Drastyczna podwyżka ubezpieczenia OC ( odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych) jest wyłącznym następstwem niewyobrażalnej samowoli, którą za rządów PO-PSL swobodnie praktykowali ubezpieczyciele. Brak nadzoru w pełnym tego słowa znaczeniu przez podmioty kontrolne, w tym Komisję Nadzoru Finansowego, Rzecznika Ubezpieczonych ( obecnie Finansowego) doprowadziło do stanu, który „uderza” w kieszenie obywateli.

Zaniedbania powstałe w minionych latach nie mogą obciążać budżetów klientów.

Ubezpieczyciele w wyniku zwyczajnego bałaganu, swobodnej interpretacji przepisów doprowadzają w sposób celowy, zamierzony do rozszerzania rozmiaru szkód. Zbędne generowanie kosztów znajduje swój początek w pierwszej fazie likwidacji. Ubezpieczyciele zaniżają wysokość należnych kwot sporządzając np. kosztorys naprawy pojazdu z potrąceniem amortyzacji części, zaniżoną stawką roboczogodziny, potrąceniami za lakierowanie itd.

Świadomość przeciętnego klienta wobec należnych jemu praw jest znacznie większa od minionych okresów, kiedy dostęp do publikacji Wyroków, informacji przez organa nadzoru, Kancelarie był ograniczony. Obecnie każdy poszkodowany z chwilą pozyskania rozliczenia szkody w pojeździe ma wiedzę, że proponowane kwoty zostały zaniżone. Kieruje pismo – odwołanie od decyzji ubezpieczyciela. Zwrotnie otrzymuje „szablonową” odpowiedź- wyliczenie jest prawidłowe, dopłaty nie otrzyma. Kolejne np. piąte pismo poszkodowanego, te same odpowiedzi z tymi samymi podpisami osób zajmujących stanowisko w sprawie po stronie ubezpieczyciela.

Czas tyka, a z nim pełne prawo poszkodowanego do odsetek ustawowych( Art. 481 KC )

Szczęście, jeżeli strona sporu jest „cierpliwa”, domaga się należnych środków polubownie, które po jakimś czasie zostaną uznane. Mniej „cierpliwy” klient po pierwszej decyzji odmowy dochodzi roszczeń na drodze sądowej. Pozew czeka na rozpoznanie rok, dwa lata. Sądy obłożone są sprawami, które powinny być załatwione przy „jednym biurku”.

144163_r0_620

Gigant ubezpieczeniowy PZU na dzień 31.12.2015 r. zatrudniał 23.125 pracowników.

http://raportroczny2015.pzu.pl/pl/content/55-zatrudnienie Inne firmy w zależności od funkcjonowania na polskim rynku mają zapewne mniej liczną kadrę.

Pytanie, na które musi znaleźć się odpowiedź ; kto powinien dysponować wszechstronną wiedzą w zakresie znajomości przepisów w toku likwidacji szkód, kto powinien rozwiązywać spory w temacie likwidacji – profesjonalista zatrudniony w ubezpieczalni, pobierający pobory, czy też normą jest przerzucanie ciężaru na Sądy, biegłych, rzeczoznawców powołanych w sprawach.

Nikt z tytułu bezzasadnych procesów, generowania kosztów nie ponosi odpowiedzialności!

W latach 90 każda sprawa, która miałaby trafić na wokandę była poddawana szerokiej dyskusji z prawnikami w firmie, Dyrekcją. Trafiały tam bardzo złożone sprawy, nade wszystko szkody osobowe. Spory dotyczące roszczeń za uszkodzone pojazdy były rozstrzygane w jednostkach, które likwidację prowadziły. W 95% dochodziło do pełnego konsensusu, nikt nie czuł się stroną przegraną.

Od około 8 lat, do chwili obecnej wiele zakładów ubezpieczeń nadal rządzi się swoimi prawami wprowadzając ludzi w błąd swoimi przekazami. Obrali kurs na zysk promując nowe produkty objęte ubezpieczeniami. Kolejny raz trzeba wskazać, że rynek ubezpieczeniowy, to nie banki. Ludzie płacą składki celem asekuracji, by w przypadku szkody nie musieli z własnych środków łożyć na ich naprawy. W bankach lokują środki z innym przeznaczeniem- swoim, osobistym, który obrali za słuszny.

Likwidacja szkód osobowych przebiega również często w sposób skandaliczny.

Trudno dopatrzyć się przepisu prawa, który pozwala pracownikom, orzecznikom powołanym przez ubezpieczyciela na podważanie wiarygodności epikryz sporządzonych przez specjalistów, u których poszkodowani w wypadkach byli diagnozowani, leczeni. Oczywistym jest, że specjalista ma kontakt z ofiarą wypadku zaraz po zdarzeniu. Ordynuje leki, obserwuje, opisuje stan chorobowy na „tu i teraz”.

47305

Ubezpieczyciel według swobodnych analiz twierdzi, że opisane urazy nie są następstwem danego zdarzenia według zasady „nie, bo nie”. Propozycje kwot zadośćuczynienia znacznie odbiegają od należnych.Sprawy trafiają do Sądu, gdzie czekają na rozpatrzenie kilka lat.

Jedna ze spraw, którą prowadzę ze współpracującymi adwokatami toczy się już 4 lata. Ubezpieczyciel na każdej rozprawie wnosi o nowe dowody. Przychylny Sąd nie oddala wniosków. Kilkunastu biegłych zajęło stanowisko korzystne na rzecz poszkodowanego.Poszkodowany zmarł w zeszłym roku w wyniku doznanych obrażeń ciała. Pierwsza opinia biegłego powołana przez ubezpieczyciela wskazała, że poszkodowany doznał urazów, które będą tylko pogłębiały stan chorobowy. Uznano 170% trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Ubezpieczyciel poprosił o kolejną opinię, czy zatrzymanie akcji serca po trzech latach wegetacji pacjenta z licznymi urazami jest następstwem zdarzenia. Absurd, kpina, czas.

Kwota roszczeń uległa zwiększeniu o około 250 000 zł samych odsetek ustawowych. Ubezpieczyciel ma kapitał, nie obciąży żadnej osoby wprost za absurdalne stawianie wniosków.

Takich spraw w kraju jest tysiące. Polubowne zakończenie sporów graniczy z „cudem”.

Co będzie, jeżeli klienci przed upływem trzech lat od pozyskania zaniżonych kwot zaczną wnosić o ich dopłaty składając kolejne pozwy w Sądach, bądź przed upływem 20 lat w przypadkach zbrodni lub występku ( ofiary w ludziach)?

Najwyższy czas na nakładanie surowych kar imiennie, na nieodpowiedzialnych pracowników wyższego, niższego szczebla za stosowanie niedozwolonych praktyk.

Jest kilka bardzo prostych rozwiązań, które nie będą wiązały się z większym nakładem finansowym przy ich wdrażaniu.

Cel można osiągnąć  poprzez  skuteczne stawianie zarzutów z art. 296 KK.

Wystarczy kilku pracowników np. w Komisji Nadzoru Finansowego, które raz w miesiącu pozyskają sprawozdania z całego rynku ubezpieczeniowego ze wskazaniem pozwów wytoczonych przez poszkodowanych.

Przesunięcie kilku pracowników do pozyskiwania informacji o składanych reklamacjach wobec zaniżonych kwot, całkowitych odmów decyzją ubezpieczycieli wraz z czytelną argumentacją zajętego stanowiska.

Skala bezzasadnych sporów zmniejszy się już w pierwszych miesiącach działania poprawnej lustracji.

Wielki czas na zmiany, ochronę klientów. Szukanie rezerw podnosząc składki, obciążając budżety społeczeństwa jest zwyczajnym draństwem, które nie zasługuje na ochronę prawną. Zasadnym jest, aby natychmiast zostały znowelizowane Ustawy nakładające na ubezpieczycieli obowiązek jednakowych interpretacji wszystkich przepisów w nich zawartych.

Ciąg dalszy nastąpi…

 

Zdjęcia: Źródło Internet