Warto zadać sobie pytanie; czy lex Czarnek 2.0 „dotopi” Prawo i Sprawiedliwość – bo przyczyn „tonięcia” PiS jest znacznie więcej niż się komuś wydaje? Panika w Pis widoczna jest na poziomie centralnym (słynna ustawa o skarbie narodowym – tfu; pisowskim) i lokalnym (kłótnie w środowiskach PiS – wydzwaniają do mnie ludzie co ja o tym sądzę). „Dotopi” zwłaszcza środowiskach konserwatywnych. I tu jest szansa dla Konfederacji jeśli skryje takich Mentzenów czy Braunów.

Ale do rzeczy. Do napisania tego artykułu skłoniła mnie audycja jednej z komercyjnych stacji radiowych, wysłuchana podczas jazdy do pracy na Uczelni. Jeden z dziennikarzy odnosząc się do części pomysłów ministra Czarnka, związanych z ograniczeniem edukacji domowej na wzór, który wcześniej wprowadzili, a potem z niego PiS zrezygnował, czyli wprowadzenie m. in. rejonizacji wskazał, że przyczyną tego pomysłu jest to, że w edukacji domowej nie ma katechezy. Absurdalność dziennikarskiego uzasadnienia koncepcji Czarnka polega na tym, że na ok. 25 tys. uczniów realizujących obowiązek szkolny w ramach edukacji domowej – nie przesadzę, ale pewnie coś ok. 80% , to dzieci głęboko wierzących katolików i do tego aktywnych w różnych środowiskach katolickich.

Podam tylko dwa uzasadnienia tej tezy związane z moją aktywnością jako posła Kukiz’15 w poprzedniej kadencji Sejmu.
Pierwszy to konferencja naukowa zorganizowana przez środowiska zwolenników edukacji domowej 25 czerwca 2018 roku w Warszawie na temat patriotycznych wartości edukacji domowej (tytuł konferencji pod patronatem Prezydenta RP dra Andrzeja Dudy: Wychowanie drogą do niepodległości: wczoraj, dziś i jutro), na której miałem przyjemność wygłosić referat: Wychowanie i edukacja do niepodległości, merytorycznie oparty na przykładach podkreślających znaczenie edukacji domowej w tym procesie. Uczestnicy konferencji podkreślali zwłaszcza wkład ludzi wierzących w odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku.

I drugi argument odnoszący się do zarzutu, że w edukacji domowej brak katechezy. Przecież jeśli rodzice dzieci chcą, aby miały one ocenę z religii, to muszą je tej religii uczyć. A katechizują przez to co wcześniej podałem.

Dlaczego więc Czarnek stara się utrudnić życie środowisku, w którym ma takie poparcie??

Głupota pomysłu Czarnka ograniczenia edukacji domowej polega też na tym, że osoby decydujące się na edukację domową charakteryzują się ogromnym patriotyzmem i to w duchu ministra Czarnka. Po co więc ich zrażać?

I jeszcze przedstawiam moje stanowisko podczas sejmowej debaty na temat edukacji domowej w dniu 20 marca 2018 roku, gdy mówiłem (źródło: materiały z posiedzenia Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży):

„Szanowni państwo, wypowiedziano tu wiele kwestii związanych z funkcjonowaniem edukacji domowej. Mam nieodparte wrażenie, że w wielu przypadkach będę się powtarzał, ale zrobię to, żeby państwo z Prawa i Sprawiedliwości uświadomili sobie pewną rzecz. To nie jest kwestia naszego stosunku do edukacji domowej. To nie jest kwestia polityczna czy też kwestia doraźna, związana z relacjami opozycja – rządzący, wręcz przeciwnie.
Dziwi mnie to, że państwo nie czują tego, że edukacja domowa mogłaby być dla nich wielką szansą, również na pozyskanie swoich zwolenników. To, że edukacja domowa jest korzystna dla dzieci, jest sprawą oczywistą. Dowodzą tego przytoczone przykłady.
Panie pośle Sprawka, sytuacja się zmieniła. Muszą państwo sobie to uświadomić, że edukacja domowa jest adresowana do ludzi młodych, takich, którzy są bardzo mobilni. Pani poseł Augustyn wspomniała już o takim niebezpieczeństwie, że na skutek ograniczeń (musimy odróżnić edukację domową w kraju od tej za granicą), wyjeżdżając na krótki czas za granicę, istnieje ryzyko, że pobyty krótkotrwałe staną się pobytami stałymi, co dla Polski jest bardzo szkodliwe. Z ideowego punktu widzenia, edukacja domowa to także szansa na zachowanie tożsamości narodowej tych ludzi, ich i ich dzieci.
Pracuję na uczelni i w ramach zajęć pozwoliłem sobie z pomocą jednej z osób, które zajmują się edukacją domową, przedstawić funkcjonowanie edukacji domowej w Polsce. Studenci byli tym zachwyceni. Miałem coś takiego jak system oświatowy w Polsce, przedstawiłem ramy jego funkcjonowania.
Proszę państwa, naprawdę to, co państwo robią, ograniczając edukację domową, to jest po prostu bardzo, bardzo złe.
Czas sobie uświadomić – mówię to w odniesieniu do siebie – trzeba patrzeć bardziej nowocześnie, nie z perspektywy własnego wieku, ale z perspektywy tych, którzy mają dzieci w edukacji domowej. Dziękuję bardzo”.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.