UWAGA BĘDZIE OSOBIŚCIE.

Niektórzy zarzucają mi, że moimi wpisami na FB szerzę antyniemieckie fobie i nienawiść. Nic podobnego: niemiecka kultura jest mi bliska z wielu powodów – jestem poznaniakiem, mój dziadek wychował się w Westfalii i – będąc Polakiem – do końca życia mówił i pisał po niemiecku lepiej, niż po polsku. Mam też niemiecką rodzinę bliższą i dalszą.

Ten wpis nie jest żadnym manifestem. Jest tylko reakcją na coraz bardziej ordynarną walkę z PRAWDĄ, jaka się toczy na naszych oczach a która polega na zdejmowaniu z Niemiec odpowiedzialności za NIEMIECKIE zbrodnie. Moja reakcja wzmaga się (z konieczności) w dniach kolejnych wojennych rocznic i kolejnych fal kłamstwa – ze Wschodu, Zachodu lub z Polski (ze strony pożytecznych zakompleksionych idiotów). Reaguję czasem mocno i dosadnie, bo nie umiem inaczej. Po prostu szlag mnie trafia. Przejawów ordynarnego zakłamywania prawdy doświadczyłem osobiście już dekady temu, kiedy mieszkając we Francji słyszałem, jak wykształceni (!!) ludzie słowo 'nazista’ traktowali na równi ze słowem 'Polak’ (są na ten temat badania) i dyskutowali nad polskim (!!!) udziałem w holokauście (przykładowy cytat: „naziści i ich POLSCY pomocnicy”). Wg mojej obserwacji to zjawisko się nasila i wraz z ogólnym zidioceniem ludzkości zaraża coraz więcej niedouczonych ignorantów (Norman Finkelstein w „Przedsiębiorstwie Holocaust” opisuje finansowy kontekst zdejmowania przez Niemców z siebie odpowiedzialności za II wojnę – bardzo ciekawe, polecam). To jest coraz bardziej bezczelne, prostackie i nieznośne. Będzie gorzej, jeśli na to pozwolimy.

Ja nie zamierzam pozwalać.

Wbrew powszechnemu mniemaniu Polski nie napadli żadni 'naziści’. Polaków napadli i wymordowali NIEMCY. To NIEMCY jako naród i jako państwo dziedziczą moralną odpowiedzialność za zapisane w mojej genetycznej pamięci zbrodnie, okrucieństwo, bestialstwo i barbarzyństwo. To sami Niemcy są winni, że słowo 'Auschwitz’ bywa pierwszym niemieckim słowem, jakie słyszy Polak i bodaj najbardziej rozpoznawalną na świecie NIEMIECKĄ marką. Marką śmierci. Nie chodzi o obarczanie dzisiejszych 20-30 latków winami ich pradziadków (nie ponoszą za nich odpowiedzialności) ale o wykazanie, z jak potwornym obciążeniem żyją i będą żyć już zawsze – choćby nie wiem jak cały świat kłamał i ukrywał fakty. Bo jest FAKTEM, że Niemcy wpisali się w historię ludzkości przerabianiem ludzi na nawóz tak, jak starożytni Egipcjanie piramidami a Chińczycy wynalazkiem prochu. To powodowani fanatyczną, pełną pychy, pogardy i poczucia wyższości nienawiścią Niemcy zorganizowali i zrealizowali największy w historii program eksterminacji całych grup i narodów (zaczęli od Polaków i Żydów, na razie nie dokończyli). [KOREKTA: największą liczbę ofiar ma na sumieniu komunistyczna Rosja]

Nie sądziłem, że po przeżyciu 18 lat w komunizmie dane mi będzie żyć w czasach jeszcze większego kłamstwa, które tak bezczelnie zamazuje RÓŻNICĘ między prawdą i jej przeciwieństwem. W tym RÓŻNICĘ między zbrodniarzami i ofiarami, która w opisie zdarzeń każe politykom, historykom, filmowcom i publicystom skrzętnie omijać słowa „Niemcy” i „niemiecki”. Częste poruszanie przeze mnie tego tematu na FB to nie jest żadna antyniemiecka obsesja, czy 'nienawiść’. To raczej coraz głębsze współczucie dla tego narodu i usiłowanie zrozumienia dziejów i człowieka w ogóle – także w jego skłonności do zła. Bycie Niemcem jest naprawdę bardzo trudne. Niemiecka obecność znaczy się bowiem dziurami po kulach w murach budynków na wysokości piersi człowieka. Niemiecka interwencja w naszą historię widoczna jest do dziś nieobecnością milionów Polaków, materialnym upośledzeniem i zachwianiem rozwoju Polski na co najmniej stulecie. Kulturalny dorobek spadkobierców dziedzictwa Bacha i Fichtego objawił się u nas rozbiórką do fundamentów zabytkowych kościołów (Wiśnicz, Bnin…), burzeniem miast, paleniem pałaców, domów, rabowaniem muzeów, bibliotek i kradzieżą milionów dzieł sztuki (tak mnie zawsze bawi niemiecki (zapewne terapeutyczny w swoim zamierzeniu) stereotyp 'Polaka-złodzieja’! :) a także celowym niszczeniem pamięci, np. spaleniem ksiąg parafialnych z całego regionu razem z romańskim kościołem w Strzelnie. Nic nie poradzę, że taka jest historia, którą co roku przypomina data 1 września. Będę to przypominać, dopóki będę pamiętać.

To nie nienawiść. To szacunek dla PRAWDY.

Ps. Powyższy tekst jest to subiektywny zapis obserwacji i emocji. Nie jestem historykiem ani publicystą. Temat niemieckiego resentymentu Polaków jest jednak ważny społecznie i mało obecny w dyskusji publicznej ze wzgledu na nasze kompleksy. W moim przekonaniu trzeba go uruchamiać.

***
Na zdjęciu egzekucja przedstawicieli polskiej elity w Kórniku 20 października 1939 przez Einsatzgruppe VI z Poznania; tak NIEMCY w dziesiątkach wielkopolskich miejscowości wymordowali setki polskich patriotów – nauczycieli, lekarzy, urzędników, księży.
[źródło: Bundesarchiv. Bild 146-1968-034-19a]