Nigdy nie zapomnę o Powstańcach Warszawskich i o bohaterskim Społeczeństwie Warszawskim, o Ofiarach. Zawsze będę Ich nosił w sercu. Miłość do Ojczyzny, to dla mnie największe natchnienie, inspiracja życia. A Ojczyzny mam dwie: Polskę i Europę (Unię Europejską).

Myślę, że o to walczyli Powstańcy Warszawscy: o wolną Warszawę, wolną Polskę, w zjednoczonej Europie. Bardzo chciałbym zrobić coś dla moich Ojczyzn.
Chwała dla Powstańców Warszawskich, wspomnienie i podziw dla Powstańców Śląskich.

„Dulce et decorum est pro Patria mori” – Horacy.

Jeżeli Powstanie Warszawskie nie miało sensu, to również wojna obronna w 1939 roku nie miała sensu…

Kiedy 1 sierpnia popełniłem, tu na FB, wpis o Powstaniu Warszawskim, rozgorzała dyskusja. W komentarzach kilka osób artykułowało argumenty przeciwko Powstaniu; najczęściej powtarzany był taki, że Powstanie od strony taktycznej oraz strategicznej nie miało sensu, narażając Warszawę oraz Polskę na setki tysięcy ofiar, a także całkowite zniszczenie. – „Dowódcy powinni przewidywać konsekwencje swoich czynów” – napisał jeden z komentujących przeciwników Powstania.

Przemyślałem argumenty przeciwko Powstaniu i stwierdzam, że są one (mógłbym im wiele zarzucić… ale) przede wszystkim krótkowzroczne.

Krótkowzroczność to kluczowa cecha, która je charakteryzuje. Oprócz tego nielogiczność, defetyzm i relatywizm. Nie tylko z patriotycznego, aksjoligicznego, czy moralnego powodu, Powstanie Warszawskie było uzasadnione, lecz nawet, gdy się rozważy aspekt pragmatyczny, staje się ono usprawiedliwione. Każdy kto zna filozofię pragmatyzmu, doskonale wie, że jest ona zwrócona w przyszłość: jest ideą, która – jak głosił ojciec pragmatyzmu, Charles Sanders Peirce – nabiera znaczenia w praktyce, którą okoliczności i kontekst definiują.

Powstanie Warszawskie do dziś kształtuje w nas patriotyczne, moralne postawy; jest czymś w rodzaju energii moralnej.

Najbardziej razi nielogiczność oraz krótkowzrocznośc argumentacji przeciwko Powstaniu. Relatywizm: skoro Powstanie Warszawskie nie miało sensu, to również wojna obronna we wrześniu 1939 roku nie miała sensu. Przecież, jak podkreślają przeciwnicy Powstania: „dowódcy powinni przewidywać konsekwencje swoich czynów”.

Taka optyka wydarzeń, taka postawa, i taka filozofia działania sprawia, że nic nie ma sensu: jakikolwiek opór, zryw, walka, czy aktywność.
Idąc tropem rozumowania przeciwników Powstania Warszawskiego, wielki ruch „Solidarności” z początku lat 80. XX wieku również nie miał sensu, gdyż narażał nas na interwencję zbrojną państw Układu Warszawskiego, ofensywę i wtargniecie Armii Czerwonej do Polski, a w najgorszym wypadku również wojnę nuklearną.

Dla przeciwników Powstania Warszawskiego sens miał tylko pacyfizm, poddanie się bez walki, jak uczynili to Czesi, albo poddanie Stolicy, tak jak Francuzi.

Być może komuś zależy, aby Polacy tak właśnie myśleli… Być może jest to przykład strategii, którą kiedyś zdefiniował brytyjski teoretyk wojskowy, Basil Liddell Hart, czyli tak zwanych ataków nie wprost, niebezpośrednich, nawet niemilitarnych, a kulturowych, mentalnych. Zasianie w Narodzie, w Społeczeństwie defetyzmu czy pacyfizmu, to bardzo skuteczna metoda walki. Można nas atakować, pozbawiać państwa, a my się nie będziemy bronić, nie stawimy oporu.

Argumentacja przeciwników Powstania Warszawskiego jest krótkowzroczna. Nie ma podbudowy nie tylko w filozofii moralnej, lecz również w pragmatycznej: (bo) demobilizuje i deracjonalizuje wszelki sens walki o wolność i niepodległość; o suwerenny byt własnego Narodu i Społeczeństwa; o godność oraz prawa człowieka.

Wbrew pozorom, to nie jest nawet postawa pragmatyczna, bo destruktywna i bierna; niekreatywna i wbrew pozorom nieskuteczna.
Argumenty krytyków Powstania Warszawskiego w większości pochodzą z jednego źródła, czego oni nawet sami nie wiedza: z indywidualizmu (i to jeszcze zupełnie źle pojętego), a właściwie, mówiąc bardziej precyzyjnie: z egoizmu oraz konsumpcyjnego stylu życia, z troski o własną wygodę i konsumpcjonizmu; konsumeryzmu.

Polacy… zaskakujecie mnie.

Czasami lubię się z Wami zabawić korzystając z metody Sokratesa/Platona, czyli sztuki majeutycznej – „porodu” (wydobywania) prawdy.

Postępujecie niekonsekwentnie, nierelewantnie. Jeżeli uważacie, że Powstanie Warszawskie było pozbawione sensu, jeśli uznajecie je za ogromny, niewybaczalny błąd, dlaczego do tej pory nie zdegradowaliście i nie wykleliście jego dowódców, uczestników, zaś co rok obchodzicie je spektakularnie, z wielkim patosem, jako niemal największe w historii Polski Święto? Dlaczego to Waszym zdaniem bezsensowne wydarzenie tak mocno czcicie? Dlaczego wywyższacie Powstanie Warszawskie ponad Powstania Śląskie, a Powstańców Warszawskich cenicie bardziej niż Powstańców Śląskich, którzy byli skuteczni, zwyciężyli?

Nie rozumiem Was Polacy…! Postępującie nielogicznie, niekonsekwentnie.

O tych problemach mentalnych i wielkiej niekonsekwencji mówiłem już kiedyś w „Halo Radio”. Już wówczas zadałem fundamentalne, kluczowe pytanie: dlaczego mecz z Anglią na Wembley w Londynie z 1973 roku, zremisowany przy nieprawdopodobnym udziale szcześcia i momentami w komiczny sposób, gdzie prawie przez cały czas „broniliśmy Częstochowy” jest wywyższany ponad wcześniejsze pewne zwycięstwo z Anglikami 2-0 na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdzie nasza wygrana ani przez moment nie podlegała wątpliwościom i właśnie ona utorowała nam drogę do historycznego awansu na Mistrzostwa Świata?

Dlaczego Polacy postępującie tak niekonsekwentnie? Dlaczego nie świetujecie prawdziwych, niewatpliwych sukcesów?

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).