Katon Starszy zwykł kończyć każdą swą mowę zdaniem – „a poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”.

Podobnie polscy moraliści mówiący o sobie, że są dziennikarzami, żądają głów sprzedajnych kolegów co to z politykami pijają i kumają się. Ci sami, którzy onegdaj chętnie wpadali na zakrapiane imprezy polityków lub robią to i dziś. Tyle, że po cichu. Jak mama #Dulska przykazywała – byle ludzie się nie zwiedzieli.

Mógłbym podać listę nazwisk owych dzisiejszych „Katonów”, ale spuszczę kurtynę milczenia w tym miejscu.

Poza tym pogląd, że mają prawo kogokolwiek pouczać jest zabobonem, a ja w takowe nie wierzą.

O. Innocenty Maria Bocheński OP pisał onegdaj:

– „Dziennikarz musi pisać o najróżniejszych sprawach, o których zwykle niewiele wie. Jest więc z konieczności dyletantem. Uważać go za autorytet, pozwalać mu pouczać innych ludzi, jak to obecnie się dziś czyni, jest zabobonem”.

I wypada tę myśl Dominikanina skwitować jednym słowem. AMEN.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.