Kontynuując wątek rozpadu rządzącej w Polsce koalicji i przyśpieszonych wyborów:. Wątek, o którym der Onet i podobne media piszą i trąbią niemal od początku zawiązania się tej koalicji.

1. Koalicja nie rozpadnie się dotąd, dopóki tego nie zechce sam Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński.

2. i wbrew prognozom, wskazującym na to, że może tak się stać przed samymi wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, a nie teraz – już niedługo, rozpad teoretycznie i upadek rządu koalicji Zjednoczonej Prawicy jest możliwy z perspektywy Prezesa Kaczyńskiego teraz, a nie w przeddzień wyborów. Nie tylko parlamentarnych, ale też samorządowych i prezydenckich.

3. Podsumowując tę sprawę – rozpad koalicji Zjednoczonej Prawicy dla Prezesa Kaczyńskiego nie jest korzystny w żadnym momencie. Ani politycznie ani wizerunkowo. Dlatego Prezez Kaczyński będzie robił wszystko, by tę koalicję utrzymać. Jakby wygrał kolejne wybory, to rzeczywiście trzeba by było go uznać za najskuteczniejszego polskiego polityka nie tylko w XXI, ale też w XX wieku. Takiej passy politycznych zwycięstw, jaką miałby Kaczyński, żaden polityk w Polsce demokratycznej by nie miał, a nawet niedemokratycznej (komunistycznej), w której wybory były fikcją. To też jest jakiś argument za trwaniem koalicji – z perspektywy Kaczyńskiego moim zdaniem najważniejszy.

4. Ale pojawia się pytanie jak tę koalicję i rząd PiS-u utrzymać?

– Zacznijmy od parlamentarnej. Wierzgających polityków Porozumienia i Solidarnej Polski jest niewielu. Gowin jest tu najsłabszym ogniwem.

Ambicje wprost proporcjonalne do wzrostu, ale pozycja polityczna coraz słabsza. Jak pokazał przykład zdymisjonowanej Korneckiej za stanowiska i kasę Gowin dla siebie i dla swoich ludzi zrobi niemal wszystko. Ale opieranie się przez niego na takich ludziach jest ryzykowne – w każdej chwili mogą go zdradzić i to zrobią. Tylko osoby dążące do wybicia się, jak np. rzecznik Porozumienia Strzeżek, będą pokrzykiwać. Gowin zostanie sam, albo co najwyżej z kilkoma posłami (2-3), którzy wspólnie z dezerterami z innych ugrupowań stworzą koło nazywające się najlepiej: nie Polskie Sprawy, ale Nasze Sprawy. Prognozuję: Gowin będzie tańczył na politycznej scenie, ale na niej zostanie. I to wcale już nie będzie przez Prezesa Kaczyńskiego kopany. Już został przez niego sponiewierany.

Zagrożeniem dla projektu: Polski Ład nie jest stanowisko Gowina, ale stanowisko Niemiec, które muszą przyjąć pocovidowvy układ w Unii Europejskiej. Jak to zrobią – a pewnie zrobią po uzyskaniu koncesji – tak jak wcześniej pisałem – to dla Polskiego Ładu nie będzie żadnych zagrożeń. I Gowin może się zmywać.

– teraz Solidarna Polska – ratunkiem dla Ziobry jest przejęcie władzy w PiS, a na to się na razie nie zanosi. Sam Ziobro jest tak znienawidzony w dużej części Polaków: wszyscy ci nienawidzą go za nieudolne reformy w sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości – jedni za ich kierunek i obsadzanie swoimi ludźmi, a inni – i tych jest więcej – za to, że spodziewanej uczciwości i rzetelności w sądownictwie nie ma. Ziobro nie ma więc tak naprawdę społecznego zaplecza do rywalizacji z innymi politykami PiS-u i Zjednoczonej Prawicy. Jego jedyną tak naprawdę szansą jest Beata Szydło.

Pewnie niektórzy się zdziwią, że tak piszę. Przecież Ziobro ma kilkunastu posłów. Ale kimże oni są. Niektórzy z nich są tak wpatrzeni w Prezesa Kaczyńskiego, że aż trudno w to uwierzyć i pewnie na jego stronę przejdą w każdej potrzebnej chwili. Podobnie jak ci, którzy liczą na miejsca na listach wyborczych. Już to kilka razy udowodnili – choćby posłowie z Podhala. Stąd tylko Beata Szydło jest nadzieją Ziobry. Ale nie teraz. Potem.

Kiedy i dlaczego??

Dla Prezesa Kaczyńskiego jest to naturalna kandydatka w kolejnych wyborach prezydenckich. Kilka lat w Brukseli to nie jest wygnanie, ale przechowalnia. Nie jest odpowiedzialna za to co się w kraju dzieje, nie straci nic na swoim wizerunku Matki-Polki wprowadzającej m. in. 500+, nie straci nic na wizerunku obrończyni polskich Rodzin górnictwa. Wszystkie niepopularne decyzje w Polsce podejmowane przez PiS nie będą jej obciążać. Zresztą pewnie poprze ją też ustępujący i wdzięczny za to co zrobiła w kampaniach wyborczych Prezydent Andrzej Duda.

Nic więc nie zagraża trwaniu koalicji Zjednoczonej Prawicy. Kilku posłów, którzy mogą się od niej oderwać stanie się błądzącymi elektronami, a można ich spokojnie zastąpić innymi. Nawet formalnie niezwiązanymi ze Zjednoczoną Prawicą.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.