Prezydent RP nie jest notariuszem KRS. I chyba właśnie z przyzwyczajeniem do przeciwnego poglądu niektórym najtrudniej się dziś rozstać.

„57 asesorów sądowych wciąż czeka na powołanie przez Karola Nawrockiego na stanowiska sędziowskie. Części z nich wygasło już prawo do orzekania. Prof. Andrzej Zoll w rozmowie z „Faktem” nie znajduje uzasadnienia dla takiego stanu rzeczy. — To jest jakieś, mówiąc brzydko, widzimisię pana prezydenta. I to ze szkodą dla wymiaru sprawiedliwości — ocenia.”

A cóż innego może powiedzieć ktoś, kto przez lata przyzwyczaił się do traktowania urzędu Prezydenta jak wycieraczki? Że podoba mu się, kiedy ktoś nagle przestaje wycierać o niego buty?

Prof. Zoll nazywa „widzimisię” korzystanie przez Prezydenta z jego konstytucyjnej prerogatywy. Tymczasem art. 179 Konstytucji mówi jasno: sędziów powołuje Prezydent na wniosek KRS, a Konstytucja nie wyznacza mu terminu na dokonanie nominacji.

Co więcej, Trybunał Konstytucyjny już w 2012 roku uznał, że zwykłą ustawą nie można Prezydentowi takiego terminu narzucić.

Można oczywiście pytać, dlaczego 57 asesorów nadal czeka. Można domagać się wyjaśnienia powodów zwłoki. Ale czym innym jest pytanie o sposób wykonywania prerogatywy, a czym innym przedstawianie samej prerogatywy jako kaprysu głowy państwa.