Profesor Antoni Dudek dziwi się, że Sejm i Senat nie muszą głosować nad wzrostem uposażenia posłów i senatorów oraz pensji w tzw. „R”.

Sprawa jest prosta i wygląda tak:

Byłem posłem VIII kadencji i wiem jak wyglądały i wyglądają kulisy podwyżek dla posłów.

PJK jest mistrzem jeśli idzie o rozgrywanie opozycji, posłów – swoich i mediów. Nie było wtedy faktycznie sprzyjającej okoliczności do podniesienia – powiedzmy uczciwie – marnego uposażenia posłów i senatorów.

PJK populistycznie krzyknął, że do polityki nie idzie się po pieniądze i nakazał obniżenie uposażenia poselskiego i senatorskiego o 20 %. W ten sposób zyskał popularność, a posłom pokazał, że od niego wszystko zależy. Swoi szybko to zaakceptowali, bo przecież te marne 20% to było jakieś 1200 zł brutto, a przecież każdy z nich – otwartym tekstem to wypowiedział złotousty poseł Tadeusz (zresztą za tę „złotoustność” uwielbiany przez dziennikarki – nawet z mediów opozycyjnych) – miał w spółkach skarbu państwa kilkunastu bliższych i dalszych pociotków i chciał też znaleźć się na liście wyborczej na dobrym miejscu.

Drugi ruch jaki wykonali posłowie Zjednoczonej Prawicy, to objęcie stanowisk wiceministerialnych – proszę policzyć ilu ich było i ilu ich jest. Oni zamiast uposażenia poselskiego brali pensje wiceministrów i biora nadal. Bo te pensje są wyższe niż uposażenie poselskie. Dla tych, którzy nie dostali takich stołków – PJK wymyślił mechanizm wzrostu uposażenia poselskiego i senatorskiego – powiązanie go z pensją podsekretarza stanu. I dlatego też Sejm i Senat nie muszą dziś w tej sprawie nic robić. Wystarczy, że PAD podpisze odpowiednie rozporządzenie!!

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.