Defetyści z ZUS najwyraźniej nie wierzą, że Polski Ład rozwiąże problem starzenia się naszego społeczeństwa i zapewni naszym obywatelom godziwe i wczesne emerytury (link).

Wydaje mi się, że najwyższa już pora, aby w ZUS dokonać naprawdę dobrej zmiany. Ja bym typował na nowego prezesa któregoś z komentatorów gospodarczych występujących w moim ulubionym programie satyryczno-propagandowym. W pierwszej kolejności prof. Krysiaka, potwierdzając w ten sposób istnienie sitwy profesorskiej ponad podziałami.

Nie po raz pierwszy piszę o defetystach, którzy opanowali ZUS i straszą Polaków niskimi emeryturami. Okazuje się, że równie zła sytuacja panuje także w GUS, gdzie władzę sprawują ludzie kompletnie nie wierzący, że nasz rząd dobrze poradził sobie z pandemią.

Bezczelnie kolportują oni np. takie informacje:

„Z danych GUS wynika, że liczba zgonów w 2020 roku przekroczyła o ponad 100 tys. średnioroczną wartość z ostatnich 50 lat (477 tys. do 364 tys.)” (źródło) .

A w redakcji Interii, skądinąd znajdującej się wprawdzie w rękach polskiego kapitału (ale o powszechnie znanych korzeniach), opatrują to jeszcze skandalicznym tytułem, że niby jest „najgorzej od 70 lat”. Czyli od 1950 r.????!!!

Wobec kolportowania tak szkodliwych informacji, zdecydowanie postuluję dokonanie szybkich zmian w kierownictwie GUS. Ponieważ wysunąłem już kandydaturę prof. Krysiaka do prezesury ZUS, a nie można go nadmiernie przeciążać, wydaje mi się, że idealnym kandydatem do GUS byłby mój ulubiony poseł. Od czasu gdy bezlitosna ręka PJK usunęła go z Ministerstwa Aktywów Państwowych, przygasł jakoś niepokojąco w oczekiwaniu na nowe wyzwania.

Wiem, wiem, że GUS to grubo poniżej jego aspiracji, ale zrobiłby tam w pół roku porządek, zatrudniając ludzi właściwie rozumiejących słynne zdanie Marka Twaina („Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”), a później mógłby powrócić do ratowania Polski przed dekarbonizacją. W ten sposób Polski Ład, który uzdrowi zarówno naszą służbę zdrowia, jak i demografię, uzyskałby wreszcie taką oprawę statystyczną na jaką zasługuje.

W rezerwie mam jeszcze red. Tomasza Sakiewicza, ale jego typuję raczej na szefa MSZ, bo prof. Rau jakoś słabo daje odpór izraelskiej agresji propagandowej. Tenże red. Sakiewicz oświadczył w moim ulubionym programie satyryczno-propagandowym, że u podstaw tzw. niemieckiego cudu gospodarczego z lat 60. minionego wieku nie leżą (jak dotąd niektórzy błędnie uważali) pieniądze z planu Marshalla czy też działania niejakiego Ludwiga Erharda, ale… majątek jaki Niemcy wywieźli w czasie II wojny światowej z Polski. Człowiek o takich talentach analitycznych z pewnością szybko poradzi sobie z ministrem Lapidem i innymi oszczercami.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.