Jestem ciekawy kiedy do dużej części moich współrodaków dotrze, że duża inflacja, deficyt gospodarczy, niska stopa inwestycji w gospodarce, zła polityka stóp procentowych, faktyczne upaństwowienie i monopolizacja części gospodarki, ręczne sterowanie podażą i popytem wcale nie jest po to, żeby bezrobocie było niskie, tylko – w konsekwencji utrzymywania się trendów takiego zarządzania – zwiększało się z czasem.
A przyrost bezrobocia odbywa się trochę na zasadzie kuli śniegowej – im bezrobocie większe, tym szybciej rośnie (czytaj).
Państwowe firmy, jak się okazuje, a co wieszczyli ci znienawidzeni liberałowie, zamiast łagodzić, tylko potęgują te fatalne tendencje – czy to przez zwiększanie swoich horrendalnych marż, czy to przez marnotrawienie pieniędzy w nieudanych inwestycjach typu Ostrołęka.
W chwili, kiedy rzeka pieniędzy unijnych zalałaby i ugasiła (albo przygasiła) tlące się pożary, nasz rząd woli spłonąć niż wyblaknąć biorąc „unijne srebrniki”.
Czy to nie fanatyzm? Zapewne gdyż celem ludzi władzy jest po prostu okrojenie jak największego kawałka sukna dla siebie, a nie jakieś tam mitrężenie się w niuansach zarządzania. Będą więc jak niepodległości bronić swoich posad, będą szukać rozwiązań służących jak najdłuższemu ich zachowaniu. Będą odkładać rozwiązanie wszystkich najbardziej palących problemów dla następców. Po nich choćby potop.
Receptą na takich powinna być przemyślana polityka edukacyjna przyszłego rządu, uwzględniająca potrzebę kształcenia w podstawowych pojęciach prawa i ekonomii tak, by kończący szkołę średnią uczeń rozumiał jakie znaczenie dla jego życia ma nagła zmiana wartości pieniądza i dlaczego system prawny państwa, w którym żyje, powinien być stabilny.
Chociaż efekty takiej reformy przyjdą po wielu latach, zdecydowanie nie powinniśmy jej już odkładać. Czas zakończyć erę inżynierów z dziwnych szkół bez znajomości tabliczki mnożenia. Czas zakończyć erę słabych i źle opłacanych nauczycieli. Czas przestać tracić czas.
A coś więcej z Korwina można prosić? Ewentualnie jakiś link, choćby po rosyjsku.