Nie wytrzymałem i usiadłem do klawiatury pomimo Święta. Obejrzałem wczoraj w Polsacie wywiad z Marszałkiem Senatu. To nie jest elegancko, że nawet w Święto ktoś wchodzi do domu z polityką. Jednak gorszym było to co usłyszałem zanim zmieniłem program. Otóż okazuje się, że są plany zwiększenia roli Senatu! Tak, nie likwidacji lecz poszerzenia uprawnień i to ma być ta konstytucyjna zmiana PiS. Mam nadzieję, że to przejęzyczenie marszałka a nie oficjalna informacja. Moje zdumienie zostało dopełnione gdy usłyszałem, że Senat chce kontrolować naszą politykę zagraniczną. Czyli w nowej koncepcji do zagranicznej problematyki właściwy będzie MSZ (rząd), Prezydent, Sejm (kontrolnie) i Senat (jakoś tam). Już wyobrażam sobie te kłótnie o fotel na konferencji w sprawie trzepli zielonej (taka ważka pod ochroną) a co dopiero w sprawie bezpieczeństwa europejskiego. Obawiam się, że naprawdę ktoś uważa, że czym gorzej tym lepiej.

Tak naprawdę to chyba czas nieco podsumować ostatnie wydarzenia w Sejmie związane z Trybunałem Konstytucyjnym (TK). I to tak z dystansem do doniesień medialnych. Będzie to trochę przydługawe ale postawmy sobie kilka pytań.

Czy nowela do ustawy o TK będzie wprowadzona?

Nie należy mieć co do tego wątpliwości. Marszałek Terlecki powiedział, że ustawa w Sejmie będzie przeprowadzona w tydzień i tak się stało. Senat jest „przystawką” więc pozostaje tylko zobaczyć co zrobi Prezydent, chociaż tutaj raczej zagadki nie ma. No, chyba, że zapadnie polityczna decyzja aby zwolnić proces, to może będzie jakieś zaskoczenie.

Czy to koniec demokracji?

Sama batalia o nowelizację ustawy o TK nie ma sensu. Problem powstał wcześniej. Ta ostatnia wersja ustawy zawiera tylko formalizację zmierzchu Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma sensu omawiać prawniczych szczegółów bo one nikogo nie interesują. Nawet prawników. Wynika to z tego, że koncepcje i poglądy prawników (w tym sadów i trybunałów) mają znaczenie tylko jeżeli ktoś będzie je realizował lub wykonywał. W wypadku sądów powszechnych to sprawa jest prosta. Wykonaniem zajmuje się „aparat przymusu państwa” np. komornik lub policja czy więzienia. W wypadku TK wykonanie orzeczenia, w uproszczeniu, polega na tym, że samo Państwo (lub jego organ) stosuje się do orzeczenia. Nie można tego wymusić – chyba, że wezwiemy kogoś z zewnątrz jak Szczęsny Potocki Katarzynę Wielką. Orzeczenie jest wykonywane bo ludzie pełniący różne funkcje urzędowe po prostu wiedzą, że tak należy i czują, że nie można inaczej postąpić. To jest element „kultury prawnej”, „poczucia obywatelskiego lub społecznego”, „odruchu plemiennego” itp. Ten sam motyw powoduje, że nie kradniemy nawet gdy jest stuprocentowa okazja, udzielamy pomocy drugiemu kierowcy na poboczu itd. Piszę o tym dlatego, że nowa ustawa o TK nie jest problemem naszej demokracji. Wbrew twierdzeniom niektórych nie kończy ona kryzysu wokoło TK. Problemem TK jest spór wokół dwóch serii wyborów sędziów Trybunału. Spór ten nie został rozwiązany a nowa ustawa ma za zadanie zapewnić, że sędziowie wybrani przez PiS będą orzekali. Nie ma znaczenia czy nowa ustawa będzie działała czy też nie bo w obydwu sytuacjach TK i tak nie będzie w stanie realnie orzekać.

TK jest tylko częścią systemu mającego zapewnić demokratyczne funkcjonowanie państwa. Sam w sobie nie daje gwarancji demokracji. Wspomniana wyżej „kultura prawna” jest ważniejsza – tylko czy mamy ją w Polsce na tyle rozwiniętą by dawać jakiekolwiek gwarancje. Na razie ta „kultura” nie była nawet w stanie zapewnić wykonywania orzeczeń TK. Nie tylko tych ostatnich.

Rola TK?

Sądownictwo konstytucyjne jest potrzebne. Nie tylko dlatego, że tak stanowi konstytucja. Tak naprawdę poza tą „wielka funkcją” czyli pilnowaniem zgodności ustaw z konstytucją TK ma zasługi w porządkowaniu prawa. Wspomniana poniżej tendencja TK do rozszerzania swojej roli wynika po części z kiepskiej jakości stanowionego prawa. Nie zmienia to faktu, że doświadczenia ostatnich miesięcy wskazują, że reforma na poziomie konstytucyjnym jest konieczna tyle, że nie ma z kim jej dokonać.

Czy TK „zasłużył” na swój los?

TK to był prawniczy Olimp. Dla prawnika trudno o wyższy zaszczyt niż zasiadanie w tym gronie. Życie pokazało, że tak jak bogowie na Olimpie mieli ludzkie słabości tak sędziowie TK byli (są) tylko ludźmi – i to ludźmi władzy. Można było zauważyć tendencje do poszerzania swej władzy, unikania odpowiedzialności (wymijające sedno sprawy wyroki) i niewielkie dążenie do kompromisu (wyroki podejmowane większością np. 5:4). W ostatnim okresie dopuszczono się jednak grzechu bo sędziowie (niektórzy) pozwolili się upolitycznić. W dotychczasowej historii TK wybór sędziów nie powodował wielkich sporów a kandydaci otrzymywali w Sejmie z reguły więcej głosów niż ilość posłów z ugrupowania, które wskazywało danego kandydata. To zmieniło się po majowo-czerwcowym „skoku” na TK i wybory w październiku były już zdecydowanie polityczne. Gdy następnie okazało się, że sędziowie TK brali czynny udział w pracach ustawodawczych a nawet uczestniczyli w posiedzeniu, podczas którego wprowadzono do ustawy ewidentnie niekonstytucyjny przepis, którego konstytucyjność mieli potem badać, to wielu obywateli zaczęło wątpić w czystość gry. Dotychczas sędziowie TK zwykli wyrażać swoje poglądy i stanowisko w orzeczeniach. Po czerwcu jednak prezes prezentował swe poglądy na przyszłe sprawy w mediach, nawet w tabloidach. To kolejny grzech. Nadużycie prawne w postaci „zabezpieczenia” postanowionego przez TK przed posiedzeniem Sejmu na początku grudnia nie wymaga komentarza tym bardziej, że poza KUKIZ’15 nikt się do tego postanowienia nie zastosował (dotyczy to PO i Nowoczesnej tak samo jak PiS). Te wszystkie grzechy były poważne ale czy śmiertelne? Czy usprawiedliwiają konsekwencję w postaci kary śmierci orzeczonej wobec TK?.

Czy PiS to planował?

Odpowiedz na pytanie czy PiS planował „neutralizację” TK nie ma cechy istotności dla losów trybunału, jest jednak wskazówką dla potencjalnych losów innych instytucji. W PiS spiskowe myślenie jest pewnie dość rozpowszechnione. Jak zwolennicy takiego myślenia mają reagować widząc majowo-czerwcowy skok na TK w wykonaniu Platformy? Dla nich to oczywiste, że po przegraniu wyborów prezydenckich i prawie pewnej porażce w wyborach parlamentarnych PO przygotowało pięciu komandosów aby zapewnić torpedowanie działań przyszłego rządu i Sejmu. PiS nie wykazał się jednak rewolucyjną czujnością i nie od razu zareagował na niebezpieczeństwo wynikające z przepisu wprowadzonego w maju do prezydenckiego projektu ustawy o TK. Nie od razu uznał, że to poważna sprawa i po pewnym wahaniu, dopiero w październiku, wystąpił do TK o zbadanie jej konstytucyjności. Co ciekawe, we wniosku PiS koncentrował się na „zbyt wczesnym” wyborze 2 (!) sędziów. Dopiero dalsze wydarzenia – wypowiedzi prezesa TK, reakcja na odmowę przyjęcia ślubowania, brak pośpiesznego wyznaczenia terminu sprawy w TK, przyśpieszone nadanie biegu i terminu wnioskowi PO, potężna i rosnąca burza medialna i organizowanie się opozycji pozaparlamentarnej – radykalizowały kierownictwo PiS i utwierdzały ich w przekonaniu, że trzeba pokazać kto tu rządzi. Wypowiadane przed laty poglądy PiS na temat TK inaczej brzmią teraz, po ostatnich wydarzeniach, ale wtedy nie różniły się od krytyki różnych orzeczeń oraz samego trybunału przez innych polityków czy komentatorów.

A rola PO i Nowoczesnej?

Niestety, gdy rozpoczął się kryzys wszystkie partie zobaczyły w tym swoją szansę. PO i Nowoczesna wreszcie mają jakąkolwiek ideę – walka o „demokrację”. Atakowany PiS robi to co lubi najbardziej – jest atakowany. Powstaje faworyzowany tam syndrom oblężonej twierdzy i dzięki temu nie ma chwilowo ryzyka wewnętrznego podziału w obozie PiS, Zjednoczonej Prawicy czy jak tam się zwą. Spójne interesy „nibyprzeciwników” z wszystkich partii spowodowały, że nie było żadnej możliwości na polityczny kompromis, który mógł przeciąć piramidę bezprawnych działań. POczesna prześcigała się w chwytnych medialnie lamentach ale nie proponowała żadnego projektu rozwiązania w tych politycznych warunkach. Wiedzieli, że dla PiS nie może być akceptowalne pozostawienie sędziów z ostatniego wyboru starej kadencji a nie zgodzi się na wyjście „legalistyczne” w oparciu o ewentualne i wg. PiS spiskowe, przyszłe orzeczenie TK. W przeciwieństwie do prawników, od polityków należy oczekiwać szukania kompromisu ale POczesna tego nie chciała i zobaczyła inna swoją szansę tyle, że kosztem stabilności społecznej (czym gorzej tym lepiej) i kosztem autorytetu TK.

Rola KUKIZ’15?

Grupa KUKIZ była w oczywisty sposób zwolennikiem odwrócenia majowo-czerwcowego skoku na TK. Nie było mnie przy tym ale wiem, że większość KUKIZ nie akceptowała nadprogramowego wyboru PO i wsparła PiS w próbie „unieważnienia skoku”. Ta sama większość nie chciała dopuścić do kolejnego, grudniowego skoku na TK w wykonaniu PiS i zgodnie z „zabezpieczeniem” postanowionym przez TK nie uczestniczyła „w żadnych czynnościach zmierzających do wyboru” kolejnych sędziów. Potem, widząc, że prawo przestało mieć znaczenie, posłowie KUKIZ konsekwentnie proponowali koncepcje kompromisu ale z coraz mniejszą wiarą. Pozostała opozycja i PiS, wolała nakręcanie konfliktu i proszę – PO i Nowoczesna głosowały wraz z PiS przeciw propozycji KUKIZ aby sędziów TK wybierać większością 2/3 głosów.

Co pozostaje?

Odpowiedz jest dość prosta – zachować przyzwoitość, cierpliwość i poczekać aż ci wielcy nawzajem się skompromitują do reszty a może wtedy prawo znowu zacznie coś znaczyć.

Grzegorz DługiAutor: Grzegorz Długi
ur. 16 VI 1955 w Katowicach. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego, Wydz. Prawa i Administracji (1979), oraz University of New South Wales w Sydney (1991).

1975-1980 w SZSP, 1978-1980 członek Sądu Koleżeńskiego, 1976-1977 przewodniczący Rady Wydziałowej. 1979-1981 aplikant w Sądzie Wojewódzkim w Katowicach, w 1981 asesor wykonujący obowiązki sędziego w Sądzie Rejonowym w Mikołowie. Od 1976 kolporter pism niezależnych (m.in. „Robotnika”, „Komunikatu” i „Biuletynu Informacyjnego” KOR/KSS KOR, „Opinii”); 1977-1979 członek nieformalnej grupy samokształceniowej Ruchu Młodzieży Demokratycznej zrzeszającej studentów UŚl i Akademii Ekonomicznej (powstała w Bytomiu z inicjatywy Ryszarda Stefańczyka, uczestnicy: m.in. Wojciech Błasiak, Piotr Dragon, Marian Dzięcioł, Jadwiga Pogoda).

Od IX 1980 w „S”; członek KZ przy Sądzie Wojewódzkim.

16 XII 1981 internowany w Ośr. Odosobnienia w Katowicach, następnie aresztowany, przetrzymywany w AŚ w Katowicach, 14 I 1982 uniewinniony decyzją Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Katowicach; wydalony z sądownictwa. W 1982 zatrudniony w Okręgowym Przedsiębiorstwie Geodezyjno-Kartograficznym, 1982-1985 w Przedsiębiorstwie Państwowym Desa Oddział Śląski. V-X 1982 członek pierwszej (tzw. katowickiej) RKW „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. 31 VIII 1982 współorganizator manifestacji w Katowicach; 1982-1986 kolporter wydawnictw podziemnych (m.in. „Tygodnika Mazowsze”, „RIS-a”, ulotek i druków okolicznościowych). 23 X 1982 internowany w Ośr. Odosobnienia w Katowicach, w XII 1982 aresztowany, przetrzymywany w AŚ w Mysłowicach, w IV 1983 uniewinniony przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Katowicach. 1983-1986 wielokrotnie przesłuchiwany i zatrzymywany na 48 godz.; 16 XII 1984 współorganizator uroczystości w rocznicę zbrodni w KWK Wujek, ukarany przez kolegium ds. wykroczeń grzywną za składnie wieńców przed KWK Wujek.

1986-1991 na studiach w Australii, 1986-1990 zatrudniony w Biurze Informacyjnym „S” w Sydney. 1991-1997 pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych: konsul i konsul generalny – radca Ambasady RP w Chicago i Waszyngtonie. Od 1998 partner kancelarii Adwokaci & Doradcy, od 2005 wspólnik kancelarii ADP Popiołek Adwokaci & Doradcy w Katowicach. 25.11.2015 roku wybrany posłem na Sejm z okręgu nr 32 na Śląsku.

Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2007).

1982-1985 rozpracowywany przez Wydz. V KW MO/WUSW w Katowicach w ramach KE/SOR krypt. Asesor.