Znajomy pisze, że na jedną z operacji specjalnych funkcjonariuszka CBA przyjechała z Krakowa pociągiem i w szpilkach z klamką w plecaku. Ja znam z kolei przypadek, gdzie oficer będąc na akcji został potrącony przez samochód, bo był po kilku małpkach. Inny przypadek, przy przeszukaniu nie potrafili odróżnić broni hukowej od ostrej 🙂 Ich procedury jak choćby ta mówiąca o sposobie obchodzenia się z bronią, jak widać nie dotyczą. Po co kabura, jak ma się plecaczek. Wszystko tam jest na opak. Profesjonalizm tej służby nie powala.

Ze służby specjalnej, która ma walczyć z korupcją, z jej funduszu operacyjnego ginie kilka milionów, nikt nie poznosi za to odpowiedzialności, a premier udaje, że sprawy nie ma. Wiceszef służby potwierdza, że coś zginęło, ale szef z kolei zaprzecza. Rozjazd totalny. Kakofonia.

Z funduszem operacyjnym każdej służby jest tak, że jest to newralgiczny punkt jej działalności. Najtrudniej rozlicza się w służbie te sprawy, które nie polegały na prawdzie lub działaniu zgodnie z przepisami prawa. Rozliczanie takich czynności to ślad i dowód na złamanie prawa.

Dajmy na to, służba kupuje oprogramowanie Pegasus do inwigilacji, ciężko taki program rozliczyć, gdy w Polsce przepisy nie zezwalają na korzystanie z takiego spec oprogramowania, bo są określone formy działania służb specjalnych, które określają też formy działania organów państwa, czyli także służb specjalnych. Zręby tych form, jak i zasada, że wszelkie działania podejmowane przez służby muszą mieć oparcie w prawie, a służby specjalne muszą działać na podstawie i w granicach prawa. Uzupełnieniem jest tu zasada, że obywatelowi można czynić wszystko to, czego prawo mu nie zabrania, ale już służbom specjalnym wolno jest czynić to, na co wyraźnie im prawo zezwala. Jeśli robią inaczej, to jest to bezprawie i kryminał.

Oczywiście zupełnie odrębną kwestią są kontratypy w działaniu służb, czyli okoliczności wyłączające winę funkcjonariuszy, którzy np. prowadzą operację specjalną kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej. To określa się po przez formy prawne działania, to są bezpieczniki, zatarte u nas, co prawda niebezpiecznie, jeśli idzie o prawa zwykłego człowieka poddanego np. kontroli operacyjnej. Jeśli zatem CBA wydatkuje fundusz na coś niezgodnie z prawem i przeznaczeniem, to nie dziwi mnie, że nagle na końcu okazuje się, że kilka baniek zniknęło, bo jak te kilka baniek wpisać w papiery i prawidłowo rozliczyć?

To, że CBA potrafiła zgubić milion złotych przy jednej operacji specjalnej w 2017 roku, jest faktem, obecnie katowicka prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie, zapewne nic z tego nie będzie, to jest pewne, opinia publiczna nigdy nie pozna szczegółów. A najtwardszy elektorat powie, że wszystko jest w porządku. Moskwa znowu lubi to.

PS. Na foto przemiłe wezwanie do CBA właśnie na spytki do centrali, bo Biuro Kontroli i Spraw Wewnętrznych nadzorując funkcjonariuszy byłych i obecnych szuka haków…

Autor: Paweł Miter
Dziennikarz śledczy „Warszawskiej Gazety” i „Gazety Finansowej”. Autor książki pt. „Momenty prawdy o służbach w wymiarze sprawiedliwości i w mediach” (czytaj więcej).