– Prawica to Rodzina i Wiara, to wiedza, patriotyzm, profesjonalizm z poszanowaniem godności człowieka i odpowiedzialnością za Stworzenie. To realizacja programów gospodarczych mających na celu budowę silnego państwa, dbającego o obywatela – w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl mówi prof. Jan Feliks Szyszko. – Lewica to niszczenie Rodziny i Kościoła. To budowa programów likwidujących państwa narodowe  przy zakłamywaniu historii i pomijaniu podstawowych praw przyrodniczych.  To ignorancja wiedzy w imię „poprawności politycznej”. To hasła internacjonalizmu prowadzące do totalitaryzmu – dodaje po chwili słynny obrońca Polskich Lasów Państwowych w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską

Panie Profesorze, czy to prawda, że jest Pan zapalonym myśliwym i dlatego tak zaciekle broni Pan polskich lasów?

Prof. Jan Feliks Szyszko: – Tak. Prawdą jest, iż jestem myśliwym. To tradycja rodzinna. Bronię nie tylko Polskich Lasów Państwowych ale też Polskiego Związku Łowieckiego. Obie te organizacje mają ponad dziewięćdziesięcioletnią tradycję, obie współdziałają ze sobą, obie są rdzennie polskie i obie są wzorem dla świata i jednoczącej się Europy w zakresie koncepcji zrównoważonego rozwoju.

Zrównoważony rozwój, co to takiego?

– Zrównoważony rozwój, tak modna obecnie koncepcja z punktu widzenia ONZ i oczywiście Unii Europejskiej. To nic innego, jak szybki rozwój gospodarczy powiązany z racjonalnym użytkowaniem zasobów przyrodniczych, gdzie podmiotem jest człowiek. Otóż zarówno Polskie Lasy Państwowe jak i Polski Związek Łowiecki zarządzają żywymi zasobami przyrodniczymi, służą te zasoby człowiekowi i jest ich coraz więcej. Wycinaliśmy lasy, pozyskiwaliśmy drewno, służyło ono człowiekowi i mamy coraz więcej lasów i coraz więcej drewna przyrasta. Chodziliśmy po grzyby i jagody, polowaliśmy i nie straciliśmy ani jednego z występujących gatunków dziko żyjących gatunków roślin i zwierząt. Wręcz odwrotnie gatunki leśne, które dawno zniknęły z mapy państw zachodniej Europy, na terenie Polski są wręcz pospolite. Jest więc czego bronić.

Nieszczęściem naszych czasów jest to, że pojęcia wyraziste kiedyś, tracą dziś swoje znaczenie. Jak pan Profesor rozumie w tym kontekście definicję „prawicy” i „lewicy”?

– Prawica to Rodzina i Wiara, to wiedza, patriotyzm, profesjonalizm z poszanowaniem godności człowieka i odpowiedzialnością za Stworzenie. To realizacja programów gospodarczych mających na celu budowę silnego państwa, dbającego o obywatela.

Lewica to niszczenie Rodziny i Kościoła. To budowa programów likwidujących państwa narodowe  przy zakłamywaniu historii i pomijaniu podstawowych praw przyrodniczych.  To ignorancja wiedzy w imię „poprawności politycznej”. To hasła internacjonalizmu prowadzące do totalitaryzmu.

Ale tradycja i religia to nie jedyne wyznaczniki prawicy. Co w takim razie myśli pan Profesor o kwestiach gospodarczych: wolność ekonomiczna czy interwencjonizm państwa?

– Zdecydowany podział obowiązków między państwo i samorząd. Państwo to bezpieczeństwo państwa, a więc i każdego obywatela. Obywatel nie musi wiedzieć jak to robić, aby zachować bezpieczeństwo. On to musi mieć. Patrząc pod kątem środowiskowym. Obywatel musi mieć zapewnione bezpieczeństwo ekologiczne, gdzie pod tym pojęciem rozumie się dobre dla każdego powietrze, dobrą wodę i trwałość występujących dziko żyjących gatunków. To ma zapewnić państwo i dlatego, zgodnie najlepszą wiedzą  naukową, w ręku Ministra Środowiska winny być Lasy Państwowe o powierzchni obejmującej 30% terytorium kraju, gospodarka wodna i planowanie przestrzenne na szczeblu kraju. Minister środowiska mając te trzy narzędzia i dobrą profesjonalną kadrę, potrafiącą korzystać z wiedzy naukowej, jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo ekologiczne państwa a więc zapewnić każdemu dobrą wodę, dobre powietrze i trwałość występujących gatunków. Tu demokracja dotyczy tylko wyboru odpowiedniej władzy. Minister ma natomiast wykonać zadania.

A samorząd?

– Do samorządu z kolei winna należeć kultura współżycia ze środowiskiem a więc utylizacja odpadów, ochrona przed hałasem i lokalny monitoring środowiska. Tu państwo, oprócz tworzenia przyjaznego prawa, nie ma więcej nic do roboty.

Wracając do historii. Dlaczego na taki opór w Parlamencie, mimo, zdawałoby się przewagi środowisk patriotycznych, napotykają inicjatywy zmierzające do upamiętnienia ważnych zdarzeń lub postaci? Mam na myśli Łuk Triumfalny 1920r, pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego.

– Bo zdecydowaną przewagę mają kręgi polityczne liberalnej lewicy. Często hasłami prawicowymi zdobywają elektorat prawicowy jedynie po to, aby oszukując społeczeństwo, przejąć władzę i realizować program liberalno-lewicowy. Proszę popatrzeć, czy w programie PO i PSL było in vitro, gender czy też rabunkowa prywatyzacja lub sprzedaż polskiej ziemi ?

Razem z żoną Pułkownika, dziś śp. Joanną Kuklińską, ciotecznym wnukiem i przyjaciółmi doprowadził pan Profesor do założenia Społecznego Komitetu Budowy Pomnika płk. Ryszarda Jerzego Kuklińskiego w Wiązownie. Czemu tak pan Profesor się zaangażował, wiedząc że dla wielu, nieznających faktów historycznych, Kukliński do dziś jest tylko zdrajcą?

– Według mnie Pułkownik Kukliński to wielki patriota, dla którego trzy słowa „Bóg, Honor i Ojczyzna” były najważniejsze. Zapłacił i „płaci” za to ogromną cenę.

7 listopada br. Społeczny Komitet Budowy Pomnika Pułkownika R.J.Kuklińskiego organizuje Ogólnopolską Konferencję Pomnik Symboliczny „Pułkownik Kukliński- zwycięska misja”. Nowopowstały, po 25 października, Sejm RP uczci osobę polskiego Prometeusza, jak mówi się o Pułkowniku Kuklińskim poza Polską?

– Mam nadzieję, że tak. Musi jednak zwyciężyć prawica a nie liberalna lewica z PO i PSL na czele.

Kiedy wolą większości zostanie pan Profesor wybrany do nowej Izby, doprowadzi  pan Profesor do opracowania ustawy, która ułatwiłaby potencjalnym darczyńcom, fundatorom, sponsorom finansowanie takich inicjatyw?

– O ile zostanę wybrany to: Tak.

Panie Profesorze. Dla wielu jest pan uosobieniem wiary o polskość – nieprzejednanym obrońcą Polskich Lasów Państwowych. Dziękuję za rozmowę.