Może i faktycznie mobilizacja protuskowych była duża, ale też tych którzy na marsz nie poszli nie była mniejsza. Tym co protuskowi zabłysnęli, to ich wsparcie medialne. I temu wsparciu nie podołał siermiężny przekaz telewizji publicznej. Przyspawani do posad telewizyjnych dziennikarze wspierający PiS, jednak sprawnością propagandy ustępują tym wspierających tzw. popapraną opozycję. Myślę, że w rozliczeniu wsparcia i negacji protuskowych trzeba wziąć pod uwagę tych, którzy poszli do kościołów. Bo to oni przeciw tuskowym zagłosują w najbliższych wyborach. I ich PiS powinien do siebie przyciągnąć. Tych, którzy pojechali na marsz i manifestowali w miastach już żadnym socjalem nie przyciągnie. Trzeba utrzymać tych, którzy dostrzegają niebezpieczeństwa dla Polski i narodu polskiego z tego marszu. I PiS powinien się jednak trochę zreflektować. Może to dotrze do sztabowców biegających wokół prezesa Kaczyńskiego.
Fot. John May
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
media, szczególnie elektroniczne, społeczności internetowe, świadomość faktu manipulacji medialnej, memetyki …
były i są piętą achillesową PIS.
poziom naiwności a wręcz głupoty sprawił iż owszem szedłem na wybory ale niezbyt chętnie. w 2015 poszedłem zagłosować na Kukiza jako, że ludzie z jego otoczenia wydawali się być w tym temacie sensowniejsi. niestety on okazał się kompletnym amatorem.