KOnfederacja – straszny dziadunio już nie straszy idą na Bosaka.

Teraz KOnfederacja. Tak jakoś machinalnie napisały mi się te dwie pierwsze duże litery. Ale to być może taki freudowski omen. Szczerze – to uważam, iż zwolennicy KOnfederacji podzielą się w II turze – ci, którzy do niej pójdą – na zwolenników Dudy i Trzaskowskiego. Już sam fakt oświadczenia przywódców KOnfederacji, że nie poprą żadnego z nich dowodzi tego, że zarówno wśród tej grupy przywódczej, jak też wśród zwolenników tej partii ścierają się dwa nurty konserwatywno-narodowy, na razie zwycięski, ale nie na tyle, by drugi nurt liberalny (pod każdym względem – światopogladowym i gospodarczym) zdominować.

KOnfederaci tradycyjnie duży elektorat mają wśród najmłodszej grupy wyborców, którym imponują rzekomo wolnościowe ich poglądy gospodarcze i światopoglądowe. Im starszy wiek wyborców – tych już bardziej zorientowanych i odpowiedzialnych, ale także tych którzy sparzyli się na działalności gospodarczej, trochę po świecie pojeździli i zauważyli, że ten wolny rynek to „pic na wodę fotomontaż”, poparcie spada, ale zostają ci najbardziej narodowo zorientowani.

Duża część przywódców KOnfederacji to cyniczni cwaniacy – wiem to z osobistych z nimi kontaktów, a nie ukształtowani narodowo i konserwatywnie politycy. No bo jak to jest, że działacz pro life aliansuje się ze zwolennikiem nieskrępowanej dopuszczalności aborcji. Jak to jest, że zwolennik ograniczenia dostępu do polskich złóż surowcowych sprzymierza się ze zwolennikiem totalnie wolnego rynku, co w polskiej perspektywie oznacza grabież tych surowców. Duża część przywódców KOnfederacji to świadomi tego cynicy (specjalnie to powtarzam). Proszę przyjrzeć się oświadczeniom majątkowym ich posłów. Z czego oni żyją. Niektórzy złożyli takie oświadczenia majątkowe za 2019 rok (Berkowicz), że nie wiadomo z czego. Mam nadzieję, że Komisja Etyki zmusi ich do ujawnienia skąd czerpali dochody.

I tak na przed-koniec, Krzyśkowi Bosakowi i jego ruchowi szczerze gratuluję. Przynajmniej do II tury. A potem zobaczymy czy nie będzie trzeba ich na różowo pomalować. Oby nie.

No i teraz ostatnia kwestia. Nie wiem czy zwróciliście uwagę na wieczór wyborczy KOnfederacji. Krzysiek Bosak poczuł się jak prawdziwy przywódca. Nie oddawał mikrofonu ani Winnickiemu ani Korwin-Mikkemu. I o ile Robert jest w stanie Krzyśkowi to wybaczyć, a nawet uznać za krok w dalszej działalności politycznej, to kwaśna mina dziadunia Janusza świadczy o tym, że ten nie wybaczy. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Byłemu działaczowi Stronnictwa Demokratycznego nigdy nie udało się w wyborach przekroczyć w III RP progu 5%. Zresztą to z powodu jego niewyparzonej gęby przypisano mu zjawisko 3% protokołu. A tu taki młokos, nieopierzony na salonach dostaje po raz drugi ponad 7%. Janusz tego nie zapomni. A ma w KOnfederacji zwolenników. Nie takich jednak, którzy by go nie zdradzili. Coś na ten temat Paweł Kukiz wie, a i ja także.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.