Prezydent Andrzej Duda zaapelował o udział w wyborach, „święcie demokracji”.
– 25 października będziemy wybierać naszych przedstawicieli. Chciałbym zachęcić wszystkich do wzięcia udziału w głosowaniu. Wybory są świętem demokracji, dlatego gorąco proszę, abyśmy w najbliższą niedzielę wzięli w nich udział – powiedział.

Decyzja wyborcza niech będzie poprzedzona czasem poważnego namysłu nad dzisiejszą Polską i naszymi aspiracjami. Polska jest naszym wspólnym domem i jest w nim miejsce dla wszystkich. Musimy dbać o ten dom – mówił dalej Prezydent. – Dziś przed Polską stoi wiele trudnych zadań. Jestem głęboko przekonany, że wspólnie i działając zgodnie jesteśmy w stanie poradzić sobie z każdym wyzwaniem. Każdy rząd, również ten przyszły, by realizować dobre dla kraju zmiany, potrzebuje silnego mandatu społecznego. Idźmy na wybory, bo to, czy będziemy żyć zgodnie, zależy od nas i od wspólnych decyzji. (…)
Ufam, że decyzja, którą razem podejmiemy, będzie dobra dla Polski. Głęboko wierzę w mądrość i doświadczenie Polaków. Mam nadzieję, że po wyborach zapomnimy o tym, co dzieli, a będziemy pamiętać o tym, co nas łączy – o trosce o dobrą przyszłość naszej ojczyzny.

Wyemitowane jako następne orędzie premier Ewy Kopacz tylko teoretycznie było równie wyważone, jak prezydenckie.
Bo chociaż PEK również apelowała, by w najbliższą niedzielę ludzie aktywnie wzięli udział w wyborach, to przecież reszta jej wypowiedzi aktywnie włączyła się w nurt zapoczątkowany jeszcze przez wicepremiera Rostowskiego.

platforma

Szefowa rządu zastrzegła jednak, że choć Polska „napawa dumą”, pozbyła się bezrobocia, głodowych pensji i rosyjskich wojsk na swoim terytorium, wciąż zmierza do dobrobytu na wzór krajów Europy Zachodniej. Poprosiła, aby Polacy poszli głosować, bez względu na to, kogo zamierzają wybrać. – Pamiętajmy, z jakiej biedy wychodziliśmy i jaki kawał drogi za nami (…) Zastanówcie się dobrze, spotkajmy się w niedzielę przy urnach, pokażmy światu, że umiemy świętować naszą wolność, którą tak kochamy – apelowała Kopacz.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wystapienie-ewy-kopacz-pokazmy-ze-umiemy-swietowac-nasza-wolnosc/s3wel1

Oto zderzenie dwóch wizji Polski.
Jednej, wedle której Polska wymaga daleko idącej przebudowy. Nie matki, ale raczej macochy dla swoich obywateli, odbierającej pod byle pozorem dzieci rodzinom, które z winy państwa żyją na pograniczy nędzy. Kraju niesprawnych i aroganckich urzędów, przekupnych sądów, gdzie sprawiedliwość możliwa jest do osiągnięcia wtedy, gdy w sprawę angażuje się media. Republiki bankowo-widykacyjnej.
Kraju, w którym niczym w PRL, Naród je ośmiorniczki i pije (bardzo) drogie wina wyłącznie ustami swoich przedstawicieli.
Z którego trzeba wyjeżdżać nie tylko w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy, ale również w poszukiwaniu normalności.
I drugiej, zapoczątkowanej wizją „zielonej wyspy”, tak gorliwie powtarzanej przez B. Komorowskiego między I a II turą wyborów.
Polski przeżywającej swój najlepszy okres w dziejach, Polski, w której… zlikwidowano bezrobocie.
Polski bogatej bogactwem swoich obywateli.

Wypowiadanie takich ausdrucków (nie znam polskiego słowa, które równie mocno odnosiło by się do słów pani premier, wybaczcie więc gwarę) doskonale wpisuje się w tą drugą narrację.
Jak jednak pogodzić je z wypowiedzianym w Radomiu?

Chcemy wygrać te wybory, bo wiemy, że tylko my jesteśmy w stanie zbudować silną polską pozycję w Europie.

http://3obieg.pl/ewa-kopacz-trzeba-zbudowac-silna-polske
Jak pogodzić wizję, głoszoną w trakcie kampanii wyborczej, tak obcą dla więcej niż połowy społeczeństwa, z tą deklaracją?
PO zamierza zbudować silną pozycję Polski w Europie.
Dopiero teraz.
To znaczy, że przez 8 minionych lat nie wyszło, albo, co gorsza, nawet nie próbowano.
Dzisiaj widać wyraźnie, że strategia PO tak w kampanii prezydenckiej, jak i obecnej, w praktyce jest dwuelementowa:
1. straszenie Kaczyńskim;
2. obietnice.
Szczególnie te ostatnie warte są przypomnienia.

Już wkrótce Polacy zaczną wracać z emigracji, bo praca tu będzie się opłacać.
Będą nas leczyć dobrze zarabiający lekarze i pielęgniarki, dobrze zarabiający
nauczyciele będą uczyć nasze dzieci, dobrze zarabiający policjanci będą dbać o nasze bezpieczeństwo.
Przy polskich drogach wyrosną nowoczesne stadiony i pływalnie.
Czy to możliwe?

Udało się w Irlandii, dlaczego ma nie udać się w Polsce?
Przecież Polacy to wielki i mądry naród.
Polskę też stać na swój cud gospodarczy.
Musimy tylko wygrać te wybory!

Powyższe pochodzi ze spotu wyborczego PO sprzed 8 lat!

„Zrobimy wiele, zbudujemy naprawdę wiele. To będzie rozpoczęcie budowy już na wszystkich odcinkach przewidywanych, planowanych autostrad w Polsce. Zbudujemy autostrady, 1000 km w 500 dni!”

To obiecywał Bronisław Komorowski w kampanii prezydenckiej 5 lat temu.
Ba, nawet obiecywano już, że dzięki programowi PO Polacy zaczną doganiać inne kraje EU pod względem płac!
Platforma nie obiecuje niczego, czego by już nie obiecywała wcześniej.
Lek. med. Ewa Kopacz (z domu Lis) jako premier ma tego świadomość.
I mimo tego kłamie, tak samo, jak kłamali wcześniej Gomułka i Gierek tuż przed swoim upadkiem.
Państwo, jako instytucja, upada.
Krach ZUS jest może tylko najbardziej jaskrawym przykładem, lecz nie jedynym.
Nie ma sądów, istnieje tylko temidopodobny wytwór.
Zresztą po co wyliczam, skoro jak jest, każdy widzi.
Dlatego słowa Ewy Kopacz tak bardzo rażą.
Bo jeśli nawet dopuszczalne u lidera partii, w ustach premiera rządu świadczą niezbicie o jednym:

Ewa Kopacz nie ma zielonego pojęcia o państwie, którym kieruje, albo też cynicznie kłamie.

23.10 2015