Wielu moich znajomych i nie tylko pyta mnie o moja wizję służb. Przedstawiałem kilkakrotnie główne założenia, oparte na moim „koniku”, jak mówi Sebastian Rybarczyk, czyli Kontrwywiadowczej Charakterystyce Terenu. Mam jeszcze jednego „konika” – kontrwywiad, który w naszych warunkach geopolitycznych i strukturze zagrożeń powinien być podstawową oraz największą służbą specjalną. W tym artykule nie zamierzam rozpisywać się na temat KChT (powstałaby książka) i ograniczę się tylko do stwierdzenia, iż jej sformułowanie wygeneruje właściwe rozmieszczenie sił i środków potrzebnych do efektywnego zabezpieczenia kraju. Nie poruszę też podległości, kontroli cywilnej, odpartyjnienia, gdyż wszystko zależy od zdecydowania, odwagi oraz dobrej woli polityków. Uważam jednak, że zmiany strukturalne i procedury w samej służbie mogą wymusić takie „apartyjne” podejście. Pragnę jedynie przedstawić wizję budowy kontrwywiadu. Ogólną, bo szereg spraw musi być tajnych i pozostawać wewnętrznymi regulacjami tej instytucji.

Po pierwsze, skuteczny kontrwywiad musi być wyłącznie jednostką operacyjną. Nie może więc, prowadzić śledztw w swoich własnych sprawach, czyli należy zlikwidować pion śledczy. Sprawy szpiegowskie lub inne, leżące w polu zainteresowań kontrwywiadu, powinny od samego początku – to jest od momentu, gdy pojawią się przesłanki zastosowania instytucji prawnych – winne być nadzorowane przez prokuratora, który potem będzie reprezentował oskarżenie przed sądem. Jest to ważne, zarówno z powodów operacyjnych (wyprowadzanie źródeł i ochrona konspiracji oficerów), jak i prawnych (właściwe dokumentowanie czynności procesowych). Dotyczy to także takich czynności, jak zatrzymania i przeszukania. To powinna przeprowadzać specjalny umundurowany oddział policji (tak jest w Wlk. Brytanii, na przykład) pod nadzorem prokuratora. Kontrwywiad nie służy do ganiania po mieście z bronią i włamywania się do mieszkań o szóstej rano (z góry przepraszam tych funkcjonariuszy policji, którzy tą ciężką pracę wykonują, ale to oni są w tych działaniach wyspecjalizowani). Nie może też być organem wydającym zezwolenia, certyfikaty, atesty i tym podobne. Powinien jedynie mieć w tych sprawach decydujący głos opiniodawczy. Każda decyzja administracyjna może być przez obywatela zaskarżona, a służba specjalna nie powinna być stroną w sądzie. Od takich decyzji są odpowiednie ministerstwa. Pomijam szczegóły, by nie przedłużać.

Po drugie, sama struktura wewnętrzna kontrwywiadu musi być prosta i jasna. Im bardziej skomplikowany system, tym bardziej jest nieruchawy i trudniejszy do zarządzania. Moja sugestia opiera się na czterech głównych pionach operacyjnych. Nie mam zamiaru przedstawiać wewnętrznej struktury poszczególnych pionów, bo te dopiero winny być ściśle tajne:

1. Kontrwywiad właściwy, czyli zwalczanie każdego rodzaju działalności obcych organizacji wywiadowczych na naszym terenie, tzw. Płytki wywiad przygraniczny oraz ochrona kontrwywiadowcza instytucji krajowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zaznaczam, iż nie chodzi mi o przyjęcie roli wywiadu. Wywiad jest równie ważną służbą, lecz jej działania są inne i wymagające większej ochrony operacyjnej oraz instytucjonalnej. Myślę też o kontrwywiadzie totalnym. Oczywiście poszczególne akcenty muszą być ograniczone stopniem zagrożenia, warunkami politycznymi, czyli jedne kierunki należy jedynie monitorować, inne zwalczać aktywnie. Interes naszego kraju przede wszystkim.

2. Kontrwywiad analityczny wraz z KChT. Tu opracowywane są plany strategiczne działań, opracowywane „produkty” dla odbiorców politycznych, bieżące analizy zmian w KChT oraz jej aktualizacja. Tutaj też powstawać muszą informacje, przeznaczone na zewnątrz, oczyszczone z „naleciałości” operacyjnych. W wywiadzie istnieje pojęcie „informacji wywiadowczej” oraz „informacji wywiadu”. Per analogiam, stwórzmy robocze terminy „informacji kontrwywiadowczej” i „informacji kontrwywiadu”. Możemy nazwać ten pion „mózgiem” instytucji. Ja, co prawda, nie lubię tego określenia, bo „mózgiem” winien być każdy oficer operacyjny.

3. Zwalczanie terroryzmu i zagrożeń dla krytycznej infrastruktury kraju. Połączyłem je w jedno, gdyż w dzisiejszym świecie terroryzm tradycyjny, „fizyczny”, jest tak samo groźny, jak cyberterroryzm lub akty przeciwko sieciom wodociągowym na przykład. Chodzi mi tez o operacyjne działania, a nie fizyczne. Te ostatnie realizować powinny tylko wyspecjalizowane jednostki wojskowe lub policyjne. Kontrwywiad rozpracowuje terrorystów, analizuje i neutralizuje operacyjnie zagrożenie, ale nie prowadzi działań militarnych i policyjnych.

4. Pion operacyjno-techniczny, czyli wszystkie elementy, które wspierają, umożliwiają i realizują działania operacyjne. Chodzi mi o technikę operacyjną, obserwację, park samochodowy, archiwa, nadzór i zabezpieczenie sieci komputerowych. Zdziwicie się pewnie, ale w tym pionie umieściłbym kadry i szkolenie, ponieważ w służbach specjalnych są to również elementy operacyjne. Kadry, to nabór, który powinien być oparty na konkretnych potrzebach operacyjnych poszczególnych elementów składowych instytucji, a nie według „przyznawanych corocznie etatów”. Już w trakcie naboru każdy wstępujący do służby powinien mieć ściśle określoną ścieżkę kariery oraz kryteria, które musi spełnić, by awansować. Nie będę tu rozwijał tematu, bo te sprawy dopiero winny być tajne. Podobnie, jak profile osobowe przyjmowanych ludzi. Marzą mi się też dwie sprawy. Pierwsza, dotyczy emerytury. Dobrze byłoby, gdyby nowoprzyjęty od razu znał graniczną datę końca swojej czynnej pracy. Tak jest w niektórych służbach partnerskich. Druga sprawą, wynikającą z poprzedniej, jest tzw. Wydział „civvy street” (tak jest w UK i nie tylko). Na mniej więcej rok przed emeryturą, funkcjonariusz przechodzi do tego wydziału, bez względu na to, jakie ma zasługi. Tam, instytucja pomaga mu zakończyć „operacyjne życie”, wyprostować legendę lub uzupełnić istniejącą oraz znaleźć pracę w cywilu, jeśli tego chce sam funkcjonariusz. Co to daje, oprócz zabezpieczenia kontrwywiadowczego pracowników, nawet nie będę pisał. Usiłowałem wprowadzić namiastkę tego w wywiadzie w ciągu ostatnich dwóch lat swojej pracy, ale skończyło się to tym, iż kierownictwo zaczęło wątpić w stan mojego psyche. Jeśli chodzi o nabór, dodam jeszcze, że nadal uważam, iż do służb specjalnych nie powinno się przyjmować ludzi, którzy byli członkami jakiejkolwiek partii politycznej (zawieszenie lub rezygnacja z członkostwa także eliminuje), rodzin funkcjonariuszy (CIA po Amesie), a osoby składające akces do służby, winny same rezygnować z biernego i czynnego prawa wyborczego. Tego nie komentujcie, bo to tylko moje „bredzenie”.

Jest to tylko „teoretyzowanie” i nie ma żadnego wpływu na to, co dzieje się w kraju. Opisałem generalia, bo szczegóły winne być tajne. Nawet ja to twierdzę (:)). Warto jednak trochę pomyśleć o służbach od strony systemowej, a nie personalnej.

ps. Nie napisałem o przerastającej wszystko administracji, bo uważam, że w XXI wieku istnienie pionów od „papieru i ołówków” jest bzdura i strata pieniędzy. Wystarczy główny ksiegowy i ograniczona komórka finansowa prze Gabinecie Szefa.