Kompleks Trzaskowskiego w związku z kontrkandydatem Nawrockim polega na tym, że ten pierwszy chciałby być macho, a jest co najwyżej pogromcą różowych rekinów z w(Ann)-y Marii. Stanowski obśmiał marzenia Trzaskowskiego bycia mężczyzną, gdy zacytował fragment jego pseudo autobiografii podczas debaty przed I tura wyborów, opisujące jego walki z „morskimi potworami”. I to oczywiście pomogło Nawrockiemu, zwłaszcza, że podczas kolejnej Trzask okazał się zwykłym zmęczonym wymoczkiem pod kreską.

Trzaskowskiemu nie pomagają jednak me(r)dia tzw. mainstream-u, ale nawet też jego najlepszy przyjaciel i pomagier Sławomir Nitras. Próbują atakować Nawrockiego: a to tatuażami z Lechią a to jego „ustawkami” z kibicami innych klubów niż Lechia. To jednak działa na korzyści Naw(rocky)-ego. Nikt nie lubi wymoczków, bez względu na jakąkolwiek orientację – nazwijmy to kulturową.

Zresztą wszyscy przy Nawrockim próbują być napuszeni ponad miarę. Prof. Antoni Dudek niewątpliwie słusznie i trafnie wybrał fragmenty wypowiedzi Nawrockiego u Mentzena, świadczące o przeciętnym intelekcie Nawrockiego. Ale Dudek nie zauważył jednej ważnej rzeczy, że Mentzen prezentując „deklarację toruńską” z podpisem Nawrockiego tak się ustawił, by nie wyglądać gorzej fizycznie od och-Karola: krok do przodu, wysunięta broda i ciasno dopasowany garnitur.

Dlatego me(r)dia muszą poszukać innego sposobu uderzenia w Nawrockiego niż próba jego dyskredytywania o fizyczność.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.