarnego Kukiz’15 deklaruje. – Jeśli Pan Premier będzie otwarty na propozycje zmian USTROJOWYCH, dających OBYWATELOM kontrolę nad władzą W TRAKCIE kadencji Sejmu to wówczas radykalnie zmienię swoją ocenę obecnego Premiera – podkreśla lider trzeciej siły politycznej w Sejmie. – Niestety, w expose nie było ANI SŁOWA o potrzebie takich zmian w prawie, które ukrócą autorytarną władzę partii wygrywającej wybory nad CAŁYM społeczeństwem – stwierdza.

Pada też mocne przyrzeczenie. – Panie Premierze, jeśli dołączy Pan do biało-czerwonej drużyny, do tych, którzy dzielą ludzi na dobrych i złych, na przyzwoitych i nieuczciwych, a nie na „lewych” czy „prawych”, to idę z Panem. Jeśli natomiast jest Pan kolejnym strażnikiem Układu, kolejnym premierem obiecującym bezkarnie (bo takie nasze „polskie prawo”) gruszki na wierzbie tylko po to, by na kolejne parę lat zapewnić Układowi święty spokój, to ja zrobię wszystko, by Pan takiego spokoju nie zaznał. Choćbym miał zostać rodzimym Don Kichotem – reasumuje Paweł Kukiz, lider Kukiz’15.

Fot.ruchkukiza.pl