Mimo, iż cenię teksty pani Ewy Polak-Pałkiewicz, to nie zgadzam się z krytyką prof. A. Nowaka zawartą w tekście „Panie starszy! Możesz pan odejść…” albo marzenia o innej ludzkości” („GPc”, 01.03.2024).
Uważam, że każdy może wyrazić swoją opinię dotyczącą tego jak widzi przyszłość szefa partii po utracie władzy. W swoim tekście pisze pani „Rozliczenia kierownictwa partii do niedawna rządzącej, dlaczego nie? Ale właśnie teraz?.”
A kiedy? Każdy czas jest zły, dlatego rozliczenia powinno się robić zaraz po wyborach. Nie może się ono skończyć na słowach, wypowiedzianych przez J. Kaczyńskiego na IX Nadzwyczajnym Zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” w Spale, że „w czasie kampanii nastąpił „szereg błędów” ze strony Prawa i Sprawiedliwości”. A podczas ośmiu lat rządzenia ich nie było, tylko pojawiły się w podczas kampanii wyborczej?
I dalej pisze – „I to bez konstruktywnej propozycji poprawy sytuacji, rzekomo wyjątkowo zabałaganionej przez nieudolne szefostwo PiS? Tylko punktującej – zresztą bardzo ogólnikowo, niejasno, a miejscami tendencyjnie – popełniane błędy?”
Proszę pani, profesor nie jest od tego by dawał „konstruktywne propozycje poprawy sytuacji”, poza tym nie musi pisać szczegółowo o każdym błędzie i przypadku nietrafionych decyzji. W swoim liście „Głos starego wyborcy z myślą o młodszych”, zawarł kilka najbardziej charakterystycznych błędów, jakie popełnił PiS w trakcie swoich rządów m. in.
-
zbyt późne powołanie sejmowej komisji śledczej do zbadania rosyjskich wpływów w Polsce,
-
zaniechanie budowy silnych, niezależnych od władzy politycznej, ośrodków medialnych,
-
błędne nominacje w sferze nauki (Roman Giertych i Jarosław Gowin),
-
lekceważący stosunek do wyborów samorządowych,
-
umieszczanie na miejscach „biorących” do Parlamentu Europejskiego najbardziej posłusznych działaczy.
Zarzuca pani profesorowi niejasne motywy, które skłoniły go do napisania tego listu. Nie wiem czy one były, ale takie stwierdzenie wyklucza jakąkolwiek krytykę kogokolwiek, bo zawsze jest ona czymś motywowana.
Dla mnie czytającej list profesora jasne jest, że za porażkę zawsze odpowiada szef. Gdyby „Bitwę Warszawską”, przegrał marszałek J. Piłsudski, to za klęskę obwiniany byłby nie jego szef sztabu gen. Tadeusz Rozwadowski który wraz ze sztabem opracował plany uderzenia – tylko wódz naczelny.
W tym wypadku jest tak samo. A. Nowak miał prawo napisać to, co myśli o J. Kaczyńskim. Można się z jego poglądami nie zgadzać, ale nie można mu zabronić prezentowania własnych przemyśleń.
Uważam, że autorka pisząc „Uzdrowienie” politycznej sytuacji na prawicy przez eliminację człowieka symbolizującego jej prawdziwą siłę, co postuluje znany profesor, to stała praktyka naszych wrogów, to zasada ich filozofii politycznej, to podstawa zaślepionej taktyki w obliczu trudności” nie widzi tego, iż politycy PiS nie potrafią inaczej działać jak według schematu – my mamy zawsze rację, a każda, nawet najbardziej życzliwa krytyka jest nie do przyjęcia. Takie podejście obowiązywało przez osiem lat prawicowych rządów, więc trudno się dziwić, że pojawiają się ekstremalne propozycje.
Na zakończenie tekstu pani Polak-Pałkiewicz pisze – „Łatwo jest człowiekowi nauki rozliczać czynnego polityka.(…) Dlatego pozwalam sobie wystosować apel do pana profesora: nie rzucajmy łatwych oskarżeń, będąc po tej samej stronie politycznego sporu. Nie ulegajmy obsesji „czystości”, „nieskazitelności” naszego środowiska. Nikt nie jest nieomylny, wszyscy popełniamy błędy. To część naszej ludzkiej kondycji. Bądźmy sprawiedliwi. Nie ulegajmy pokusie widzenia belki w cudzym oku”.
W związku z tym mam pytanie, – kto i kiedy według pani ma prawo krytykować prezesa i domagać się jego odejścia?
Foto: internet
Zostaw komentarz