Każdy polityk powinien być „czysty jak żona Cezara”

Wybuchu gigantycznej afery związanej z reprywatyzacji jednej z najdroższych działek w Warszawie (ok. 160 mln zł) – przy przedwojennej ul. Chmielnej 70, obok Pałacu Kultury, ujawnił, że miasto zwróciło ją grupie cwaniaków w 2012 r., choć przyznano za nią wcześniej odszkodowanie. Afera odsłoniła istniejącą od lat potężną grupę przestępczą powiązaną z warszawskim ratuszem.

W związku z nią ze wszystkich stron sceny politycznej pojawiają się głosy żądające podania się do dymisji prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie miejmy złudzeń, zrobi ona wszystko, by pozostać na stołku.

Już zaczęła zwalać winę na swoich urzędników mówiąc, że „Nasi urzędnicy nie dołożyli staranności, z tego względu będą oni dyscyplinarnie zwolnieni”, (…) „rozwiązane zostanie Biuro Gospodarki Nieruchomości”. Według niej winni są wszyscy, zwłaszcza śp. prezydent Lech Kaczyński, a nie ona, bo jak stwierdziła: „nie każdy prezydent czy wiceprezydent ponosi odpowiedzialność polityczną za niewłaściwą działalność urzędniczą”. Równocześnie zaczęła się kajać mówiąc, że „decyzja o zwrocie działki była pochopna”. Zapowiedziała też, że „zwróci się o audyt zewnętrzny ws. warszawskich reprywatyzacji”. Ponieważ nie ma protestujących warszawiaków domagających się jej ustąpienia i zmiany władz miasta, pani Hania przyjęła wypróbowaną strategię na przeczekanie.

Zapoczątkował ją prezydent Sopotu Jack Karnowski oskarżony o przyjmowanie łapówek oraz składanie fałszywych oświadczeń. Po przeprowadzonym w referendum za jego odwołaniem do urn poszło tylko ponad 40 % uprawnionych do głosowania w tym 61.7 % Sopocian poparło prezydenta, a wybory na prezydenta Sopotu w 2014 r wygrał w I turze uzyskując ponad 53 proc. głosów.

W przypadku „afery hazardowej” związanej z ujawnieniem lobbingu politycznego w trakcie prac nad nowelizacją ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych. Wyborcom PO to nie przeszkadzało, że ewentualne straty budżetu państwa z tytułu nieobjęcia automatów o niskich wygranych dopłatą, oceniono na 469 mln zł. Zamieszany w nią był szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski. Wielu Polaków myślało, że afera ta wysadzi rząd Tuska, a w nadchodzących wyborach PO straci władzę, jednak nic takiego się nie stało. Tusk przy osłonie medialnej przyjął strategię na przeczekanie.

Po wybuchu afery firmy Amber Gold, która to oferowała lokaty w złoto, premier D. Tusk zarzekał się, że nigdy wcześniej o niej nie słyszał.

Podczas wystąpienia w Sejmie w 2012 roku odniósł się do stawianych mu zarzutów, że nie ostrzegł publicznie ludzi przed oszustwem słowami – „Premier polskiego rządu, mając nawet dość dużą władzę polityczną, nie ma możliwości, nie ma prawa i nie powinien ingerować w decyzje ludzkie wtedy, kiedy ludzie chcą lokować swoje oszczędności, kapitały, nadzieje”.

Natomiast z opublikowanych „nagrań kelnerów” w tygodniku „Wprost” nagrań rozmów prezesa NBP Marka Belki z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem dowiedzieliśmy się, że Donald Tusk już wiele miesięcy przed wybuchem afery wiedział, że Amber Gold to piramida finansowa. Ostrzegał go przed tym Marek Belka.

Po ujawnieniu słów Marka Belki, premier Tusk powinien podać się do dymisji. Jednak tego nie zrobił, a PO w wyborach parlamentarnych w 2015 r. uzyskała poparcie 24 % wyborców, stając się główną siłą opozycyjną w parlamencie.

Z kolei, gdy tygodnik „wSieci” ujawnił, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz związany z PO posiada „setki tysięcy złotych z niewyjaśnionych źródeł, notorycznie podawał nieprawdę w oświadczeniach majątkowych, kupował z tajemniczymi rabatami luksusowe mieszkania w najlepszych punktach miasta (i zapominał o nich przy wypełnianiu oświadczeń majątkowych) oraz wewnętrznie sprzeczne wyjaśnienia”, pan Adamowicz nie zawiesił swojej prezydentury, lecz ustami swojego rzecznika przyjął absurdalną linię obrony.

Kolejna afera związana jest z sprzedażą pakietu kontrolnego Ciechu, lidera polskiego rynku chemicznego i jedną z największych polskich firm o międzynarodowym zasięgu

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli stwierdzili, że: rząd Donalda Tuska sprzedał Janowi Kulczykowi pakiet kontrolny nad Ciechem po zaniżonej cenie, a tym samym dopuścił się niegospodarności i braku należytej dbałości o interes Skarbu Państwa! Z tajnego meldunku CBA, wynika, że władze naszego kraju sprzedały pakiet kontrolny nad Ciechem za mniej niż wynosiła jego wartość rynkowa. W ciągu półtora roku od sprzedaży Ciechu wartość rynkowa akcji tej spółki wzrosła o 175 proc.!

Powyższe przykłady pokazują, że większości Polaków nie przeszkadzają niejasne powiązania polityków z aferami, co przekłada się na to, że nie łożą się one cieniem na ich kariery polityczne i ich nie kończą.

Skoro Polacy dają przyzwolenie na złodziejstwo, to dlaczego H. Gronkiewicz-Waltz ma podawać się do dymisji?