Runął kolejny mit o autorytaryzmie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który ma siedzieć w cieniu i pociągać za wszystkie sznurki, cienkie i całkiem grube. Runął mit, że wszystkie decyzje merytoryczne i personalne, nim zobaczą światło dzienne, są przez niego zatwierdzane. Dowodem na to są dwa zdarzenia, próba procedowania w sejmie podwyżek dla rządu, posłów i senatorów, oraz odwołanie Kurskiego.

Fakt jest faktem, że złe posunięcia szkodzą bardziej prezesowi, niż całemu PiS, bo dowódca nie może nie wiedzieć, co knują jego żołnierze. Z drugiej strony prezes nie ma psychologicznego wyczucia co do ludzi, wielokrotnie zawierzył nie tym, którym powinien. Bierze się to z prostej wiary w czyste ludzkie intencje, z przeświadczenia o moralnym imperatywie ludzkich działań, co wielokrotnie skończyło się katastrofą, że wspomnę tylko 2007 rok.

Czy jest na to jakaś rada?
Każdy kierowca wie, że jest: zasada ograniczonego zaufania.  A więc piratom rządowym i partyjnym trzeba powiedzieć NIE!