Płonące wysypisko śmieci w Zgierzu to modelowy przykład procederu, który jeży włos na głowie i skłania do zadania trywialnego pytania: jak w ogóle jest możliwe? Media podają ostrożnie przyczyny pożaru, bo trudno jest udowodnić czy działanie było celowe czy przypadkowo ktoś zaprószył ogień czy nastąpił tzw. samozapłon. Z badania takiego pogorzeliska pewnie i specjalistom będzie trudno znaleźć konkretną przyczynę i ewidentne dowody na działanie z premedytacją. Można domniemywać, że zgierskiej prokuraturze trudno będzie doprowadzić śledztwo do  postawienia zarzutów. Pożar na wszelki wypadek wybuchł w piątek w nocy, kiedy to wszelkie instytucje mają weekend i trudniej jest podjąć czynności.

Zdjęcia jakie widzieliśmy ze Zgierza przypominały film katastroficzny. Czarne chmury dymu bijące na setki metrów w niebo zwyczajnie przerażały. Skoncentrowane toksyny w powietrzu to nie przelewki. Polskie Radio ostrzegało i zalecało zamykanie okien. W radiowym komunikacie serwowano też uspokajające wieści, że cyrkulacja powietrza jest sprzyjająca i w zasadzie dym nie rozprzestrzenia się w bardzo groźny sposób. Co by nie mówić, płonęły sprasowane bele plastiku i zagrożenie szkodliwymi oparami dla całego miasta i okolicy było i tak ogromne.

Zastanawia przede wszystkim jak można legalnie zgromadzić ok. 50 tysięcy ton odpadków z Włoch i Anglii? Nikogo to nie interesowało, że taki „atrakcyjny” import ma miejsce? Dla tego kto to robił w ramach biznesu sprawa była opłacalna. Ponoć dostawał 300 zł za tonę czyli obrót przy tych umowach dosłownie śmieciowych wyniósł circa 15 milionów. Zysk pewnie jest pokaźny i idzie w miliony.

Podobne pożary były ostatnio w Olsztynie, Trzebini, a nawet w Warszawie. Od początku roku naliczono ok. 70 płonących wysypisk śmieci w całej Polsce.

W Zgierzu z pożarem walczyło ok. 200 strażaków. 60 jednostek, wspomaganych przez ochotników. Gdy składowisko jest ubezpieczone właściciel nie obawia obciążenia kosztami interwencji strażaków. Płaci państwo i obciąża ubezpieczyciela.

Gdzie w tej sytuacji są odpowiednie służby. Po pierwsze państwo powinno chyba monitorować wzmożoną od początku roku zwózkę śmieci z Europy do Polski. Jest jakiś powód, że inne państwa tych odpadów nie utylizują na swoim terenie. Po drugie nikt nie zwrócił uwagi, że poszło z trującym dymem kilkadziesiąt wysypisk i nie próbował zapobiec „nieszczęśliwym” wypadkom w następnych. A czy teraz sporządzono spis tego typu miejsc, by je objąć odpowiednim nadzorem?

Spalenie kilkudziesięciu tysięcy ton śmieci powinno być traktowane jak atak terrorystyczny.

Poza tym jak na tym tle wygląda walka ze smogiem będąca oczkiem w głowie rządu. Jaki mają sens programy dofinansowujące wymianę pieców w prywatnych domach by ograniczyć emisje spalin. No i jaki ma sens cała ta wyciągająca pieniądze z kieszenie obywateli segregacja śmieci? Wszystko się potem kopci razem.

Przypomina się stary dowcip, chyba jeszcze sprzed wojny. Rozmawia dwóch przedsiębiorców.

—Co u ciebie? Jak interesy?

—Spaliłem się.

—A ja miałem powódź.

—Ty, jak się robi powódź?

Fot. portal Remiza.pl

Autor: Ryszard Makowski
Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie „wSieci”. W maju 2015 r. ukazał się jego książkowy wywiad z Marcinem Wolskim „Strptiz Nadredaktora”.

Artykuł pierwotnie opublikowano na portalu wPolityce.pl