Krystian Markiewicz o ewentualnym wyborze Macieja Berka do TK: „będę od niego oczekiwał, że odetnie się od świata polityki i po owocach go poznamy”.

Brzmi pięknie, ale rodzi jedno fundamentalne pytanie: a jak już po tych owocach poznamy, że to jednak kolejny polityczny nominat, to co wtedy zrobimy? Powiemy „ups, pomyłka” i poczekamy kolejne 9 lat do końca kadencji?

Trzeba jednak uczciwie odnotować jedną rzecz, która odróżnia obecną sytuację od minionych lat:
Gdyby rządził PiS i wpychał swojego czynnego ministra wprost do Trybunału Konstytucyjnego, twardy elektorat tamtej strony biłby brawo i krzyczał o „odzyskiwaniu instytucji”. Zero wątpliwości, zero dyskusji.

Dzisiaj po stronie wyborców Koalicji Obywatelskiej, Lewicy czy PSL widać potężny zgrzyt, krytykę i autentyczny niesmak. Standardy miały być inne, a lądowanie z fotela członka rządu w fotelu sędziego sądu konstytucyjnego po prostu kłuje w oczy.

Czy to wystarczy, żeby zatrzymać ten mechanizm? Wątpię. Ale przynajmniej pokazuje, że wyborcy obecnej większości nie kupują wszystkiego w ciemno tylko dlatego, że „nasi robią to samo, co tamci”.

Tylko odnotowuję….

Czytaj więcej.