No i mamy trzęsienie ziemi, a każdego dnia małe tsunami. Dawna, dominująca partia w żaden sposób nie może pogodzić się z przegraną i dokonuje prawdziwych szaleństw w postępowaniu, aby ponownie odzyskać społeczne zaufanie.

Nie ma ten proces wiele wspólnego z zasadami tzw. demokracji, bo mieć nie może. Co to za demokracja ( w każdym przypadku), gdzie władzę dzierży mniejszość (rządząca)? Głos ma tylko suweren (społeczeństwo), reszta, to ludzie od wykonywania właśnie jego poleceń.

Lud dokonał wyboru, wywalił na bruk tzw. liberałów ( Ha! Liberałów), a zaakceptował prawicowców, choć w akcie wyborczym udział wzięła ledwo połowa uprawnionych (dane bardzo mocno naciągnięte).

Przyczyny utraty władzy przez koalicję PO – PSL znamy, to 800 afer, a te przytłoczą rangą nawet największego entuzjastę, czy zwolennika „upadłych”.

 

Prezes „wybranych” tupnął swoją malutką stópką tak silenie, że połowie Europy opadły spodnie, a chwilę później ręce. Sprawa przerosła wszystkich – imigranci, czy bardziej trafnie dzicz, która okazała się nie siłą roboczą, a pospolitymi najeźdźcami, którzy realizują politykę podboju wpierw Europy, a potem całego świata. W Europie odnoszą sukcesy, dzięki głupocie elit we Francji i Niemczech, reszta członków euro-kołchozu ponownie okazała polityczną poprawność, bez szemrania przyjmując falę ludzi.

 

Nie mając pojęcia, z kim mają do czynienia, liczyli na to, że pojawi się tania siła robocza, która rozwiąże problemy starzejącej się Europy. Bez wątpienia czeka ich wyż demograficzny, ponieważ „dzicy” rozmnażają się w zawrotnym tempie i bynajmniej nie są zainteresowani swoimi życiowymi partnerkami.  Blady strach padł nawet na owce i kozy.

 

Polska, rękoma najbardziej nieudolnej w historii minister Spraw Wewnętrznych, oczywiście za wiedzą i zgodą pani premier bez szemrania przyjęła „kwoty”, czyli konkretną liczbę osób obcych nam mentalnie i kulturowo. Z tą kulturą też raczej nie przesadzajmy, bo mamy w stosunku do świata spore zaległości, a cierpią przez to najczęściej pożółknięte drzewa rosnące wzdłuż dróg.

 

Jednak my, choć trochę się krępujemy, tamci potrafią obrzucać „wrogów” ekskrementami w biały dzień. Jest tendencyjnie? Tak miało być.

 

W schedzie obecny rząd przyjął, to, o czym zdecydowano drzewiej i w efekcie do Polski ma dotrzeć 7000 tysięcy „kosmitów z różnych galaktyk”. Jednak miłomściwie panujący nam PiS kombinuje, jakby tutaj ten proces obejść. Prezes usiadł, pomyślał i ustalił plan na najbliższy czas. Z odsieczą nieoczekiwanie nadeszła 34 rocznica wybuchu stanu wojennego pod wodzą Jaruzela.

 

Skoro „Ryża Dama” straszy nas wyrzuceniem „na zbity pysk” ze strefy Schengen, to muszą znaleźć się kontrargumenty, dla takiego nacisku. Chłopina pomyślał i połączył fakty historyczne, ze współczesnością – Niemcy są nam winni kilka pociągów ichnich pieniędzy!  Na oko policzył i wyszło ponad 850 mld, innymi słowy, jak spiewał śp. Jan Kaczmarek: „Pero, peroooo, bilans musi być na zero”, albo nawet z niewielką nadwyżką! Może wystarczy na słynne 500 złotych dla lubiących interesowny seks.

 

Prezes wykrzyczał niewygodny fakt, podczas niedzielnej manifestacji upamiętniającej oficjalnie wydarzenia 13 grudnia, a w rzeczywistości marsz poparcia dla swoich poczynań. Prezes uparł się, że puści starego okupanta w dziurawych gatkach i śmierdzących onucach.

Któryś z komentatorów użył nawet porównania pana Jarosława z legendą, imć Piłsudzkim. Jeżeli pójść tym torem, wkrótce usłyszymy o moherowych legionach wprost z Torunia, ale cóż to? Sprawa się ryła, szef – redemptorysta… zbiesił się tuż po oddaniu hołdu, grożąc „wybrańcom” wskazującym paluszkiem, niczym wytrawny islamista! Co tu robić, co tu robić?!

 

Teraz możemy wreszcie zrozumieć jak czuje się Putin, któremu rzekomo Turcy po zestrzeleniu „rozklekotanego bombowca” wbili dzidę w plecy i jeszcze nią „zakręcili”, grożąc rezygnacją z zakupów gazu.

 

„Damy radę”? Tylko, komu lub czemu? Łatwiej będzie rozbić stary układ, wprowadzając swoich „prawych” przedstawicieli. Oczywiście będą wpadki (już są), bo to przez zapewne przypadek, na kluczowe stanowisko trafi jakiś zakamuflowany komuch, który „nikomu nie szkodził” w czasach, kiedy dominującym kolorem była czerwień, a w opozycji gniła biel.

 

Będą też i przypadki przesadnej uczciwości, kiedy komuch z własnej woli ogarnie się ideowo i pomimo nominacji, „nieoczekiwanie” zrezygnuje z niej ( niech żyje PKP!).

 

Generalnie nie ma co drzeć burek i chałatów, ponieważ zmiany będą na tyle absorbujące, że dominanci stracą na ich wprowadzenie minimum dwa lata, chyba, że… Ciemne Siły Mocy, znajdą poklask i ponownie namówią suwerena do wprowadzenia ponadczasowych zmian, czyli… przedwcześnie dadzą czerwoną kartkę panującym.

 

Czy to możliwe? Tak i to z użyciem dwóch wybiegów, obu radykalnych.

 

  • Wybieg pierwszy – wyprowadzenie ludzi na ulicę uzbrojonych w taczki.
  • Wybieg drugi – wykorzystanie uchwalonej przez aparatczyków TK ustawy 1066 i wprowadzenie na teren RP okupantów, za zgodą Brukseli.

 

Czy poleje się krew? Nie, do chwili, gdy suweren nie wymusi na rządzących prawa do posiadania broni w celu obrony miru domowego.

 

Paradoksalnie, urządzenia do mordowania mogą stać się środkiem do tego, by przywołać tych, których wybraliśmy w demokratyczny sposób do porządku. Z punktu widzenia obywatela ma to sens zakładając również to, że do Polski trafią najeźdźcy, którzy mogą postępować tak, jak robią to obecnie w Szwecji, Niemczech, w prawie całej Europie.

 

Unia oczywiście może nas ukarać, ale czy ma to sens? Każda próba wymuszenia czegokolwiek zetrze się z PIS-owskim „nie”, a to oznacza jedno – „kosmici” won! Misternie przygotowany plan „Ryżej Damy” wpompowania do Polski rzeszy „dzikich” trafi szlag.

 

Europa duma:, co tu robić, co tu robić z krnąbrnymi Polakami? Kasy od nas nie chcą, domagają się historycznych odszkodowań, nie lubią Niemców, jeszcze bardziej Rosjan, nie ma wyjścia, trzeba zacząć ich karać za niedopełnianie ustaleń unijnych.

 

Zaraz! A niech to cholera! Tego nie przewidzieliśmy! Polska wychodzi z unii, razem z Brytyjczykami i Węgrami!

 

Cdn…?

______________________

Mariusz R.Fryckowski