PiS zaprzepaścił 8 lat pod względem … edukacji miękkiej. I to jest w zasadzie główna i bardzo szeroka przyczyna obecnego stanu rzeczy. Koszmarne jest jednak to, że niemal nikt nie dostrzega wagi problemu. Zamiast tego wymyśla się różne „kozły ofiarne”.

Nie można budować domu na piasku. Nie można zajmować się gospodarką, inwestycjami, stawianiem murów domu i kominów – jeśli u podstaw mamy chaos. Jeśli się chce budować dom, to trzeba go postawić na fundamencie. A jeśli fundamentu nie ma, to malowanie na piękne kolory ścian, które runą, spowoduje tylko ogromny śmiech. Podobnie stanie się, jeśli cegły nie będą miały zaprawy je łączącej. Fundament i zaprawa są kluczowe dla konstrukcji domu, a przecież na pytanie z „czego buduje się domy?” nikt nie odpowiada „z zaprawy”.


Czym jest ten fundament? To spoiwo? To nie tylko umiłowanie wartości, to w ogóle percepcja tego, że istnieją jakieś zasady społeczne, międzyludzkie. Spoiwo społeczne łączy, pozwala stwierdzić, że jesteśmy podobnie do siebie, że mamy wspólne wartości. Okazuje się, że większość młodych – tych którzy głosowali na różne lewackie partie – tego w ogóle nie postrzega. Myślą tylko i wyłącznie swoją przyjemnością, sukcesem, podnietą, skupiają się na sobie, analizują swoje wnętrze. Jakiekolwiek słowa o konsekwencji czynów stają się utrudnianiem im życia, są odbierane jako atak, hejt – jako osobista wredność, „faszyzm”. Wspólne wartości odbierają jako atak na ich wolność.


Zmiana tego sposobu myślenia, powinna dokonywać się w rodzinach, ale nie można liczyć na wiele z nich. Wymaga więc to gigantycznej i coraz większej pracy u podstaw. Pracy, którą trzeba było zacząć już w 2015 roku. Niestety nikt z rządu, ministerstw, mediów państwowych, instytutów, uczelni tego nie robił!!!!!! Wręcz przeciwnie.

Wspierano metody „twarde”, poważne, dostojne. Zaś tych, którzy próbowali cokolwiek zrobić lekceważono i kradziono ich pomysły. Większość prawicowych mediów zalana wręcz była programami i artykułami „orzącymi” i drwiącymi z przeciwników, a Twitter czy Facebook to jeden wielki zalew tego typu działań. Jednocześnie nie powstał na przykład ani jeden portal prawicowy z newsami naukowymi czy kulturalnymi.


Niestety miękkiej edukacji nie prowadzi też Kościół. Zamiast wychodzić do ludzi, być misyjnym „tak jak Pan Bóg przykazał”, to ograniczał się do tworzenia zamkniętych gett, koterii wiernych. Na parafiach najczęściej działają scholki, grupy różańcowe, domowy kościoły, organizowane są pielgrzymki – same w sobie bardzo dobre, ale nie ma niemal nic dla tych „zwykłych ludzi”. A przecież można tworzyć przychodnie psychologiczne, świetlice z korepetycjami, warsztaty, laboratoria społeczne, ogrody zielarskie, parki i tysiące innych dzieł. Np. Działalność Sanktuarium Jana Pawła II wygląda jak poważne, dostojne, szlachetne „Bractwo Dobrej Śmierci”. Nawet stroje rycerzy Jana Pawła to czarne stroje ze złotym krzyżem. A gdzie żywiołowość, młodzieńczość i bliskość do ludzi Karola Wojtyły? Istniejący kiedyś wspaniały program tworzenia domów kultury przy parafiach został ubity. Nie spodobało się zachęcanie do prowadzenia zajęć, bo uczęszczali tam niewierzący – a czy przypadkiem nie o to właśnie chodzi, aby przybliżyć ludzi niechętnych do Kościoła?


Zastanówmy się jak mówić do ludzi inaczej myślących. Co zrobić, żeby ci inni nas słuchali? Obrażać ich? Wytykać im błędy palcami? Popisywać się jakie mamy wspaniałe wartości, bohaterów, pomniki, ordery? To ma ich zachęcić do rozmowy z nami? Serio????? Kto by chciał pójść za czyimś głosem, gdyby ten ktoś najpierw go wyśmiał, zmieszał z błotem a potem twierdził, że on wie lepiej?


Metody miękkiej edukacji potrafią pokonać barierę agresji, strachu, niechęci. Potrafią dać ludziom szansę na poznanie naszych myśli w wolności, z prawem do odmówienia. Są przeciwieństwem manipulacji. Niestety tych metod było i dalej jest ZERO!!!!! Nawet samo pojęcie „miękkiej edukacji”, albo działań indukcyjnych nie istnieje na gruncie pedagogiki. Nieśmiało próbują ich używać społecznicy, tacy działając wśród ludzi. A przecież to właśnie dzięki metodom miękkim pod koniec XIX wieku została zmieniona mentalność Polaków tak, że można było odzyskać Niepodległość.


Dlatego słowa z liturgii poprzedzającej wybory mówione w niektórych kościołach brzmią wręcz szokująco. (1 List do Koryntian rozdział 3) Ten który zbudował dom na piasku doświadczy ognia. „Ten zaś, którego dzieło spłonie poniesie szkodę. Sam co prawda ocaleje, ale jakby przez ogień”. Polskę przez 8 lat budowano, wspaniale budowano, ale stawiając NA CHAOSIE! Brak było spoiwa, brak fundamentów – inwestowano w drogi, wozy strażackie a zapomniano o „kapitale ludzkim”.
I niestety to właśnie nas czeka co w tym cytacie. Pytanie – kiedy się wreszcie obudzimy?!?!?! Czy znowu trzeba czekać na otrzeźwienie patriotów 123 lata i poświęcić setki tysięcy najlepszych synów na ołtarzach Ojczyzny?? Czy potem znowu do głosu dojdą hejterzy ze wszystkich stron, popisywacze i czy ten wysiłek zostanie stracony? Czy historia musi się tak tragicznie powtarzać?